Koronawirus. Krzyk zwiększa ryzyko przenoszenia wirusa? Tak twierdzą naukowcy

Koronawirus. Krzyk zwiększa ryzyko przenoszenia wirusa? Tak twierdzą naukowcy25.09.2020 08:43
Koronawirus
Koronawirus
Źródło zdjęć: © Pexels

Naukowcy zachęcają, by mówić jak najmniej i jak najciszej. Dzięki temu jesteśmy w stanie zmniejszyć szansę na rozprzestrzenianie się koronawirusa SARS-CoV-2 i mniej narażamy okoliczne osoby na zakażenie.

O zachowanie ciszy, zwłaszcza w miejscach publicznych i podwyższonego ryzyka jest zdaniem badaczy dobrym sposobem na zmniejszenie ryzyka przenoszenia koronawirusa SARS-CoV-2. Naukowcy doszli do tego wniosku po przeprowadzeniu testów, które wykazały, że zmniejszenie głośności mowy może zmniejszyć rozprzestrzenianie się choroby.

Zespół sześciu naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis wykazał, że aby zmniejszyć lub powstrzymać transmisję wirusa wystarczy zmniejszyć średni poziom mowy o 6 decybeli. Daje to taki sam efekt jak podwojenie wentylacji w pomieszczeniu. 

- Wyniki sugerują, że władze zajmujące się zdrowiem publicznym powinny rozważyć wprowadzenie “stref ciszy” w pomieszczeniach zamkniętych wysokiego ryzyka, takich jak poczekalnie szpitalne lub jadalnie - wyjaśniają naukowcy w opisie badania

O tym, że wirus łatwo rozprzestrzenia się drogą kropelkową naukowcy, wiedzą od niemal początku epidemii. Ale nowe badania wskazują, jak bardzo sposób, w jaki mówimy, wpływa na ryzyko zakażenia innych osób. Dobrze ilustruje to poniższe wideo:

Jak wykazała praca, mikroskopijne kropelki wyrzucane podczas mówienia parują, pozostawiając cząsteczki aerozolu wystarczająco duże, aby przenosić żywe wirusy. Wzrost głośności o około 35 decybeli, czyli różnica między szeptem a krzykiem, zwiększa szybkość emisji cząstek o 50 razy.

Normalna rozmowa przekracza zakres 10 decybeli, podczas gdy hałas otoczenia w restauracjach wynosi około 70. Naukowcy wskazują więc, że nie wszystkie miejsca są równe pod względem ryzyka przenoszenia się wirusa:

- Zatłoczona, ale cicha sala lekcyjna jest znacznie mniej niebezpieczna niż niezatłoczony bar karaoke, w którym goście są społecznie zdystansowani, ale rozmawiają i śpiewają przy głośnej muzyce - wyjaśnia główny badacz William Ristenpart.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (3)