Bing, Google, kliknięcia i kolejne pytania

Strona głównaBing, Google, kliknięcia i kolejne pytania
07.02.2011 12:16
Bing, Google, kliknięcia i kolejne pytania

Wyszukiwarkowy spór Google'a i Microsoftu jeszcze nie wygasa. Koncern z Mountain View oświadczył na początku ubiegłego tygodnia, że znalazł dowody na kopiowanie przez Binga jego odpowiedzi na kwerendy. Microsoft zaprzeczył tym zarzutom i stwierdził jednoznacznie: "Nie kopiujemy wyników od któregokolwiek z naszych konkurentów. Kropka".

Wyszukiwarkowy spór Google'a i Microsoftu jeszcze nie wygasa. Koncern z Mountain View oświadczył tym zarzutom i stwierdził jednoznacznie: "Nie kopiujemy wyników od któregokolwiek z naszych konkurentów. Kropka".

Microsoft utrzymuje, że do opracowania własnych wyników wykorzystuje ponad 100. parametrów – w tym także "anonimizowanej analizy zachowań użytkowników". Najprawdopodobniej firma obserwuje kliknięcia internautów, a są wśród nich także takie, które odpowiadają wynikom wyszukiwania Google'a. W efekcie również one wpływają na wyniki Binga.

288761121987704979

Jednak Google nie odpuszcza. Matt Cutts, jeden z zatrudnionych w firmie specjalistów od optymalizacji (SEO), przedstawia własny punkt widzenia i pyta: jeśli kliknięcia użytkowników stanowią naprawdę tylko jeden z tysiąca czynników, to dlaczego Microsoft z nich nie zrezygnuje? Cutts przypuszcza, że kliknięcia (a wraz z nimi wyniki wyszukiwania Google'a) są nie tylko jednym z wielu, ale ważnym parametrem, którego Bing nie może po prostu zignorować.

Cutts stawia jeszcze jedno pytanie: skąd właściwie Bing ma dane o kliknięciach? Niewykluczone, że ich źródłem są narzędzia takie jak Bing Toolbar. Rzeczywiście, podczas instalacji paska Binga pojawia się funkcja "Zoptymalizuj", a Microsoft wyjaśnia, że polega ona na zbieraniu dodatkowych informacji o wykonywanych wyszukiwaniach i odwiedzanych stronach. O jakie dane chodzi, jak długo są one przechowywane i na czym polega ich analiza –. tego Microsoft nie chce ujawnić.

Danny Sullivan, w którego w blogu po raz pierwszy pojawiły się zarzuty stawiane przez Google'a, przeprowadził z przedstawicielami Microsoftu długą rozmowę a następnie zaprezentował argumenty koncernu z Redmond. Wynika z nich, że Bing nie operuje pojedynczym parametrem o nazwie "wyniki wyszukiwania Google'a" albo podobnej; istnieje za to ogólny czynnik "cudzego" wyszukiwania. Pod tym terminem kryje się nie tylko to, co internauci poszukują w Google'u, ale i wyniki z innych witryn –. na przykład od Amazona. Ten czynnik jest słaby, nie przeważa nad innymi parametrami, a poza tym jest on raczej rzadko wykorzystywany.

Sullivan cytuje szefa Binga Stefana Weitza, który mówi, że jego firma nie zrezygnuje z czynnika "cudzego" wyszukiwania. Według Weitza Google też analizuje kliknięcia internautów instalujących dodatek Google Toolbar albo przeglądarkę Chrome. Ponadto koncern z Mountain View nie krępował się kopiując we własnej wyszukiwarce niektóre elementy interfejsu Binga.

wydanie internetowe www.heise-online.pl

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)