Jedziemy na majówkę. Czyli o tym, co warto mieć przy sobie

Strona głównaJedziemy na majówkę. Czyli o tym, co warto mieć przy sobie
03.05.2019 12:33
Jedziemy na majówkę. Czyli o tym, co warto mieć przy sobie
Źródło zdjęć: © 123RF

Przychodzi majówka. Człowiek wybiera się za miasto lub nawet do rodziny, zadając sobie nieodzowne pytanie: czy wziąłem/am wszystko, co potrzebne? No dobra, zawsze się czegoś zapomni. Oto jednak kilka rad od WP Tech, które powinny zminimalizować takie ryzyko.

Mówią, że najważniejsze jest zdrowie, a skoro tak, warto zacząć od apteczki. Jest to rzecz, którą każdy tak naprawdę powinien wozić w samochodzie przez cały rok, ale wiadomo – trochę dalszy wyjazd zwiększa prawdopodobieństwo wypadku.

Rozszyfrujesz ten kod? A to dopiero początek zabawy...

Apteczka w aucie nie jest już obowiązkiem. Niemniej to ten typ rzeczy, które się chętnie pomija, plując sobie później w brodę. Myślimy: "Eee tam, po co mi, przecież krzywdy sobie nie zrobię". Później tamujemy rozharatany palec serwetką i chodzimy od namiotu do namiotu, prosząc obcych ludzi o wodę utlenioną.

Co powinna zawierać apteczka samochodowa, poza wodą utlenioną? Kilka sztuk gazy jałowej, bandaże zwykły i elastyczny, chustę trójkątną, plastry i koc termoizolacyjny.

Nie można przy tym zapominać o własnym bezpieczeństwie i higienie. Warto więc dodać jednorazowe rękawiczki i maseczki do sztucznego oddychania. Wreszcie, proste nożyczki okażą się przydatne przy robieniu opatrunków.

Komary, kleszcze i inne insekty

Kleszcze i komary. Tak, wszyscy ich nienawidzimy. I wszyscy co roku szukamy skutecznego remedium. Bo kupiony w pośpiechu spray marki "jedynka" okazał się równie nieskuteczny, jak mamina metoda smarowania się olejkiem waniliowym. Miotanie wulgaryzmami i groźby karalne też niestety nie działają.

Działa natomiast i to niezwykle efektywnie tzw. DEET, czyli N,N-Dietylo-m-toluamid. Organiczny związek, wydzielający silnie nieprzyjemny dla owadów zapach.

DEET jest podstawowym składnikiem większości preparatów przeciw insektom, takich jak Bross, Mugga, Off czy Ultrathon. Przy czym zasada okazuje się prosta. Im większe stężenie substancji, tym bardziej efektywne działanie danego środka. Powinno to być wyszczególnione w składzie chemicznym, umieszczonym na opakowaniu produktu.

Scyzoryk MacGyvera

Piwko w butelce i konserwa turystyczna. Co łączy oba te produkty? Odpowiedź brzmi: potrzeba posiadania otwieracza. Tak do butelek, jak i konserw. A przecież przydałby się jeszcze nóż do przygotowania kanapki czy kiełbasy na ognisko, a także jakaś wykałaczka.

Zatem przerzucamy zawartość szafki kuchennej do walizki i gotowe. Stop. Nikt chyba nie wziął tego na poważnie. Fakt faktem do bezproblemowego funkcjonowania na biwaku wystarczy multitool, czyli taki swoisty scyzoryk MacGyvera.

289804122617510906
Źródło zdjęć: © Shutterstock.com

Solidny multitool z nożem ze stali nierdzewnej, kombinerkami, kompletem otwieraczy, śrubokrętów i marką można kupić już poniżej 150 zł. A takie narzędzie posłuży latami i sprawdzi się również w domowym zaciszu jako podręczny zestaw do majsterkowania.

Zresztą, to samo można powiedzieć o latarce. Wodoodporna latarka diodowa o mocy 1000 lumenów kosztuje w granicach 60 zł. Jest niezastąpiona, gdy zabraknie źródła światła. (Zakładając, że światło jest nam w danej chwili potrzebne;))
.

Na kłopoty Google Maps

Ostatnią, choć nie mniej ważną kwestię, stanowi nawigacja. Szukać sklepu otwartego po 23:00 w obcym mieście to jak szukać igły w stogu siana, a potem trzeba jeszcze wrócić. Ten drugi etap bywa nawet trudniejszy.

Ale istnieje niezwykle proste rozwiązanie. Darmowa aplikacja Google Maps, dostępna i na Androida, i na iOS. Narzędzie to jest o tyle elastyczne, że poprowadzi nie tylko kierowców, ale także rowerzystów, a nawet pieszych. Uwzględnia przy tym lokalizacje ścieżek rowerowych czy komunikację miejską w zdecydowanej większości polskich miast.

Jedno Google Maps i można zrezygnować ze wszelkich map czy planów turystycznych.

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)