Pożegnanie z MiG-ami 29. Ukraińska broń i wiedza w zamian za polskie samoloty
Od początku wojny Polska przekazała Ukrainie 10-14 samolotów MiG-29 i teraz planuje oddać kolejne. Rozmowom w tej sprawie towarzyszą negocjacje dotyczące przekazania przez Ukrainę potrzebnych nam technologii. Co wartościowego może zaoferować wschodni sąsiad?
- Jaką broń Ukraina może zaoferować Polsce?
- Dlaczego Ukraina mogła szybko opracować zaawansowane uzbrojenie?
- Jaką ukraińską bronią zainteresowana jest Polska?
- Ile samolotów Polska może przekazać Ukrainie?
- Jakie samoloty zastąpią MiG-i 29 w polskim lotnictwie?
Broń, która mogłaby zwiększyć polski potencjał, to m.in. morskie bezzałogowce Magura. To sprzęt, którym Ukraina – pomimo utraty swojej marynarki wojennej – zdołała sparaliżować rosyjską żeglugę na części Morza Czarnego, atakując rosyjskie okręty również w portach.
Z punktu widzenia Polski atrakcyjne zdolności oferują także ukraińskie drony uderzeniowe jak An-196 Lutyj – tani i prosty odpowiednik irańskich szahidów, pozwalający atakować cele odległe o ponad tysiąc km. Innym wartym uwagi produktem ukraińskiej zbrojeniówki są bezzałogowce Piekło, opisywane jako hybryda amunicji krążącej i pocisku manewrującego, napędzane silnikiem odrzutowym i oferujące zasięg 700 km.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Atrakcyjne dla Polski mogą być także ukraińskie pociski przeciwokrętowe R-360 Neptun – zwłaszcza w udoskonalonym wariancie Długi Neptun, oferującym ponad 1000 km zasięgu, a także pociski balistyczne Grom.
W wariancie Grom-2 te ostatnie zapewniają zasięg rzędu 700 km. Przy prędkości przekraczającej Mach 5 i zdolności do przenoszenia ładunku znacznie większego od dronów – głowica pocisku o masie trzech ton może ważyć nawet 500 kg.
Ukraiński potencjał przemysłowy
Ukraina była w stanie opracować tę broń szybko, ponieważ – pomimo rosyjskich ataków na obiekty przemysłowe – dysponuje odpowiednim zapleczem. Ukraiński przemysł zbrojeniowy należał – jeszcze przed rosyjskim atakiem – do najlepiej rozwiniętych w Europie.
W znacznej części był to spadek po ZSRR, a Ukraina była w stanie projektować i produkować niemal każdy rodzaj uzbrojenia – od broni strzeleckiej, poprzez pojazdy opancerzone i czołgi, po artylerię, statki powietrzne czy rakiety kosmiczne. Przez lata sprzęt ten powstawał w dużej części z myślą o eksporcie.
W połowie poprzedniej dekady Ukraina była ósmym eksporterem broni na świecie, choć produkty jej zbrojeniówki trafiały w 70 proc. do jednego klienta – Rosji. Secesja Donbasu i Ługańska, a następnie – w 2022 r. – rosyjska inwazja zmieniły tę sytuację, jednak nie pozbawiły ukraińskiego przemysłu kompetencji.
Te zostały wykorzystane m.in. do szybkiego dopracowania projektowanych przed wojną modeli broni jak pociski przeciwokrętowe R-360 Neptun czy samobieżna, kołowa armatohaubica 2S22 Bohdana. Jednocześnie Ukraina zaczęła opracowywać nowe uzbrojenie, zdobywając unikalne kompetencje w zakresie bezzałogowców, systemów walki radioelektronicznej czy technologii rakietowej.
Ukraińska broń dla Polski
Jeszcze przed rosyjskim atakiem Polska współpracowała z Ukrainą m.in. przy opracowaniu pocisku przeciwpancernego Pirat. Jego układ naprowadzania został zbudowany na bazie ukraińskiego pocisku RK-3 Korsar kupionego m.in. przez Jordanię i Arabię Saudyjską.
Choć szczegóły polsko-ukraińskich negocjacji nie zostały upublicznione, wspomniał o nich w radiowym wywiadzie szef polskiego resortu obrony Władysław Kosiniak-Kamysz.
Na pewno relacja solidarności to musi być relacja dwukierunkowa. Ukraińcy są najlepsi w dronach ze wszystkich państw, z którymi mamy pozytywne relacje. Jesteśmy ukierunkowani, by sfinalizować to jak najszybciej.
Polskie MiG-i 29 dla Ukrainy
Ukraina, której siły powietrzne zostały w początkowym okresie wojny niemal całkowicie zniszczone, stopniowo odbudowuje swoje lotnictwo. Ma w tym udział również Polska, która od 2022 roku dostarczyła Ukrainie 10-14 samolotów MiG-29 wraz z zapasem części.
W 2022 r. Polska dysponowała 28 samolotami tego typu, co oznacza, że nadal mamy nawet kilkanaście MiG-ów (nie wszystkie samoloty mogą nadawać się do lotu).
Polska oddaje te samoloty, ponieważ utrzymywanie sprawności wyeksploatowanych maszyn staje się coraz trudniejsze, na co wpływ ma ograniczony dostęp do części zamiennych, a także – co podkreślił szef MON-u – kończące się resursy. To przewidziane przez projektantów okresy eksploatacji związane zarówno z wiekiem samolotów, jak i czasem spędzonym przez nie w powietrzu.
Czym zastąpić oddane MiG-i 29?
Polskie MiG-i wciąż pozostają w służbie i jeszcze w listopadzie 2025 r. wykonywały zadania z zakresu air policing – dozoru przestrzeni powietrznej. Ich przydatność staje się jednak coraz bardziej dyskusyjna, zwłaszcza w sytuacji, gdy mogą kończyć się (MON nie upublicznia takich informacji) zapasy i resursy pocisków średniego zasięgu.
Jednocześnie, wraz z uzyskaniem gotowości przez pierwszą eskadrę polskich samolotów FA-50GF, część zadań wykonywanych przez MiG-i może zostać przejęta właśnie przez samoloty z Korei Południowej.
Choć są to samoloty o innej charakterystyce, ich osiągi są wystarczające do zadań air policing – zwłaszcza że np. pod względem możliwości radarów, nawet w najprostszej wersji GF, samoloty FA-50 górują nad polskimi MiG-ami. Możliwości polskich FA-50 skokowo wzrosną wraz z dostarczeniem docelowej wersji FA-50PL.