Informatyka? Dodatkowe godziny do etatu. Pod względem wiedzy nauczycieli jest już gorzej

Informatyka? Dodatkowe godziny do etatu. Pod względem wiedzy nauczycieli jest już gorzej
15.09.2017 17:12
Informatyka? Dodatkowe godziny do etatu. Pod względem wiedzy nauczycieli jest już gorzej
Źródło zdjęć: © PAP | Beata Witusińska

Nauczyciel – zawód, a raczej powołanie. Niejedna osoba, zafascynowana etosem pedagogiki spod znaku Janusza Korczaka, postanowiła kształcić kolejne żądne wiedzy pokolenia. A jak to wygląda w informatyce?

Tak działa wolny rynek

Niewidzialna ręka wolnego rynku na razie dość skutecznie przenosi speców z IT do korporacji i software house’ów, gdzie każdy, kto liznął choć odrobinę kodu, może liczyć na tłustą wypłatę oraz komfort pracy. W końcu w naszym kraju ciągle brakuje ludzi w tym sektorze – jest nawet od 30 do 50 tys. wakatów. Firmy sięgają po studentów i przyjezdnych, głównie z Ukrainy. Aleksandra Wesołowska z serwisu Praca.pl tłumaczy mi, jak jest i jakie są prognozy.

- Sprawdzając ogłoszenia ofert pracy dla programistów, na Praca.pl znajdziemy 980 aktywnych ofert. Nasuwa to wniosek, że posiadając kompetencje w dziedzinie IT, ekonomicznie zasadny wydaje się wybór zawodu programisty, a nie nauczyciela. Na stanowiskach deficytowych, a takim z pewnością jest programista, wynagrodzenia szybko rosną. Trendy na rynku pracy potwierdzają, że ogromne zapotrzebowanie na specjalistów IT w firmach będzie utrzymywać się jeszcze przez długi czas, umacniać je będzie szybki rozwój technologii i automatyzacja wielu procesów.

iPhone jest już starszy, niż niektórzy uczniowie

A jak wygląda sytuacja z ofertami dla nauczycieli?

- Przeglądając oferty pracy na nauczycieli ciężko znaleźć ofertę dla nauczyciela informatyki. Głównie poszukiwani są nauczyciele wychowania przedszkolnego i lektorzy języków obcych – mówi Wesołowska
Dlaczego tak jest? Bo szkoły muszą radzić sobie w inny sposób. Nauczycielami są zazwyczaj osoby, które uczą innych zajęć, a godziny informatyki traktują jako formę dorobienia do podstawowej płacy. Postawmy sprawę jasno – osoby z wykształceniem w branży informatycznej po prostu lepiej zarobią w prywatnym sektorze.

To rodzi kolejne pytanie: Czy szkolni informatycy umieją informatykę? Każdy z nas pamięta zajęcia w szkole podstawowej (jeśli jakieś były), które polegały głównie na nauce najbardziej podstawowych narzędzi jak Word czy Paint. Moja nauczycielka nauczyła nas jeszcze, jak zakłada się konto pocztowe, z którego zresztą korzystam do dziś. To jednak było na początku tego stulecia. Czy w tej materii coś się zmieniło?

Na pewno nauczyciele, których informatyka nie jest główną dziedziną, mają łatwiejszy dostęp do materiałów dydaktycznych. Na przykład NASK oferuje cały zestaw do rozwijania swoich kompetencji w ramach programu IT Szkoła można zdobyć niezbędne umiejętności. Sami twórcy chwalą się, że materiały pobrano już kilkaset tysięcy razy. A to bardzo dobry znak. Są jednak takie osoby, które podchodzą do tych rewelacji z rezerwą.

Wsi spokojna, wsi wesoła?

Stowarzyszenie Talent działa od połowy zeszłej dekady. Założone przez Ryszarda Szubartowskiego, matematyka oraz nauczyciela informatyki z powołania, organizuje warsztaty i obozy by kształtować kulturę matematyczną oraz informatyczną u młodzieży. Co ciekawe, skupia się również na upowszechnianiu kultury fizycznej. Zgodnie z ideą starożytnych filozofów, skupia się zatem na rozwijaniu umysłu oraz ciała.

O to drugie dba wiceprezes Stowarzyszenia, Grzegorz Urgacz, który jest nauczycielem wychowania fizycznego. Tłumaczy mi również, dlaczego zdecydowano się, by założyć Stowarzyszenie.

- Powód był prosty: potrzeba rozwoju informatyki. Były takie czasy, że wszyscy zajmowali się wyrównywaniem szans dla mniej utalentowanych dzieci, a tymi zdolnymi nikt się nie przejmował. Ryszard Szubartowski zaczął organizować obozy, a potem powstał pomysł, by te talenty wychwytywać i kształcić – opisuje.
Po wypowiedzi wnioskuję, że nie jest zachwycony poziomem edukacji informatycznej w Polsce.

- Teraz jest znacznie lepiej niż na początku XXI wieku, to fakt. Mamy dostęp do dotacji unijnych czy grantów z MEN, więc możemy rozwijać naszą działalność. Ale czy poziom samej nauki w szkołach wzrósł? Trudne pytanie – zastanawia się. – Od lat występuje tendencja, że kilka szkół ma bardzo wysoki poziom i te szkoły w Polsce kształtują dobrze w kierunku stricte programowania. To jest dosłownie 7-8 miast w Polsce. W kwestii programowania i informatyki istnieje Warszawa, Kraków, Białystok, Lublin, Wrocław i Szczecin. Reszta niestety nie idzie w dobrym kierunku. Tam się nic nie dzieje. Szkoły w dużych miastach, przy uczelniach, mają wyniki. Reszta to zupełnie inna bajka –ponuro konkluduje.
Może w takim razie podłączenie wszystkich szkół do Internetu, co obecnie realizuje Ministerstwo Cyfryzacji, będzie dobrym krokiem naprzód?

- Nie. Dzieci od lat mają do niego dostęp. Do nauki informatyki i programowania nie potrzeba sieci, tylko wiedzę i umiejętności. To muszą być nauczyciele, którzy sami zainteresują się nauką. Wtedy będzie szansa na jakieś dobre wyniki. Dokształcanie ich i zainteresowanie uczniów jest tutaj niezbędne – podkreśla.

Adam (nazwisko do wiadomości redakcji) w ramach planu swoich studiów odbywał praktyki w szkołach. Uczył dzieci informatyki. To co zobaczył, nie napawało go optymizmem.

- W zeszłym roku miałem praktyki w szkole w mieście. A obecnie kończę w małej wiejskiej szkole. I niestety muszę stwierdzić, że dzieci na wsi mają o wiele mniejszą wiedzę w zakresie informatyki - wspomina. - Szkoła w mieście miało koło zainteresowań w gimnazjum. A na wsi nie ma żadnego koła informatycznego ani niczego podobnego – dodaje.
Zapytany o poziom wiedzy nauczycieli, nie przebiera w słowach.

- Poziom wiedzy i umiejętności ujawnia braki w wielu aspektach. Lekcje najczęściej opierają się bezpośrednio na tym co jest w książkach i scenariuszach lekcji bez żadnego dodatkowego wkładu - ocenia. - Głównie dotyczą wiedzy o rzeczach związanych z wordem. To nie jest zasada bo wiem że są szkoły, gdzie poziom informatyki jest o wiele wyższy. Ale zazwyczaj nauczyciele uczą informatyki tylko dlatego że im godzin brakuje i są po jakimś tam kursie, żeby w papierach się zgadzało, że są uprawnieni do nauczania informatyki - podkreśla.

A w ślad za słabymi umiejętnościami szło również wyposażenie.

- Wyposażenie sali na wsi było naprawdę słabe. Była jedna sala z komputerami posiadającymi jeszcze system Windows XP - wspomina. - Nie było też żadnego rzutnika ustawionego na stałe, co bardzo utrudniało prowadzenie zajęć i pokazanie czegokolwiek – mówi.

Duża rolę odgrywała również mentalność uczniów.

- Na jednej lekcji, to akurat była technika, dzieci się źle zachowywały. Zapytałem ich, czy w ogóle wiedzą po co chodzą do szkoły. Jeden chłopak mi odpowiedział, że on i tak ma pracę w polu zapewnioną, więc się nie musi uczyć - mówi mi Adam.

W takiej sytuacji światłowodowy internet na niewiele się zda. Miejmy nadzieję, że 124 mln zł, które MEN planuje wydać na szkolenia, będą dobrą inwestycją.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (48)