Armia Danii. Broń, która nie działa i lata zaniedbań
Duńskie prawo z 1952 r. nakazuje, aby w przypadku napaści żołnierze podjęli walkę natychmiast i bez specjalnego rozkazu. Dotyczy to także ewentualnej obrony Grenlandii. Jakimi siłami dysponuje armia Danii i jaki sprzęt mogłaby wykorzystać do obrony?
Po doświadczeniach z II wojny światowej, w czasie której Niemcy w ciągu jednego dnia zajęli Danię przy symbolicznym oporze, w 1952 r. kraj ten wprowadził przepisy precyzujące działania sił zbrojnych w przypadku napaści. Wynika z nich, że wojsko ma podjąć walkę niezwłocznie i bez oczekiwania na dodatkowe rozkazy.
Gdy Donald Trump zadeklarował zamiar przejęcia kontroli nad Grenlandią, stary przepis przypomniała na początku stycznia redakcja dziennika "Berlingske". Duńskie ministerstwo obrony potwierdziło jego aktualność zastrzegając, że działania zbrojne są ostatecznością.
Polska ma czego szukać w kosmosie
NATO ma już za sobą okresy poważnych napięć pomiędzy swoimi członkami – jak wojny dorszowe Wielkiej Brytanii z Islandią czy konfrontację Turcji i Grecji, dotyczącą Cypru i wysp na Morzu Egejskim.
Wysuwając roszczenia wobec Grenlandii Donald Trump przywołuje różne argumenty, wśród których wybrzmiewa przekonanie o niezdolności Danii do samodzielnej obrony arktycznej wyspy. Niezależnie od oceny działań amerykańskiego prezydenta, opinia ta ma wiele wspólnego z prawdą. Duńskie siły zbrojne przez lata były źródłem budżetowych oszczędności, a jeszcze kilka lat temu Dania przeznaczała na obronę zaledwie ok. 1,3 proc. PKB. Wskaźnik ten od 2024 r. szybko rośnie i w ciągu dwóch lat ma przekroczyć 3 proc. PKB.
Jednocześnie warto podkreślić, że bezpieczeństwo Danii jest pochodną nie tylko uczestnictwa w NATO, którego Dania jest jednym z założycieli, ale także zrzeszenia Nordic Defence Cooperation (NORDEFCO) czy dwustronnych porozumień, jak podpisane na początku 2024 r. z Polską porozumienie o współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony.
Obowiązkowy pobór i obrona totalna
Duńska koncepcja bezpieczeństwa zakłada tzw. obronę totalną. Polega ona na zaangażowaniu do obrony państwa nie tylko sił zbrojnych, ale na włączeniu do niej wszystkich obywateli i całego rządu (a nie tylko ministerstwa obrony) oraz ścisłej cywilno-wojskowej współpracy od szczebla centralnego po lokalne samorządy.
Armia Danii w czasie pokoju liczy ok. 9 tys. żołnierzy zawodowych i kilka tys. poborowych, przechodzących 4-12 miesięczne szkolenie. W liczącej około 6 mln obywateli Danii pobór jest obowiązkowy dla mężczyzn.
Kobiety mogą zgłaszać się do służby ochotniczej, choć w debacie publicznej pojawiają się głosy, aby wprowadzić obowiązkowy pobór dla wszystkich obywateli kraju. Rozwinięte na czas wojny duńskie siły zbrojne mają liczyć ok. 40 tys. żołnierzy, przy ponad 60 tys. przeszkolonych rezerwistów.
Siły zbrojne Danii
Wojska lądowe, podzielone na dwie brygady, mają do dyspozycji 44 czołgi Leopard 2A7DK, 44 bojowe wozy piechoty CV9035DK i około 400 kołowych transporterów opancerzonych Piranha w kilku wersjach. Artylerię tworzy 19 haubic ATMOS 2000 i 8 wyrzutni rakiet PULS. Armia ma także 15 samobieżnych moździerzy 120 mm umieszczonych na podwoziu Piranha V.
Filarem duńskiej marynarki wojennej jest dziewięć fregat, jednak tylko pięć okrętów tej klasy – typu Absalon i Iver Huitfeldt - ma pełnię zdolności bojowych. Pozostałe cztery, zbudowane w latach 90. jednostki typu Thetis, choć klasyfikowane jako fregaty, w praktyce są dużymi oceanicznymi okrętami patrolowymi. Dania nie dysponuje okrętami podwodnymi – ostatni został wycofany w 2004 r.
Lotnictwo bojowe tworzą samoloty F-35 – docelowo 43 egzemplarze, które są sukcesywnie dostarczane. W służbie pozostają również stopniowo wycofywane F-16. Część wycofanych maszyn sprzedano Argentynie, a pozostałe są dostarczane Ukrainie. Kilka pozostających w służbie maszyn tego typu zostało w połowie stycznia wysłanych na Grenlandię.
Problemy duńskiej armii
Choć w statystykach sprzętu duńskie siły zbrojne prezentują się nieźle, znacznie gorzej wygląda praktyka.
To jest szalone, a wręcz groteskowe, że mamy rząd, który nieustannie i słusznie mówi o wojnie oraz zagrożeniach hybrydowych, a jednocześnie poświęca tak mało uwagi samej gotowości.
Jak zauważa Bartłomiej Kucharski z Zespołu Badań i Analiz Militarnych (ZBiAM), gdy NATO przewiduje dla duńskich wojsk 17 różnych zadań, zdolności Danii pozwalają na realizację jedynie trzech. Ocenę Sojuszu potwierdził w 2023 r. zastępca dowódcy Królewskich Duńskich Wojsk Lądowych gen. brygady Henrik Lyhne. Dowódca przyznał w telewizyjnym wywiadzie:
Duńskiej armii brakuje żołnierzy i sprzętu, i miną lata, zanim znów będzie gotowa do walki. (…) sytuacja jest krytyczna, zwłaszcza, że armii brakuje ludzi tak bardzo, jak nigdy dotąd.
Broń, która nie działa
Na braki kadrowe nakłada się problem ze sprzętem. Dania konsekwentnie wspiera Ukrainę dostawami broni, dostarczając m.in. samoloty F-16. Przekazała jej także całą swoją artylerię w postaci 19 haubic CAESAR.
Na miejsce CAESAR-ów zamówiono izraelskie haubice ATMOS i – dodatkowo - wyrzutnie rakiet PULS. Popełnione przy zakupie błędy sprawiły, że broń ta była czasowo bezużyteczna, co szerzej opisuje dziennikarz Wirtualnej Polski Przemysław Juraszek.
Dowodem poważnych problemów były także działania duńskiej marynarki wojennej na Bliskim Wschodzie, po których okazało się, że dwie z trzech fregat typu Iver Huitfeldt (najnowocześniejsze okręty Danii) nie nadają się do walki. Nie działała broń przeciwlotnicza, a pociski artyleryjskie rozrywały się krótko po opuszczeniu lufy.
A gdy – już na duńskich wodach terytorialnych – przeprowadzono próbę wyrzutni pocisków przeciwokrętowych Harpoon, wyrzutnia podczas testu uaktywniła się i nie dawała się wyłączyć, co doprowadziło do paraliżu żeglugi w regionie i czasowego zamknięcia cieśniny Wielki Bełt. Próbę tuszowania problemów przypłacił wówczas stanowiskiem dowódca duńskich sił zbrojnych, generał Flemming Lentfer.
Nagle Dania potrzebuje, by ktoś inny nas ratował. To mogą być Nordycy albo inne państwa europejskie (…) Duńscy politycy stwarzali wrażenie, że robią wiele. Fakty są takie, że do niedawna nie robili prawie nic.
Kontrowersje budzi także duńska realizacja koncepcji obrony totalnej. W przeciwieństwie do innych państw nordyckich (również Finlandii), prowadzących ćwiczenia i weryfikujących swoją gotowość, w Danii obrona totalna obowiązuje bez zabezpieczenia odpowiednich narzędzi prawnych, związanych choćby z koordynowaniem prac władz cywilnych i wojskowych. Problem ten dostrzeżono dopiero po wielu latach - ma go rozwiązać powołane w 2024 r. Ministerstwo Bezpieczeństwa Społecznego i Gotowości Kryzysowej.