PRISM: firmy zaprzeczają, a władze USA potwierdzają

Wczoraj wszystkie firmy internetowe, wymienione w doniesieniach na temat programu PRISM, stanowczo zdementowały informacje Washington Post. W przypadku Google i Facebooka dementowaniem tych informacji zajęli się nawet sami szefowie tych korporacji. Ciekawa sprawa, biorąc pod uwagę, że amerykańskie władze potwierdziły istnienie programu.

Obraz
Źródło zdjęć: © Thinkstockphotos

Co prawda Dyrektor Centrali Wywiadu potwierdził, że program PRISM istnieje i za jego pomocą zbierane są bardzo wartościowe informacje, jednak giganci technologiczni zaprzeczają jakoby brali w nim udział. Nie przekonało ich nawet to, że istnienie programu potwierdził Obama, który stwierdził, że wszystko jest w porządku, ponieważ Kongres był o wszystkim informowany. Dlaczego więc zaprzeczają, że za ich pośrednictwem NSA monitoruje naszą aktywność w internecie? Ponieważ muszą. Z wielu względów.

Wyobrażacie sobie co by się stało, gdyby na przykład Google przyznało, że pomaga szpiegować swoich zagranicznych użytkowników? Jeden motyw powtarza się jak mantra we wszystkich zaprzeczeniach wystosowanych przez gigantów Doliny Krzemowej –. nie daliśmy rządowi „bezpośredniego dostępu” do naszych serwerów. Żaden z nich nie stwierdził, że rząd USA nie ma dostępu do naszych danych. I, zgodnie z najnowszymi doniesieniami New York Timesa, kluczowy jest właśnie dobór słów.

Zgodnie z informacjami nowojorskiego dziennika, w co najmniej dwóch przypadkach (zgadliście –. Google i Facebook)
rząd zwrócił się o zbudowanie specjalnych zabezpieczonych portali, na których firmy te miałyby zostawiać dane dla NSA i FBI by agencje te mogły je do woli przeglądać. W negocjacje miał być osobiście zaangażowany Martin E. Dempsey, przewodniczący amerykańskiego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, który spotkał się w Dolinie Krzemowej między innymi z przedstawicielami Facebooka, Google, Microsoftu i Intela. Oficjalnie rozmowy miały dotyczyć przyszłości internetu, ale nieoficjalnie dyskutowano na tych spotkaniach detale techniczne tego, w jaki sposób przekazać rządowi poufne dane użytkowników.

Oczywiście system zabezpieczonych portali nie byłby „bezpośrednim dostępem”. do serwerów, co nie zmienia faktu, że NSA miałaby dostęp do naszych danych. Naszych danych, ponieważ kluczowe w tej sprawie wydaje się to, że, jak potwierdził Dyrektor Centrali Wywiadu, szpiegowanie za pomocą PRISM nie dotyczy Amerykanów.

Sam Washington Post wycofuje się także ze słów o bezpośrednim dostępie do danych twierdząc, że inne zdobyte przez nich dokumenty wskazują na to, że zbieranie danych przebiega raczej poprzez „wysyłanie instrukcji bezpośrednio do sprzętu zainstalowanego w należących do firm lokalizacji”. W tym wypadku „bezpieczne portale”. opisywane przez Timesa i „sprzęt zainstalowany w należących do firm lokalizacji” mogą być jednym i tym samym.

Dementi wszystkich zaangażowanych firm technologicznych ma też inną wspólną cechę. Wszystkie wskazują na to, że przekazywanie danych władzom odbywa się w sposób przewidziany przez amerykańskie prawo. I tutaj na scenę wchodzi kolejna amerykańska ustawa o głupiej nazwie –. FISA. FISA to Foreign Intelligence Surveillance Act czyli ustawa o zbieraniu informacji wywiadowczych z zagranicy.

Jeśli cała operacja została przeprowadzona zgodnie z tą ustawą (a wszystkie dementi mówią o szanowaniu prawa), amerykańskie firmy internetowe nie mogą powiedzieć, że współpracują z rządem, ponieważ ta sama ustawa zabrania im ujawniania czegokolwiek. Pracownicy firm internetowych, których zadaniem byłoby spełnianie zachcianek rządu USA nie mogliby powiedzieć na ten temat nic, nawet swoim kolegom z pracy. W tym świetle zaprzeczenia wszystkich wymienionych przez Washington Post firm wydają się być one, paradoksalnie, kolejnym potwierdzeniem tezy, że USA szpiegują nas dzięki pomocy firm technologicznych. Kolejnym, po oświadczeniach Dyrektora Centrali Wywiadu i Obamy.

Co z tego wszystkiego wyniknie? Trudno powiedzieć. Raczej nie spodziewałbym się, że po ujawnieniu tych rewelacji nagle zagraniczni użytkownicy odwrócą się od usług oferowanych przez te firmy. Pozostaje założyć swoją własną czapeczkę z aluminium i nie ufać im w kwestii naprawdę ważnych danych.

Polecamy w serwisie Giznet.pl: Xbox One: złe wieści

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Ujawnili tajne dokumenty. Rosja wspiera tajemniczego klienta
Ujawnili tajne dokumenty. Rosja wspiera tajemniczego klienta
Lecą na dwa fronty. Kupują od Amerykanów, produkują dla Europy
Lecą na dwa fronty. Kupują od Amerykanów, produkują dla Europy
Długo stały w magazynach. W końcu Ukraińcy je pokazali
Długo stały w magazynach. W końcu Ukraińcy je pokazali
Tajemniczy grzyb z Czarnobyla. "Żywi się" promieniowaniem
Tajemniczy grzyb z Czarnobyla. "Żywi się" promieniowaniem
Eksplodowała chwilę po starcie. Rosjanie strzelili sami w siebie
Eksplodowała chwilę po starcie. Rosjanie strzelili sami w siebie
Spojrzał w niebo. Uchwycił niedostrzegalne zjawisko
Spojrzał w niebo. Uchwycił niedostrzegalne zjawisko
Największy taki zakup. Polska zawarła kontrakt z Amerykanami
Największy taki zakup. Polska zawarła kontrakt z Amerykanami
Chcieli wystraszyć Zachód. Rosyjska rakieta spadła na ziemię
Chcieli wystraszyć Zachód. Rosyjska rakieta spadła na ziemię
Rozważają rezygnację z F-35. USA coraz mocniej się niecierpliwią
Rozważają rezygnację z F-35. USA coraz mocniej się niecierpliwią
Polska zamówiła więcej Herculesów. To pancerne warsztaty dla Abramsów
Polska zamówiła więcej Herculesów. To pancerne warsztaty dla Abramsów
To "mały Einstein". Ma 15 lat i doktorat z fizyki kwantowej
To "mały Einstein". Ma 15 lat i doktorat z fizyki kwantowej
Stacja kosmiczna Lunar Gateway powstanie? ESA potwierdza
Stacja kosmiczna Lunar Gateway powstanie? ESA potwierdza
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟