Każdym smartfonem możesz kręcić świetne wideo

Każdym smartfonem możesz kręcić świetne wideo
29.12.2016 13:47

Miliony megapikseli i wciąż nieudane filmy - to częsty problem filmowców-amatorów, którzy swoje nagrania robią smartfonami. Dlatego postanowiliśmy podpowiedzieć, jakie gadżety warto kupić, żeby osiągnąć jak najlepszą jakość obrazu i dźwięku.

Mimo wbudowanej w smartfony – przynajmniej te z wyższej półki – stabilizacji obrazu nagrania wideo robione „z ręki” są zwykle mało stabilne. Dlatego warto zaopatrzyć się w gimbal – urządzenie, które kompensuje wstrząsy i zamienia skaczące obrazy na płynnie przechodzące kadry. Takich urządzeń na rynku jest wiele – różnią się jakością i ceną. Najprostsze, kieszonkowe urządzenia można kupić już za 200-300 zł, najlepsze kosztują nawet kilka tysięcy. My w naszym teście używaliśmy gimlaba firmy LanParte, który kosztuje ok. 1700 zł.

Smartfony słabo sprawdzają się nie tylko jeśli chodzi o stabilizację obrazu, ale też jakość dźwięku nagrywanego przez wbudowany mikrofon, a używanie dedykowanego mikrofonu przewodowego nie zawsze jest wygodne. Dla tych, którym na dźwięku zależy tak jak na jakości obrazu (lub bardziej), przydatne będzie urządzenie o nazwie iKlip A/V firmy IK Multimedia. To zintegrowany z przedwzmacniaczem uchwyt do smarfona, dzięki któremu można podłączyć profesjonalny mikrofon i monitorować dźwięk podczas nagrania. To urządzenie można kupić już od 820 zł.

Smartfonem można robić też filmy 360 st. Najprostszym rozwiązaniem jest kamera Samsung Gear 360. Dzięki połączeniu jej ze smartfonem możemy nagrywać filmy, które potem możemy oglądać np. za pomocą okularów VR. Taka kamerka kosztuje obecnie ok. 1200 zł.

Na koniec warto zwrócić uwagę na sprzęt, który pozwoli cieszyć się nagranym filmem. Nowością na rynku jest telefon z wymiennymi modułami Lenovo Moto Z. Jednym z dodatków jest projektor, dzięki któremu można wyświetlić obraz z ekranu smartfona na ekranie lub wprost na ścianie. Jaka jest jakość tego obraz? Jak sprawdziły się testowane gadżety? Czy warto je kupić? O tym opowiada Zbigniew Urbański.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (3)