Punk-rock, "Space Invaders" i sekwencje DNA. Rozmawiam z Dexterem Hollandem z The Offspring

Strona głównaPunk-rock, "Space Invaders" i sekwencje DNA. Rozmawiam z Dexterem Hollandem z The Offspring
17.11.2019 19:30
Punk-rock, "Space Invaders" i sekwencje DNA. Rozmawiam z Dexterem Hollandem z The Offspring
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne

Słynny The Offspring był gwiazdą białoruskiego WG Fest - Dnia Czołgisty. Zostałem tam zaproszony, żeby obejrzeć z bliska niesamowity festiwal dla 260 tysięcy osób. W ostatniej chwili dowiedziałem się, że tuż przed startem imprezy pogadam z wokalistą kapeli.

Nie będę robił z siebie starego punkowca. Nie muszę. The Offspring nie był przecież niszową kapelą dla znawców gatunku tylko supergwiazdą świata rocka. A wydana w 1999 r. "Americana" była płytą mojego pokolenia. Ta przedziwna okładka z chłopcem na huśtawce (na odwrocie pożartym przez macki oraz homara rodem z książek Lovecrafta). I przede wszystkim te kawałki.

"Pretty Fly (for a White Guy)" czy "Why Don't You Get a Job?" leciały z walkmanów na tak zwanym "ripicie". Nie trzeba było też mieć telewizji kablowej i MTV, żeby obejrzeć teledyski - utwory były tak popularne, że leciały również w naziemnej telewizji. Nie dziwię się sobie, że teraz nie mogłem doczekać się występu w Mińsku, tego powrotu do dawnych lat. Ich hity się po prostu nie zestarzały.

I chociaż muzycznie drogi z kapelą z Kalifornii mi się rozeszły, gdy dowiedziałem się w ostatniej chwili, że dostanę kwadrans na spotkanie w cztery oczy z Dexterem Hollandem, wokalistą Offspringu, nogi mi lekko zmiękły. Temperaturę dodatkowo podniósł opóźniony przylot i rajd taksówką, w którym kierowca wcale nie brał udziału, bo po żołniersku przestrzegał ograniczeń prędkości. W ostatniej chwili wpadłem do mińskiego muzeum Wielkiej wojny ojczyźnianej niczym czołg T-34.

Barnaba Siegel, WP Technologie: Jesteśmy na imprezie WG Fest w stolicy Białorusi. Jak The Offspring się tu znalazł?

Dexter Holland, The Offspring: Cóż, po prostu nas zapytali, czy przyjedziemy. Graliśmy zresztą już dla nich parę lat temu. Teraz spytali się nas, czy chcemy stać się częścią gry wideo - "World of Tanks". To brzmiało jak fajny pomysł - powiedzieli, że nas zdigitalizują, zeskanują, zanimują i na bazie tego stworzą koncert wewnątrz gry! Nasze postaci będą grały, gracze usłyszą nasze kawałki. Super sprawa.

Skomponujecie specjalny utwór do gry?

Nie zostaliśmy o to poproszeni, ale bardzo podobała mi się współpraca z Wargamingiem i chciałbym współpracować z nimi w przyszłości.

Jesteście z Ameryki, popkultura w waszym kraju jest przesiąknięta grami wideo od wczesnych lat 80. Czy ty albo całe Offspring robiliście coś związanego właśnie z grami?

Nasze kawałki pojawiały się w wielu grach, np. "Crazy Taxi" czy "Tony Hawk's Pro Skater 4". Wydaje mi się, że energia muzyki The Offspring dobrze łączy się z energią płynącą z gier.

Zaczynaliście jeszcze w połowie lat 80. Mieliście mnóstwo hitów, świetnie oceniany album "Smash" czy "Americanę", bardzo ważną dla mojego pokolenia w Polsce. Tworzyliście dużo, ale czy sami mieliście czas na gry?

Sądzę, że każdy z nas tylko bardziej "dorywczo". W liceum wszyscy grali na arcade'ach - "Space Invaders", "Asteroid", "Galaga", wszystkie te hity. Mam dziś kilka tych maszyn w swoim garażu!

Być może nie miałeś też tyle czasu na granie, bo - poza muzyką - zajmowałeś się też nauką. Jesteś teraz doktorem biologii molekularnej.

Zgadza się. Poza studiami robię też sporo innych rzeczy. Mam na przykład firmę, która robi ostre sosy...

352570244890175908
Źródło zdjęć: © WP.PL | Barnaba Siegel

Ostre sosy?

Dokładnie. Nie słyszałeś o nich?

Niestety nie. Jakie macie smaki?

Firma nazywa się Gringo Bandito, a sosy są w stylu meksykańskim. Zobaczę, czy mamy ze sobą - wpadnij przed koncertem.

Dzięki! Ale powiedzmy, że gry wideo pasują do punk-rocka. Ostre sosy też. Ale ta biologia? Jak to się stało?

Nie brzmi, jakby szły w parze, co nie? Zacząłem studia jeszcze przed założeniem zespołu. Pomyślałem: "Hmm, granie w punk-rockowym zespole jest fajne, ale i tak nic z tego nie będzie, więc muszę mieć jakieś wykształcenie". Studiowałem równolegle z pierwszymi próbami i występami.

Kiedy zaczęło nam lepiej iść, odłożyłem naukę na długi czas. Ale ostatnio zdecydowałem, że trzeba ją dokończyć, bo w sumie zaszedłem całkiem daleko. Pięć lat zajęło mi zdobycie dyplomu.

Spotykamy się tu z powodu gry, ale z kolei ja na co dzień pracuję dla działu, który zajmuje się głównie technologiami. Powiedz mi, jak duża przepaść jest w nauce pomiędzy tym, co studiowałeś 20 lat temu i dzisiaj - na przykład w twojej działce, czyli biologii molekularnej i wirusach HIV.

Oczywiście rozwinęła się niesamowicie, głównie za sprawą dostępnej technologii. Zwłaszcza jeśli chodzi o ilość danych, które jesteśmy w stanie przetworzyć naraz - np. w technice sekwencjonowania DNA, czyli mojej działce.

Jeszcze na początku lat 90. odczytanie sekwencji ludzkiego genu trwało bodajże 5 lat. Dziś robi się to w 1 dzień. Niech to ci pokaże, jak daleko zaszliśmy.

352570244890634660
Źródło zdjęć: © Wargaming

A równie wiele zmieniło się w temacie HIV?

W miejscach takich jak Europa i Ameryka Północna sytuacja jest względnie pod kontrolą. Ale nie zdajemy sobie na co dzień sprawy z tego, że np. Afryce z powodu HIV umiera milion ludzi rocznie.

Dobra wiadomość jest taka, że mamy leki, które pomagają kontrolować sytuację. Zła - dalej nie ma leku na HIV. Wciąż jest sporo pracy do zrobienia.

Powiedz proszę na koniec, co się dzieje muzycznie w The Offspring. Krążą plotki o nowej płycie.

Zgadza się, 99% płyty mamy skończonej. Mamy teraz już wrzesień, więc mogłaby wyjść w grudniu, ale wtedy ludzie są zbyt zajęci. Celujemy raczej w wiosnę 2020.

Jaka będzie?

Supersroga. Punkowa. Świeża. Melodyczna.

Mam jeszcze jedno pytanie - dotyczące "Americany". Wspomniałem, że to był ważny w Polsce album, chyba pierwszy tak mocno promowany. Pamiętam, że wszyscy byli zafascynowani okładką - ten chłopiec na huśtawce, ten wielki homar, krew... To było przerażające, ale byliśmy już w wieku, kiedy jednocześnie nas to intrygowało. Muszę to wiedzieć - skąd mieliście taki pomysł? Pamiętasz jeszcze?

352570244890962340
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe

Jasne, że tak. Nazwałem album "Americana", bo dla mnie to była ówczesna amerykańska popkultura w pigułce. Mieliśmy te szalone programy w TV, był "Jerry Springer Show" i inne rzeczy.

Chcieliśmy naszą okładką oddać te wszystkie dziwne rzeczy dookoła. Chłopak ma stabilizator na nodze, są te macki. Jest tu z jednej strony niewinność, ale jak przypatrzysz się bliżej, to na spodzie pełza coś złego. To była właśnie moja metafora amerykańskiej kultury tamtych lat.

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (6)