Google Allo - komunikator, w którym prawdziwy rozmówca jest niepotrzebny. Sztuczna inteligencja jest ciekawsza

Google Allo to, szczególnie w Polsce, komunikator, w którym znajomi są niepotrzebni. Brzmi jak wada, ale jest wręcz przeciwnie - wszystko za sprawą sztucznej inteligencji.

Google Allo
Źródło zdjęć: © Google/ WP

Gdyby Google Allo było kolejnym komunikatorem, to szybko byśmy o nim zapomnieli, bo nie ma tu niczego, co zachęcałoby do przesiadki (zabawa rozmiarem czcionki to jednak za mało). Ale Allo nie jest zwykłym komunikatorem. Jest pierwszą okazją, by zapoznać się z Google Assistant, czyli wirtualnym pomocnikiem. Albo nie, pomocnik tu nie pasuje - asystent jest czymś więcej. Jest…. cóż, blisko mu do bycia wirtualnym kolegą. I właśnie dlatego z Google Allo warto korzystać nawet wtedy, gdy wasi znajomi wybiorą komunikatory konkurentów.

Asystent Google działa trochę jak tradycyjna wyszukiwarka. Chcecie dowiedzieć się czegoś o pogodzie? On wam powie, nie musicie wpisywać miasta i tak je zna na podstawie lokalizacji. Chcecie zobaczyć, jakie filmy grane są w pobliskich kinach? Nie ma sprawy. Można poprosić o podanie newsów, pokazanie maili czy puszczenie utworu z YouTube'a. Google Assistant jest też żartownisiem i kiedy nam się nudzi, opowie żart lub zada zagadkę. Śmieszne są quizy - *naszym zadaniem jest podanie prawidłowego tytułu filmu, wykorzystując emotikonki *. “Ale przecież lepiej tak grać ze znajomymi”. - powiedzą niektórzy. Tylko że nie zawsze znajomi mają czas, kiedy akurat my czekamy w kolejce do lekarza albo się nudzimy. Asystent jest w smartfonie, zawsze gotowy.

Jednak prawdziwa zabawa zaczyna się wtedy, gdy asystent wykorzystuje swoją wiedzę. Pytam o Pałac Kultury i Nauki. Od razu dostaję notkę z Wikipedii i proponowane akcje. Mogę zobaczyć wysokość, dokładny adres, zapytać o architekta, wiek czy lotniska znajdujące się w okolicy. I tak jest ze wszystkim. Wklepuję “Al Pacino”. i zaraz dostaję szansę, by dopytać o wiek, wzrost, żonę i nagrody. Po co korzystać z wyszukiwarki, skoro tak jest znacznie wygodniej?

Większe wrażenie robi wykorzystanie aparatu. Cykam zdjęcie plakatu Morrisseya - bez podpisu, jedynie twarz i tło, będące okładką płyty. Asystent rozpoznaje fotkę i pokazuje mi, o którego wykonawcę i jaki album chodzi. Kiedy zrobiłem zdjęcie laptopowi, wychwycił jego nazwę i w proponowanych reakcjach podsunął mi pytanie, jak sprawić, żeby w tym modelu rozjaśnić ekran. Mogę rozwiązać problem, nie znając nawet dokładnej nazwy mojego komputera. Robi wrażenie, prawda?

*Google Assistant zalicza też zabawne wpadki. *Na zdjęcie pada od PlayStation 4 jego odpowiedzią są kwestie związane z…. Xboksem One, konkurencyjną konsolą. Może rozproszyło go zielone tło znane z logo sprzętu? A może to wcale nie wada, bo przecież i tak rozpoznał, że chodzi o konsolę?

Wszystko jest po angielsku i na razie nie wiadomo czy i kiedy się to zmieni - może być problem, bo język polski nie jest łatwy do przetłumaczenia. Tym bardziej, gdy trzeba wychwycić kontekst, a tym się Google Assistant przede wszystkim zajmuje. Na szczęście rozmowa tekstowa jest całkiem prosta, bo możemy odpowiadać podrzucanymi przez asystenta hasłami, wystarczy więc podstawowa znajomość. Nie da się jednak ukryć - byłoby super, gdybyśmy, stojąc przed budynkiem, mogli powiedzieć “co to jest?”, a bot, widząc miejscówkę przez aparat, odpowiedział nam po polsku.

Google Assistant pokazuje nam możliwą przyszłość internetu. Nie będziemy wchodzić na portale, korzystać z dodatkowych aplikacji do map czy poczty - wszystko dostarczać nam będzie wirtualny asystent. Asystent, z którym rzeczywiście bardzo przyjemnie się rozmawia. Mniej sztucznie. Jeszcze nie jest to sztuczna inteligencja znana z filmów, takich jak np. _ Her _, gdzie główny bohater zakochuje się w rozmawiającym z nim systemie operacyjnym. Ale i tak Google Assistant sprawia wrażenie bardziej żywego. Program wręcz zachęca nas do zadawania bardziej osobistych, ludzkich pytań. Pojawia mi się chmurka z pytaniem do asystenta, czy będzie moim przyjacielem. Albo gdzie mieszka? Ile ma lat? Kiedy obchodzi urodziny i czy lubi sztukę? I te wszystkie nasze dialogi do czegoś prowadzą, asystent może podrzucić ciekawostkę. Bawi i uczy.

Asystent w aplikacji Google Allo
© Asystent w aplikacji Google Allo (fot. Google/ WP)

Sztuczna inteligencja jeszcze się uczy. Może być mądrzejsza - np. wtedy, gdy proszę o podrzucenie teledysku, powinna sięgnąć do historii wyszukiwań z YouTube'a i podrzucić coś, co lubię albo mógłbym polubić. Ale to detale. Już teraz Google Assistant imponuje. Mamy w kieszeni dużą wiedzę i duże możliwości. W przyszłości zmienią się nasze zakupy (robimy zdjęcie nieznanego warzywa i dostajemy przepisy), zwiedzanie (cykamy fotkę i wiemy o budynku wszystko) czy po prostu czas wolny, który poświęcimy na rozmowę ze sztuczną inteligencją.

_ Adam Bednarek _

Źródło artykułu: WP Tech
Wybrane dla Ciebie
Eksplodowała chwilę po starcie. Rosjanie strzelili sami w siebie
Eksplodowała chwilę po starcie. Rosjanie strzelili sami w siebie
Spojrzał w niebo. Uchwycił niedostrzegalne zjawisko
Spojrzał w niebo. Uchwycił niedostrzegalne zjawisko
Największy taki zakup. Polska zawarła kontrakt z Amerykanami
Największy taki zakup. Polska zawarła kontrakt z Amerykanami
Rozważają rezygnację z F-35. USA coraz mocniej się niecierpliwią
Rozważają rezygnację z F-35. USA coraz mocniej się niecierpliwią
Polska zamówiła więcej Herculesów. To pancerne warsztaty dla Abramsów
Polska zamówiła więcej Herculesów. To pancerne warsztaty dla Abramsów
To "mały Einstein". Ma 15 lat i doktorat z fizyki kwantowej
To "mały Einstein". Ma 15 lat i doktorat z fizyki kwantowej
Stacja kosmiczna Lunar Gateway powstanie? ESA potwierdza
Stacja kosmiczna Lunar Gateway powstanie? ESA potwierdza
Jest klient na Su-35. Rosja oczekuje czegoś cenniejszego niż pieniądze
Jest klient na Su-35. Rosja oczekuje czegoś cenniejszego niż pieniądze
Monstrualne obiekty kosmiczne. To miały być tylko małe czerwone kropki
Monstrualne obiekty kosmiczne. To miały być tylko małe czerwone kropki
Ruch rosyjskich kontenerowców. Nie oznacza nic dobrego dla Ukrainy
Ruch rosyjskich kontenerowców. Nie oznacza nic dobrego dla Ukrainy
Prawdziwe pochodzenie kota. Analizy dają odpowiedź
Prawdziwe pochodzenie kota. Analizy dają odpowiedź
Patriot zadziałał. Tak chroni Kijów przez śmiercionośną bronią Rosji
Patriot zadziałał. Tak chroni Kijów przez śmiercionośną bronią Rosji
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀