Wyłudzali kody do telefonów - pójdą siedzieć

Wyłudzali kody do telefonów - pójdą siedzieć
07.06.2011 10:52
Wyłudzali kody do telefonów - pójdą siedzieć

91 zarzutów oszustwa i paserstwa usłyszało pięciu mężczyzn z województw śląskiego i mazowieckiego, którzy wyłudzili kody doładowujące do telefonów komórkowych na sumę 60 tys. zł. Szajka działała w całej Polsce

Tworzyli grupę, w której każdy miał ściśle określone zadania. Dwóch mężczyzn specjalizowało się w kontaktach i rozmowach telefonicznych ze sprzedawcami, trzej pozostali sprzedawali kody po konkurencyjnej cenie.

288770109189929107
Źródło zdjęć: © (fot. Darrin Klimek/Thinkstock)

"Wiedzieli, jak rozmawiać. Najpierw tworzyli listę sklepów, w których można było dostać kody. Jeden z nich dzwonił do sklepu, podszywał się pod pracownika firmy, która zajmuje się wdrażaniem systemu kodowania. Tłumaczył, że mają awarię techniczną, a kody są im potrzebne, żeby ją usunąć. Był bardzo przekonujący, sprawiał wrażenie, jakby był pracownikiem firmy. Prosił o wydrukowanie liczb z urządzenia, które znajduje się przy kasie" - powiedział w poniedziałek nadkom. Janusz Jończyk z biura prasowego Śląskiej Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Sprzedawcy sklepów wierzyli, że rozmawiają z pracownikiem działu danej sieci odpowiadającej za działanie tego systemu. "Nie podejrzewając niczego, robili wydruk kodów i podawali je przez telefon. Oszust szybko je przekazywał paserowi, który zajmował się sprzedażą" - wyjaśnił Jończyk. Reszta szajki sprzedawała je po konkurencyjnej cenie, m.in. na portalach aukcyjnych.

Oszuści wyłudzili tą metodą kody na kwotę 6. tys. zł. Sprawcy są mieszkańcami województw śląskiego i mazowieckiego. W poniedziałek biuro prasowe śląskiej policji poinformowało, że cała piątka znajduje się pod dozorem policyjnym a prokurator zakazał im opuszczania kraju. Oszuści, którzy podszywali się pod pracowników firmy, mogą spędzić w więzieniu 8 lat, z kolei paserom grozi 5 lat za kratkami. "Ten proceder przypomina metodę na wnuczka. Niczego nie podejrzewające babcie też wypłacały wszystkie pieniądze z konta osobie, która podszywała się przekonująco pod znajomego wnuczka, który rzekomo leży w szpitalu" - dodał Jończyk.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)