20 największych internetowych "ściem"

Strona główna20 największych internetowych "ściem"
08.05.2007 14:30
20 największych internetowych "ściem"

Internauci to dowcipne bestie - niektórym z nich nic nie sprawia większej radości, niż sprawienie innym psikusa. Spreparowanie zdjęcia z tragedii WTC, zmyślenie historii o gigantycznym psie, czy rozesłanie plotki o tym, że Microsoftu kupuje Firefoksa oraz... Kościół Rzymsko-Katolicki - oto tylko niektóre z dowcipów, które w ostatnich latach masowo rozsyłano w Sieci w nadziei, że znajdzie się ktoś, kto w nie uwierzy. A jako, że naiwnych na tym świecie nie brakuje, e-maile zawierające takie informacje wciąż są rozsyłane - w coraz to nowych odmianach, wersjach językowych itp. Nasi koledzy z amerykańskiego PC Worlda postanowili więc przygotować listę 20 najciekawszych i najpopularniejszych internetowych mitów, dowcipów, łańcuszków i przekrętów - oto ona!

1. Przypadkowy turysta ( 2001 r. )

To zdjęcie pokazały nawet niektóre gazety - cóż, krótko po ataku terrorystycznym na World Trade Center wszyscy szukali informacji na ten temat. Według treści e-maila, do którego jest załączone, pochodzi ono z aparatu znalezionego w zgliszczach WTC i przedstawia anonimowego turystę, sportretowanego na tle panoramy Nowego Jorku dosłownie na sekundy przed uderzeniem w budynek samolotu ( który oczywiście jest widoczny na zdjęciu ).

288771121577539731

Fotomontaż jest całkiem udany, dlatego początkowo wiele osób uznało fotografię za prawdziwą. Dopiero później dopatrzono się wielu nieścisłości. Po pierwsze, w widoczną na fotografii wieżę uderzył Boeing 767 - na zdjęciu widzimy mniejszy model, 757. Po drugie, ze zdjęcia wynika, że samolot nadlatuje z północy - a to oznacza, że musiałby on uderzyć w północny budynek WTC. Problem w tym, że nie miał on tarasu widokowego ( a nawet gdyby miał, to turysta i tak nie dostałby się nań przed 9.30 - a atak nastąpił 30 minut wcześniej ).

2. Chore dziecko potrzebuje pomocy ( 1989 )

288771121577670803

To akurat nie do końca dowcip - początki tej historii są prawdziwe. Wszystko zaczęło się w 1989 r., kiedy to dziewięcioletni, chory na raka Craig Shergold zapragnął trafić do księgi rekordów Guinnessa jako osoba, która otrzymała najwięcej na świecie kartek z pozdrowieniami. W ciągu dwóch lat cel ten został zrealizowany bez najmniejszego problemu - Craig otrzymał ponad 33 mln pocztówek.

To była jednorazowa akcja - jednak od tego czasu w Sieci cyklicznie pojawiają się kolejne łańcuszki e-maili, informujące o tym, że umierające dziecko ( na co - to zależy od inwencji autora ) pragnie pobić kolejny rekord Guinnesa. Pojawiają się także różne wariacje tej opowieści - jest np. wersja, według której pewna dziewczynka została ciężko poparzona. Jeśli odbiorca takiego e-maila wyśle go do wszystkich, których zna, pewna firma ( np. Microsoft, AOL itp. ) zapłaci za jej leczenie. Oczywiście, rewelacji tych nie potwierdzają ani twórcy księgi Guinnessa, ani żadne z wymienianych w e-mailach firm.

Na koniec warto wspomnieć, że Craig Shergold pokonał chorobę - kilka lat po pobiciu rekordu lekarze zdołali usunąć nowotwór. Drugą ciekawostką jest fakt, iż w żadnej edycji Księgi Guinnesa nie jest wydrukowana informacja o pocztowym rekordzie ( mimo, iż został on oficjalnie zaliczony ) - przedstawiciele Guinnesa tłumaczą, iż nie chcą w ten sposób zachęcać innych do bicia owego rekordu.3. Microsoft rozdaje pieniądze ( 1997 )

W tym przypadku mechanizm był niezwykle prosty. Ktoś zaczął rozsyłać e-maila, z którego wynikało, iż Microsoft testuje nowy system monitorowania poczty elektronicznej ( jest też wersja, w myśl której owe testy przeprowadza AOL ). Wystarczy wysłać do wszystkich znajomych otrzymaną właśnie wiadomość i czekać na honorarium wypłacone przez koncern. Autor e-maila zapewniał, że jego kolega zrobił to i już dostał "tysiące dolarów". 10 lat temu epidemia takich wiadomości przyczyniła się do zapchania serwerów pocztowych wielu amerykańskich firm.

4. Podatek od e-maili ( 1999 )

8 lat temu w Sieci pojawiły się alarmujące doniesienia - z rozsyłanego do wszystkich e-maila wynikało, iż amerykański rząd zamierza opodatkować... e-maile. Za wysłanie każdego z nich należało by zapłacić 5 centów ( za pobieranie opłaty miała być odpowiedzialna amerykańska poczta. E-mail był na tyle sprawnie spreparowany, że wiele osób uznało go za prawdziwy - wśród nich znalazła się m.in... Hilary Clinton, która poruszyła tę kwestię w swojej kampanii wyborczej do Senatu w 2000 r.

5. Nigeryjski przekręt ( 2000 )

Taką wiadomość dostał chyba każdy. E-maile wysyłane przez afrykańskich oszustów krążą w Sieci już od 7 lat i zwykle wyglądają podobnie. Ich nadawca przedstawia się ( łamanym angielskim ) jako wysoki urzędnik jednego z państw Zachodniej Afryki i informuje odbiorcę o możliwości zdobycia fortuny - oczywiście pod warunkiem wcześniejszego przelania na jego rachunek "niewielkiej" kwoty ( np. 20 tys. USD - ale czymże to jest w obliczu możliwości zdobycia miliona USD? ). Oczywiście, po dokonaniu przelewu pieniądze znikają, a nadawca e-maila staje się nieosiągalny.

288771121578195091

Warto zaznaczyć, że ten "żart" akurat nie jest zbyt śmieszny - afrykańscy oszuści zdołali w ten sposób okraść tysiące ludzi na całym świecie. Niepokoi trochę fakt, iż wciąż im się to udaje - mimo, iż mechanizm przekrętu został opisany już wielokrotnie w mediach ( i to nie tylko branżowych ).

6. Uwaga na nerki!!! ( 1996 )

Chcesz stracić nerkę? Jedź do Las Vegas! - tak w skrócie opisać można przesłanie e-maili, które ktoś zaczął masowo rozsyłać w połowie lat 90. Autor wiadomości ostrzegał potencjalnych turystów, że w kilku amerykańskich miastach ( m.in. Las Vegas i Nowym Orleanie ) działa szajka, która porywa turystów i wycina im nerki, które następnie sprzedawane są na transplantację. Scenariusz był zwykle identyczny - turysta miał być zapraszany na drinka, następnie porywacz oszałamiał go narkotykami. Następnego dnia nieszczęsna ofiara budziła się w wannie pełnej lodu i z blizną zamiast jednej z nerek.

Problem w tym, że doniesienia te nie zostały nigdy potwierdzone - informacje te zdementowała zarówno policja, jak i wszelkie instytucje zajmujące się nadzorem nad transplantacjami.

7. Masz wirusa! ( 1999 )

"W Twoim systemie jest straszny wirus! Nie wykrywa go żaden program antywirusowy! Wkrótce się uaktywni i zniszczy Twój komputer! Ukrywa się w pliku jdbgmgr.exe ( albo sulfnbk.exe ) - natychmiast znajdź go i skasuj!" Dostaliście kiedyś takiego e-maila? Skasowaliście ów plik? Przestała Wam poprawnie działać Java? Nic dziwnego - daliście się nabrać na jeden z popularniejszych internetowych dowcipów. Polega on na zasugerowaniu, że jeden ze standardowo obecnych w systemie plików jest niebezpieczny i należy go skasować. Wiadomość ta rozsyłana była na wiele sposób - m.in. pocztą elektroniczną oraz poprzez komunikatory internetowe. W Polsce jej zlokalizowaną wersję masowo rozsyłali kilka lat temu użytkownicy Gadu-Gadu.8. Microsoft kupuje Firefoksa ( 2006 )

To stosunkowo "świeża" sprawa - zaledwie sprzed kilku miesięcy. W październiku 2006 w Sieci pojawiła się strona WWW, zapowiadająca nowy produkt Microsoftu - przeglądarkę Microsoft Firefox 2007 Professional. Dowcip był wyborny - strona przygotowana była doskonale i do złudzenia przypominała oryginalne serwisy Microsoftu. Zawierała nawet reklamę wideo, prezentującą nowe funkcje i zalety MS Firefox 2007.

288771121578588307

9. Naprawdę gruba kicia ( 2001 )

288771121578653843

Widzieliście kiedyś zwykłego kota ważącego 45 kg? Pewnie tylko na zdjęciu - tym widocznym obok. I nic dziwnego, bo to jest fotomontaż, choć na tyle dobrze zrobiony, że wiele osób do dziś przekonanych jest, że to prawdziwe zdjęcie. Okazuje się, że zdjęcie zostało przygotowane w PhotoShopie - jego autorem jest niejaki Cordell Hauglie, który, jak sam tłumaczy, zrobił je by rozbawić swoją córkę i nawet przez myśl mu nie przeszło, że ktoś może uznać je za prawdziwe.

Dodatkowym argumentem niech będzie fakt, iż według księgi rekordów Guinnesa największy domowy kot waży "zaledwie" ok. 24 kg.

11. Disney Junior funduje darmowe wakacje ( 1998 )

_ Chcesz pojechać na darmowe wakacje? Wystarczy wysłać ten list do wszystkich swoich znajomych - gdy tylko liczba odbiorców sięgnie 1,3 tys. wszyscy dostaną po 5 tys. USD od Walta Disney'a Jr.! Reszta dostanie tygodniowe wakacje gratis! _

Taki e-maili powinien wzbudzić podejrzenia - w końcu kto dziś rozdaje coś za darmo? I kto to jest Walt Disney Junior? Jednak tysiące Amerykanów uwierzyło i w 1998 r. setki tysięcy internautów wysyłało sobie nawzajem taką wiadomość. O ile nam wiadomo, nikt nie otrzymał ani pieniędzy, ani wycieczki...12. Słońce zachodzi nad Afryką ( 2003 )

Piękne zdjęcia, prawda? Zachodzące słońce nad Afryką i Europą, uwiecznione przez astronautów z promu Columbia. Piękne, tylko niestety... fałszywe ( świadczy o tym m.in. zbyt wyraźne odcięcie obszarów oświetlonych słońcem oraz okrytych ciemnością oraz zupełny brak zachmurzenia ). To kolejny fotomontaż na naszej liście - wykonano go najprawdopodobniej poprzez nałożenie na siebie kilku satelitarnych zdjęć.

288771121579047059

13. Obcy: sekcja w Roswell ( 1995 )

W połowie lat 90. w Sieci pojawił się niesamowity film, mający jakoby przedstawiać sekcję ciała obcej istoty, wydobytej z UFO rozbitego w latach 50. w okolicach miejscowości Roswell w Nowym Meksyku. Pojawienie się zapisu wideo z autopsji sprawiło, iż na nowo odżyły spiskowe teorie, w myśl których Amerykanie nawiązali kontakt z cywilizacją pozaziemską. Niestety, humor ufologom zepsuł w ubiegłym roku znany brytyjski animator John Humphreys, który ogłosił, iż to on jest autorem owego filmu i szczegółowo opisał okoliczności jego powstania.

14. Domowy komputer firmy Rand ( 2004 )

Kilka lat temu w Sieci pojawił się interesujący e-mail, do którego załączone było zdjęcie potężnej machiny, zajmującej niemal pół pokoju. Z opisu wynikało, iż przedstawia ono projekt "komputera przyszłości", który został zaprezentowany w 1954 r. przez firmę Rand Corporation.

288771121579243667

Jeśli weźmiemy pod uwagę to, jak kilka dekad temu wyglądały komputery, to informacja ta może wydawać się prawdziwa. Ale niestety taka nie jest. Na fotografii widzimy bowiem nie projekt komputera, lecz... fragment pulpitu sterującego łodzi podwodnej! Oczywiście, zdjęcie poddane zostało kilku modyfikacjom, które miały za zadanie jeszcze bardziej zmylić odbiorców.15. Orzeł wylądował. A może nie? ( 1969 )

W Sieci wciąż jeszcze znaleźć można sporo stron, których autorzy przekonują, iż Amerykanie nigdy nie wylądowali na Księżycu, a relacja filmowa z tego wydarzenia została zrealizowana w Hollywood - świadczyć ma o tym m.in. ten film - http://www.youtube.com/watch?v=mouuuwpeec0. Celem takiej mistyfikacji miałoby być zaprezentowanie światu technologicznej przewagi USA - co było niezmiernie cenne w okresie Zimnej Wojny.

Teoria ta ma wciąż mnóstwo zwolenników. Jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat, polecamy świetną stronę Moon Hoax Debate - http://www.braeunig.us/space/hoax.htm, której autorzy krok po kroku wyjaśniają wszelkie wątpliwości zgłaszane przez sceptyków.

16. Bert po stronie Al Kaidy ( 2001 )

To zdjęcie wstrząsnęło Ameryką ( w każdym razie jej częścią ). Któż by się nie oburzył, gdyby odkrył, że bohater jego dzieciństwa wspiera największego wroga USA - Al Kaidę? Okazało się bowiem, że na plakatach wychwalających Osamę Bin Ladena pojawił się... Bert, jeden z bohaterów uwielbianej przez dzieci Ulicy Sezamkowej. Na zdjęciu wykonanym przez jednego z reporterów podczas antyamerykańskiej demonstracji w Bangladeszu widać, że jeden z demonstrantów z dumą dzierży plakat, na którym zza ramienia Bin Ladena wychyla się Bert.

288771121579571347

Pomyślicie pewnie, że owo reporterskie zdjęcie zostało zmodyfikowane? Otóż nie, ono jest prawdziwe... skąd więc pacynka na plakacie? To efekt działań amerykańskiego grafika Dino Ignacio, który kilka lat wcześniej stworzył żartobliwą stronę Bert is Evil, na której umieszczał przygotowane samodzielnie fotomontaże, mające sugerować, że Bert jest tajemniczym osobnikiem, odpowiedzialnym za całe zło na świecie. Wśród tych fotomontaży znalazło się zdjęcie z Osamą, które pewien przedsiębiorca skopiował ze strony Dino i wykorzystał na plakacie sprzedawanym w Bangladeszu...

17. Nasze auta są do chrzanu ( 2006 )

W ubiegłym roku w Internecie pojawiło się mnóstwo reklam, prezentujących nowe auto terenowe firmy Chevrolet - model Tahoe. Reklamy te były jednak dość dziwne - zamiast wychwalać zalety pojazdu, szydziły z niego, ostrzegały przed efektem cieplarnianym itp. Co się stało? Czyżby "spece" od marketingu postanowili zastosować wyjątkowo nietypową kampanię reklamową? Nie do końca...

Sprawcą całego zamieszania był Chevrolet. Firma postanowiła zabawić się w marketing wirusowy - na jej zlecenie stworzono stronę, na której każdy internauta mógł stworzyć własną reklamę nowego auta. Można było skorzystać z oryginalnych klipów wideo, dźwięków itp. - użytkownik wstawiał jedynie własne teksty. Okazało się jednak, iż z możliwości tej skorzystali nie tylko zwolennicy tej marki, ale także osoby, którym niezbyt podobał się fakt pojawienia się na rynku kolejnego, paliwożernego auta. Dlatego też do dziś w Sieci krążą reklamy, w których nowy Chevy promowany jest hasłami "Podoba Ci się ta śnieżna kraina? Przyjrzyj się dobrze, bo dzięki globalnemu ociepleniu oglądasz ją po raz ostatni".18. Microsoft kupuje Kościół Rzymsko-Katolicki ( 1994 )

W 1994 r. do skrzynek pocztowych dziennikarzy na całym świecie trafiła informacja prasowa wysłana z biura rzecznika prasowego... Watykanu. Rzecznik w zwięzłej wiadomości informował, iż Stolica Apostolska zawarła umowę z koncernem Microsoft - przewiduje ona, iż gigant z Redmond w najbliższych miesiącach przejmie Kościół Rzymsko-Katolicki za niepodaną na razie kwotę ( rozliczoną w akcjach firmy ).

Dziś taka informacja już na pierwszy rzut oka wydaje się fałszywa - jednak 10 lat temu spora grupa internautów w nią uwierzyła. Niektórzy do dziś sądzą, że transakcja ta już nastąpiła - ale bądźmy poważni: gdyby do niej doszło, to Watykan chyba nie używałby Linuksa - http://scobleizer.com/2007/02/19/the-geeky-sister-behind-vaticans-website/...

19. Herkules, czyli pies-gigant ( 2007 )

288771121579964563

To już drugie zwierze ujęte w naszym zestawieniu - i znów jest ono niezwykle wielkie. Tym razem chodzi o psa, opisywanego w e-mailu rozsyłanym w tym roku do internautów na całym świecie. Z wiadomości wynika, że Herkules to ważący ponad 140 kilogramów mastiff i że został on opisany w Księdze Rekordów Guinnessa jako największy na świecie pies. Oczywiście, do wiadomości załączone jest zdjęcie przedstawiające psiaka o gabarytach niewielkiego konia ( dziwnym zbiegiem okoliczności obok jest także koń - tak dla porównania rozmiarów ).

Cóż, autor owej wiadomości nie powinien powoływać się na księgę Guinnesa - to sprawiło bowiem, że wyjątkowo łatwo można zidentyfikować tę informację jako bzdurę ( w księdze rekordów nie ma słowa o psie Herkulesie ). Wystarczy zresztą uważniej przyjrzeć się fotografii, by odkryć, że to fotomontaż ( zwróćcie świadczą o tym m.in. cienie ludzi ).

20. Potrójne trąby wodne huraganu Lili

Na koniec zostawiliśmy fotografię, której zadaniem było najwyraźniej przestraszenie Amerykanów. Przedstawia ona trzy sąsiadujące, umieszczone w jednej linii, trąby morskie, przemieszczające się w kierunku wybrzeża Luizjany - miały być one zjawiskiem towarzyszącym huraganowi Lili.

288771121580226707

Zdjęcie przez wiele osób uznane zostało za autentyczne - oszustwo odkryli dopiero pracownicy National Weather Service, którzy stwierdzili, iż grafika ta jest modyfikacją forografii, wykonanej w 2001 r. przez członka załogi statku badawczego Edison Chouest.

_ Tekst powstał na podstawie artykułu "The Top 25 Web Hoaxes and Pranks", przygotowanego przez Steve'a Bassa z amerykańskiego magazynu PCWorld. _

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)