Alergia na Wi-Fi - fakty i mity

Alergia na Wi-Fi - fakty i mity30.12.2015 11:09
Alergia na Wi-Fi - fakty i mity
Źródło zdjęć: © patrisyu - Fotolia.com

Czy "alergia na Wi-Fi" jest czymś istniejącym i faktycznie niebezpiecznym? Lekarze mają wątpliwości. Ale coraz częściej znaleźć można doniesienia ludzi, którzy – jak sami twierdzą – cierpią na rozmaite przypadłości w dużym zagęszczeniu fal elektromagnetycznych.

Wi-Fi śmiertelnie niebezpieczne?

Pod koniec listopada tego roku brytyjska gazeta "Daily Mirror" poinformowała o przypadku 15-letniej Jenny, która popełniła samobójstwo z powodu doświadczanych regularnie w szkole bólów głowy, uczucia zmęczenia i problemów z pęcherzem. Symptomy były dla nastolatki na tyle uciążliwe, że nie mogąc się z nimi uporać targnęła się na własne życie. Matka dziewczyny jako źródło jej problemów podała szkolne Wi-Fi. Twierdziła, że Jenny cierpiała na hiperwrażliwość elektromagnetyczną (EHS), w efekcie której doświadczała szeregu uciążliwych symptomów w zasięgu sieci bezprzewodowych. Jednocześnie jednak gazecie nie udało się dotrzeć do żadnej dokumentacji medycznej, która dowodziłaby, że nastolatka faktycznie cierpiała na taką przypadłość.

Istnienia hiperwrażliwości elektromagnetycznej już w 2006 roku dowodziła Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). W cytowanych przez nią badaniach pojawiły się wypowiedzi ludzi, skarżących się na występowanie symptomów podobnych do tych, jakie opisywała matka brytyjskiej nastolatki, w otoczeniu routerów Wi-Fi, telefonów komórkowych i wyświetlaczy komputerowych. Twierdzili oni, że niedogodności ustępują po oddaleniu się od źródeł promieniowania elektromagnetycznego.

Niepewna przypadłość

Jednocześnie jednak WHO od początku podkreślała, że EHS charakteryzuje się "szerokim spektrum niekonkretnych symptomów" oraz że "nie jest to diagnoza medyczna".

"Nie ma naukowych podstaw, które pozwalałyby łączyć objawy EHS z obecnością promieniowania elektromagnetycznego" – można przeczytać na internetowych stronach WHO. Lekarze podkreślają, że ludzie, którzy uskarżają się na wymienione wyżej symptomy _ z całą pewnością są chorzy _, ale przyczyny ich problemów nie leżą w elektromagnetyzmie.

W 2009 roku w magazynie naukowym "Bioelectromagnetics" opublikowano omówienie wyników 46 badań nad hiperwrażliwością elektromagnetyczną. Ich uczestnicy, choć narzekali na występowanie zawrotów głowy czy problemów z koncentracją w otoczeniu sieci Wi-Fi, nie byli w stanie stwierdzić, kiedy znajdowali się poza ich zasięgiem. Ich stan nie zmieniał się, niezależnie od tego, czy promieniowanie elektromagnetyczne było obecne czy nie.

Przyczyny poza technologią

Lekarze podkreślają również, że różnorodność symptomów EHS i ich bardzo ogólna charakterystyka może oznaczać, że ich faktyczne przyczyny są różne w zależności od doświadczającego ich człowieka. Ból głowy może być związany z przeziębieniem lub przedawkowaniem kofeiny, a zawroty głowy powodowane przez brak snu lub problemy żołądkowe. Możliwe jest również zachodzenie zjawiska zwanego nocebo (przeciwieństwo placebo) – samo przekonanie pacjenta, że znajduje się w zasięgu działania sieci Wi-Fi, wywołuje u niego symptomy, niezależnie od tego, jak jest faktycznie.

Dr James Rubin z londyńskiego King's College, autor wspomnianej wcześniej pracy z "Bioelectromagnetics", podkreśla w niej przede wszystkim, że mimo licznych prób i eksperymentów opisywanego przez pacjentów efektu nie udało się powtórzyć w kontrolowanych warunkach. Według niego, chociaż przyczyny odczuwanych przez nich niedogodności mogą leżeć w promieniowaniu elektromagnetycznym, to znacznie bardziej prawdopodobne jest, że są one środowiskowe i odmienne dla różnych grup pacjentów.

_ Dominik Gąska / LiveScience / Daily Mirror / WHO.int / IGN.com _

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)