Liczy się tylko polityka

Liczy się tylko polityka

18.09.2007 13:00

Dla polityków gospodarka to tylko narzędzie w walce o głosy wyborców. Gdy kwitnie, rządzący zasługi przypisują sobie, a gdy kuleje, winą obarczają poprzednią ekipę.

Z inicjatywy opozycji parlament nie tylko podwoił ulgę podatkową na dzieci, ale także przyspieszył o trzy lata zadośćuczynienie emerytom, którzy na początku lat 90. nie mieli waloryzowanych świadczeń. Zwiększona ulga będzie kosztować dodatkowo 3,5 mld zł i mniej więcej po połowie dotknie budżet centralny i samorządy, a likwidacja starego portfela emeryckiego ponad 1,5 mld zł. Razem ponad 5 mld zł. Posłowie nie dopełnili zasady, która mówi, że trzeba pokazać źródła każdego umniejszenia wpływów. Teoretycznie prezydent w trosce o finanse państwa mógłby nie podpisać ustawy wprowadzającej podwójny odpis na dzieci, ale zapewne tego nie zrobi, bo wówczas ulga nie zostałaby w ogóle podwyższona. Tymczasem rząd w swej polityce prorodzinnej obiecał zwiększyć odpis z obowiązujących 120 zł na dziecko do 570 zł. Poza tym prezydenckie weto nie posłużyłoby szansom PiS w nadchodzących wyborach.

W pierwotnym planie budżetowym na przyszły rok deficyt finansów publicznych miał wynieść 28,1 mld zł ( poniżej tzw. kotwicy, która wynosi 30 mld zł ). Po decyzjach parlamentu musiałby on jednak znacznie przekroczyć poziom 30 mld zł. Dlatego przed resortem finansów stoi dziś poważne wyzwanie. Pocieszające może być tylko to, że od dwóch lat wykonanie deficytu jest znacznie lepsze niż zakładano w projekcji budżetowej. W tym roku na przykład deficyt sięgnie prawdopodobnie 23 mld zł, a więc będzie o około 5 mld zł niższy od planowanego. Jak twierdzą przedstawiciele resortu, jest to spowodowane lepszą sytuacją makroekonomiczną niż prognozowano. Jednak konstruując budżet, trzeba bazować na przewidywaniach, które wydają się realistyczne w okresie planowania. Projekcja musi uwzględniać wszystkie rodzaje ryzyka, a dziś największe ryzyko dla koniunktury płynie zza oceanu.

Zresztą podwyższenie ulgi podatkowej na dzieci będzie niekorzystne nie tylko dla przyszłorocznego budżetu. To decyzja na lata, usztywniająca konstruowanie kolejnych budżetów. Właśnie sztywne, regulowane ustawami wydatki oraz sztywne umniejszenia wpływów ( ulgi podatkowe ) są bolączką naszych finansów publicznych. Ich reforma, której od lat domagają się ekonomiści, miałaby koncentrować się na likwidacji tych usztywnień. Ostatnie decyzje parlamentu oraz niektóre wcześniejsze decyzje rządu przyjęte bez oporów przez parlament ( wydłużenie o rok przywilejów emerytalnych, zmiana zasad waloryzacji rent i emerytur ) oddalają nas od prawdziwej reformy finansów publicznych, co niewątpliwie odbije się na gospodarce, gdy dojdzie do pogorszenia koniunktury. Ekonomiści mają rację, że przejadamy owoce wysokiego wzrostu gospodarczego, zamiast korzystając z ich dobrodziejstw, budować mocniejsze fundamenty na przyszłość.

Jednak politycy najwyraźniej nie patrzą w przyszłość. Widzą tylko doraźne korzyści polityczne. Dlatego kiełbasa wyborcza jest w tym roku wyjątkowo suta. Opozycja w hojności ściga się z rządem. Można tylko dziwić się tej części opozycji, która przyprawia sobie wizerunek reformatorskiej, domaga się obniżki kosztów pracy i reformy finansów publicznych, a jednocześnie bez zahamowań przykłada rękę do rozwiązań niekorzystnych dla budżetu. Jak widać, duch populizmu owładnął całą polską scenę polityczną. Ekonomiści mówią, że finanse publiczne stały się ceną, jaką będą płacić ci, którzy wygrają tegoroczne wybory.

Czy jednak rzeczywiście będą płacić jakąś cenę? W Polsce wykształcił się zły obyczaj. Gdy gospodarka ma się dobrze, aktualna władza sobie przypisuje jej sukcesy, a gdy zaczyna kuleć, całą winą obarcza poprzedników. Jeśli więc zdarzy się, że po wyborach władzę przejmie PO, będzie wytykać rządowi PiS, że psuł finanse publiczne, nie przyznając się do udziału w tym procederze. Jeśli zaś zwycięży PiS, zapewne obarczy opozycję, w tym PO, że przeforsowała w parlamencie rozwiązania niekorzystne dla przyszłości gospodarki.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)