Największe mity dotyczące elektroniki

Największe mity dotyczące elektroniki
Źródło zdjęć: © WP.PL

13.02.2013 10:58, aktual.: 28.02.2017 11:18

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Przez lata obecności sprzętu elektronicznego w naszych domach, narosło wokół niego wiele niedomówień. Za niektóre z nich odpowiadają sprzedawcy, chcący wcisnąć nam droższe urządzenia, za inne odpowiada z kolei zwykła niewiedza posiadaczy sprzetu. Część z tych teorii, przekazywana z ust do ust między kolejnymi użytkownikami, urosła do miana prawdziwych mitów. W poniższej galerii obalamy największe z nich!

Przez lata obecności sprzętu elektronicznego w naszych domach, narosło wokół niego wiele niedomówień. Za niektóre z nich odpowiadają sprzedawcy, chcący wcisnąć nam droższe urządzenia, za inne odpowiada z kolei zwykła niewiedza posiadaczy sprzętu. Część z tych teorii, przekazywana z ust do ust między kolejnymi użytkownikami, urosła do miana prawdziwych mitów. W poniższej galerii obalamy największe z nich!

Znasz jakieś inne mity popularne wśród uzytkowników sprzętu? Podziel się nimi w komentarzach!

1 / 9

"Im droższy kabel HDMI, tym lepsza jakość obrazu"

Obraz
© Thinkstockphotos

Kable w tym samym standardzie HDMI przesyłają obraz tej samej jakości, bez względu na ich cenę. Jeszcze z czasów dominacji kabli analogowych pokutuje przekonanie, że im droższy przewód, tym lepsza jakość przesyłanego obrazu i dźwięku. Kable HDMI natomiast transmitują dane w postaci cyfrowej, w ich przypadku mamy do czynienia z systemem zero-jedynkowym - sama jakość pokazywanego obrazu nie ulega modyfikacjom z powodu ceny użytych w kablu materiałów. Nie oznacza to jednak, że zawsze powinniśmy decydować się na najtańszy model - razem z wyższą ceną liczyć też możemy na wyższą jakość wykonania, co zazwyczaj ma wpływ na odporność kabla na usterki mechaniczne.

2 / 9

"Zagotowanie wody na herbatę w czajniku elektrycznym jest tańsze, niż na gazie"

Obraz
© Thinkstockphotos

Podgrzanie wody na szklankę herbaty w czajniku elektrycznym wcale nie jest tańsze, chociaż zdecydowanie są podstawy, żeby tak sądzić. W końcu czajniki stworzone zostały specjalnie do przegotowywania wody. Ich grzałka jest całkowicie zanurzona, dzięki czemu wytwarzane ciepło jest efektywniej przekazywane do podgrzewanej cieczy, niż w kuchenkach gazowych, gdzie ciepło w dużej mierze "ucieka" na boki. Podgrzanie wody w czajniku elektrycznym będzie również szybsze, więc prąd zużywamy przez krótszy czas, niż gaz w kuchence. Decydująca jednak okazuje się niższa cena gazu. Nawet pomimo dłuższego czasu potrzebnego do uzyskania pożądanego efektu oraz niższej efektywności energetycznej, przygotowanie wody na herbatę przy pomocy kuchenki gazowej jest tańsze, niż przy pomocy czajnika elektrycznego.

3 / 9

"Podłączone do gniazdka urządzenia nie pobierają prądu, jeśli są wyłączone"

Obraz
© Thinkstockphotos

Sprzęt wyłączony i zostawiony w trybie "standby" dalej będzie pobierał prąd! Często prąd zużyty przez wyłączone urządzenia stanowi nawet 5 proc. energii zużywanej przez gospodarstwo domowe. Dotyczy to nie tylko sprzętu RTV, pozostającego w trybie gotowości na wypadek użycia pilota, ale także sprzętu AGD, takiego jak pralki czy kuchenki. Najpewniejszym sposobem, aby uchronić się przed wynikającymi z tego powodu kosztami energii elektrycznej, jest odłączanie nieużywanego sprzętu od sieci energetycznej poprzez wyciągnięcie wtyczki z gniazdka.

4 / 9

"Nigdzie już nie kupisz żarówki 100 W"

Obraz
© Thinkstockphotos

Unia Europejska zakazała stosowania żarówek 100 W i kazała wycofać je ze sprzedaży, jednak pomysłowi Polacy zaczęli sprzedawać je jako "kule grzewcze" albo "elementy ozdobne".

5 / 9

"Otworzenie drzwi w trakcie pracy zmywarki gwarantuje powódź w mieszkaniu"

Obraz
© Thinkstockphotos

Nawet jeśli uda nam się otworzyć drzwi zmywarki w czasie pracy, przed czym zabezpieczają odpowiednie blokady, nie zaleje nas domowa fala powodziowa. Woda używana przez urządzenie do zmywania nie wypełnia całej komory czyszczącej - jej poziom to zaledwie kilka centymetrów na dnie zmywarki, nie przekraczający progu drzwiczek.

6 / 9

"Odłączona od telefonu ładowarka generuje spore koszty"

Obraz
© Thinkstockphotos

Ładowarka podłączona do gniazdka pobiera co prawda prąd, ale są to tak znikome ilości, że nasz portfel w ogóle ich nie odczuje. Możesz więc podłączyć ładowarkę i nie martwić się o rachunki.

7 / 9

"Na rynku nie istnieją już żadne z powstałych w Polsce marek sprzętu gospodarstwa domowego"

Obraz
© Thinkstockphotos

Chociaż wiele firm weszło w skład zagranicznych koncernów, a wiele popularnych niegdyś marek zostało zlikwidowanych, to do dziś na rynku istnieją silne, rdzennie polskie marki sprzętu elektronicznego. Dobra marka to podstawa rynkowego sukcesu. Mamy wielki sentyment do polskich produktów z czasów PRL - miło wspominamy pralkę "Franię" czy termowentylator "Farel". Dziś dostępna jest szeroka gama produktów zagranicznych marek, jednak nie oznacza to, że całkowicie zdominowały nasz rynek. Producenci sprzętu nie tylko dalej tworzą nowoczesny sprzęt pod polskimi markami, ale także eksportują go na rynki zagraniczne. Do najbardziej rozpoznawalnych polskich marek AGD należą m.in. Zelmer, Polar, Łucznik czy Amica.

8 / 9

"Nie warto wyłączać światła, gdy wychodzisz z pokoju tylko na chwilę"

Obraz
© sxc.hu

Włączenie światła rzeczywiście wywołuje większy pobór energii, ale jest to energia równa tej, która jest pobierana przez świecącą żarówkę przez sekundę! Trudno więc wyobrazić sobie sytuację, w której niewyłączanie światła będzie sprawą opłacalną. Jedyne, czego rzeczywiście nie powinniśmy robić, to bawić się w naśladowanie stroboskopu. Choć i takie działanie nie narazi nas na jakieś niezwykłe zwiększenie poboru energii.

9 / 9

"Chowając się do lodówki, można przeżyć wybuch bomby atomowej"

Obraz
© National Nuclear Security Administration

Za ten mit odpowiada Hollywood. W filmie "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki" szalony archeolog znajduje się w nagle w "strefie zero" poligonu doświadczalnego, na którym testowane są bomby atomowe. Nie mając czasu na ucieczkę, schronienie znajduje w stojącej nieopodal chłodziarko-zamrażarce. Kiedy cała okolica zostaje już zmieciona z powierzchni ziemi, Indiana bez szwanku wyczołguje się z komory chłodzącej i w spokoju obserwuje majestatyczny grzyb atomowy na horyzoncie.

Jaka jest szansa na powtórzenie tego "numeru" w rzeczywistym świecie? Żadna. Chociaż twórcy filmu zarzekają się, że prawdopodobieństwo przeżycia w analogicznej sytuacji wynosi 50 proc., naukowcy nie zostawiają na ich teorii suchej nitki. Osoba chowająca się do lodówki w strefie zero wybuchu bomby atomowej narażona byłaby na szereg czynników, z których każdy okazuje się być śmiertelny. Przeciążenie spowodowane spotkaniem z falą uderzeniową, ogromne przyspieszenie, temperatura, brak powietrza oraz ogromna dawka promieniowania - to wszystko sprawia że nikt nie ma szans przeżyć wybuchu atomowego ukrywając się lodówce.

Wybrane dla Ciebie
Komentarze (482)