Powstanie największa elektrownia wodna na świecie. Skutki budowy mogą być katastrofalne

Strona głównaPowstanie największa elektrownia wodna na świecie. Skutki budowy mogą być katastrofalne
04.06.2016 10:42
Powstanie największa elektrownia wodna na świecie. Skutki budowy mogą być katastrofalne
Źródło zdjęć: © Wikimedia / CC

Ostatnimi laty większość ogromnych inwestycji miała miejsce w krajach azjatyckich. To właśnie tam powstają największe wieżowce świata, najdłuższe mosty, największe lotniska albo wielkie sztuczne wyspy. Teraz to jednak kontynent afrykański wybija się na prowadzenie pod względem największej inwestycji hydrotechnicznej na świecie. Władze Demokratycznej Republiki Konga rozpoczną w tym roku budowę gigantycznej elektrowni, która swoimi możliwościami dwukrotnie przewyższy największą taką budowlę - chińską Zaporę Trzech Przełomów. To ogromna szansa dla rozwoju regionu, jak i całego kontynentu, ale także spore zagrożenie. Przypomnijmy, że mniejsza o połowę konstrukcja Chińczyków przekrzywiła ziemską oś, zmieniła lokalny klimat i zmusiła do przesiedlenia ogromną liczbę mieszkańców.

288757489082775699
Źródło zdjęć: © Zapora Hoovera (fot. Wikimedia / Mikano / CC)

Plany władz Konga są bardzo ambitne. Elektrownia wodna „Grand Inga Dam”. docelowo ma osiągnąć moc 40 tys. megawatów, co odpowiada mocy produkowanej aż przez dwadzieścia dużych elektrowni atomowych. To także prawie dwa razy więcej, niż największa obecnie chińska zapora. Tak ogromna ilość energii elektrycznej pozwoli zaopatrzyć w prąd 40 proc. powierzchni Afryki.

Tak ambitny plan wymaga też sporego finansowania. Koszt pierwszego etapu budowy wyniesie 1. mld dolarów. Za tę kwotę powstanie budowla hydrotechniczna na wodospadzie Inga na rzece Kongo. Dzięki wykorzystaniu siły opadającej wody znacząco zredukowano rozmiar sztucznego zbiornika, który trzeba będzie utworzyć. Po ukończeniu budowy, elektrownia będzie w stanie produkować 4800 MW energii elektrycznej rocznie. Kolejne etapy inwestycji mają pochłonąć już 100 mld dolarów, choć analitycy przestrzegają, że koszty będą dużo wyższe przez wszechobecną korupcję. Każdy z etapów będzie skutkował wybudowaniem kolejnej zapory.

288757489082972307
Źródło zdjęć: © Zapora Trzech Przełomów (fot. Wikimedia / CC)

Władze Demokratycznej Republiki Konga są bardzo zdeterminowane i dążą do jak najszybszego rozpoczęcia budowy i uruchomienia inwestycji. Projekt ma ogromne opóźnienia, a kraj ma już podpisane kontrakty na dostawy 250. MW energii od roku 2021. Sprawia to, że władze dość luźno traktują wpływ inwestycji na środowisko naturalne i wręcz opóźniają stosowne badania. Szef biura odpowiedzialnego za projekt - Bruno Kapandji – mówi wprost, że takie badania nie zostaną ukończone przed rozpoczęciem inwestycji. Dodaje także, że priorytetem dla władz jest dostarczanie energii elektrycznej, a w kraju istnieje wiele rejonów, w których mieszkańcy pozbawieni są prądu. Pomija się zatem negatywne skutki budowy, a tych jest całkiem sporo.

Pierwszym z nich jest konieczność wysiedlenia 3. 000 osób w pierwszym etapie budowy oraz kolejnych 25 000 przy kolejnych etapach. Przewiduje się także, że wody rzeki Kongo przestaną nieść cenne składniki odżywcze i osady, co wpłynie bezpośrednio na gospodarkę rybną nie tylko w rejonie samej rzeczki i jej dorzecza, ale także zmniejszy połowy w oceanie Atlantyckim. Kolejnym skutkiem jest spory wpływ na efekt cieplarniany i zwiększenie globalnego ocieplenia. Przewiduje się, że przekierowywanie biegu rzeki doprowadzi do zalania terenów zielonych i rolnych, co doprowadzi do uwolnienia do atmosfery ogromnych ilości metanu.

288757489083168915
Źródło zdjęć: © Zapora Xiluodu (fot. CWE.CN)

Zalane tereny staną się także idealnym wprost środowiskiem dla rozwoju komarów przenoszących groźne choroby, w tym malarię i groźnego dla kobiet w ciąży wirusa ziko. Do tego budowla wpłynie na zmniejszenie bioróżnorodności wśród flory i fauny, a także zmusi dominujące gatunki do migracji –. skutki mogą być opłakane dla rybołówstwa, upraw rolnych i hodowli zwierząt. Konieczne będzie również wycięcie ogromnych połaci lasów deszczowych, przez które przeprowadzane będą linie przesyłowe.

Możliwe jest, że budowę opóźnią lub wymuszą zmiany w projektach chińskie firmy, które zostały wybrane do budowy. Władze Chin zobowiązały tego typu przedsiębiorstwa do tego, aby brały udział jedynie w tych inwestycjach, które mają jasno określony wpływ na środowisko naturalne. Biorąc jednak pod uwagę lukratywny kontrakt i ogromne zyski, Chińczycy mogą jednak przymknąć na to oko, dokładnie tak samo, jak robią to w swoim kraju. Budowa zgodnie z planem powinna ruszyć w listopadzie. Obecnie trwają pierwsze prace przygotowawcze.

Leszek Pawlikowski

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (11)