Najgroźniejszy wirus świata zdemaskowany!

Strona głównaNajgroźniejszy wirus świata zdemaskowany!
31.03.2009 15:26
Najgroźniejszy wirus świata zdemaskowany!

Felix Leder i Tillmann Werner z uniwersytetu w Bonn przedstawili dziś wyniki dokonanej przez nich analizy robaka Conficker. W publikacji z serii "Know your enemy" obaj autorzy opisują nie tylko sposób funkcjonowania "szkodnika", ale też prezentują pakiet narzędzi, za pomocą których można zabezpieczyć się przed atakiem Confickera lub wykryć go i usunąć. Poza tym obaj specjaliści wykryli prawdopodobnie także problem, dzięki któremu robaka będzie można pokonać.

Wykorzystywanie słabości systemu

Jeśli do tej pory nie było bezpośrednich dowodów na to, że Conficker nie jest dziełem nowicjuszy, to analiza Ledera i Wernera ich dostarcza. Na przykład robak zawiera bardzo inteligentny mechanizm automatycznej aktualizacji: śledzi wywołania windowsowej funkcji NetpwPathCanonicalize() służącej do zmiany względnej ścieżki w rodzaju \a..\b w kanoniczną postać \b. Jeśli do mechanizmu dociera żądanie wykonania wspomnianej funkcji, to podstawiona procedura próbuje wykorzystać lukę w zabezpieczeniach w taki sam sposób, jak to robi sam Conficker. W funkcji zamieniającej ścieżki wywoływany jest błąd przepełnienia bufora i wstrzykiwany kod bajtowy, którego zadaniem jest pobranie kopii szkodnika. URL wykorzystywany do tego celu Conficker ekstrahuje z wstrzykniętego kodu maszynowego, a następnie sam ładuje główny program robaka.

288758399699794067
Źródło zdjęć: © (fot. sxc.hu)

Cyfrowo podpisane uaktualnienia

Na tym się jednak nie kończy. Conficker sprawdza bardzo dokładnie, czy na pewno chodzi tutaj o aktualniejszą wersję jego samego. Kryterium kontroli jest cyfrowy podpis, który musi być opatrzony tajnym kluczem RSA autora robaka. W ten sposób w zasadzie niemożliwe jest podsunięcie "szkodnikowi" czegoś innego; jego twórcy zaimplementowali tutaj zdecentralizowany mechanizm autoaktualizacji, który specjaliści uważają za praktycznie niemożliwy do pokonania.

Ochrona

Mimo tego wyniki pracy Ledera i Wernera można wykorzystać do precyzyjnego działania przeciwko robakowi. Poszukując w pamięci operacyjnej jednoznacznych kluczy RSA służących do sprawdzania cyfrowych sygnatur, specjaliści byli w stanie precyzyjnie wykryć i zakończyć wątki prowadzone przez robaka. Oprócz tego zanalizowali i odtworzyli zastosowany w Confickerze algorytm dla liczb pseudolosowych oraz powiązane z nimi parametry. Udało im się także stworzyć narzędzie, za pomocą którego można wyliczyć dobierane nazwy domenowe, z którymi Conficker o określonej porze nawiązuje kontakt. Korzystając z przygotowanego przez nich narzędzia, można także odtworzyć nazwy plików i wpisy w rejestrze. Poza tym Leder i Werner napisali program, który potrafi ustanowić w systemie odpowiednie elementy Mutex; powodują one, że Conficker przyjmuje, iż dany system jest już zainfekowany i nie stara się go ponownie zainfekować. Jeszcze wczoraj obaj informatycy zaprezentowali skaner, który rozpoznaje "szkodnika" przez sieć na podstawie
wartości zwrotnych określonych wywołań funkcji. Jednak w związku z porozumieniem z grupą Conficker Working Group nie chcą na razie zdradzać szczegółów.

Oprócz tego specjalistom od sieci pułapek (honeynet) udało się też wykryć słaby punkt Confickera. W opublikowanym dokumencie napotkamy jedynie na złowieszczą wzmiankę, że oryginalna wersja opisuje problem, który "daje się wykorzystać". Na zapytanie ze strony heise Security, czy w ten sposób można by oczyścić komputery z wirusa przez sieć, specjaliści odmówili odpowiedzi, powołując się na umowę z Conficker Working Group, która zabroniła im udzielania jakichkolwiek komentarzy w tej materii.

Kwestie formalnoprawne

Wcześniej, przy okazji walki z siecią Stormworm, specjaliści ze względu na kwestie prawne i moralne zrezygnowali z aktywnego udziału w walce z siecią zainfekowanych komputerów zombie. Z drugiej strony trzeba jednak zauważyć, że w tamtym czasie sieć stworzona przez robaka Stormworm była już zdziesiątkowana i nie stanowiła żadnego realnego zagrożenia. Inaczej wygląda za to sytuacja z Confickerem: mówi się już o wielu milionach zainfekowanych komputerów, a międzynarodowa branża producentów programów zabezpieczających skoncentrowała swoje siły w grupie Conficker Working Group. Grupa zarejestrowała już tysiące domen, aby uniemożliwić aktualizację Confickera w wariantach A i B do wersji C; wyznaczona została także nagroda w wysokości 250 tysięcy dolarów w zamian za wskazówki, które pozwolą na ujęcie twórców robaka. Wszyscy zadają sobie pytanie, czy grupa weźmie pod uwagę także środki, które doprowadzą do precyzyjnego wyeliminowania "szkodnika".

wydanie internetowe www.heise-online.pl

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (189)