WikiLeaks w USA pod coraz większą presją

Strona głównaWikiLeaks w USA pod coraz większą presją
02.12.2010 14:48
WikiLeaks w USA pod coraz większą presją
Źródło zdjęć: © Wikileaks.org

WikiLeaks w USA znajduje się pod coraz większym ostrzałem. Internetowi aktywiści utracili dostęp do serwera w USA, który działał w ramach Amazon Web Services i szukają teraz dla siebie nowej internetowej ojczyzny w Europie. Na razie usadowili się na maszynach szwedzkiej Bahnhof AG.

WikiLeaks w USA znajduje się pod coraz większym ostrzałem. Internetowi aktywiści utracili dostęp do serwera w USA, który działał w ramach Amazon Web Services i szukają teraz dla siebie nowej internetowej ojczyzny w Europie. Na razie usadowili się na maszynach szwedzkiej Bahnhof AG.

Jeden z prominentnych senatorów USA wzywa tymczasem inne kraje i firmy do bojkotu WikiLeaks. Z kolei sam założyciel serwisu Julian Assange, który znajduje się na liście poszukiwanych Interpolu, według relacji prasy przebywa obecnie w Wielkiej Brytanii.

"WikiLeaks wyrzucone z serwerów Amazona. Wolność wypowiedzi w kraju wolnych ludzi" – ogłosili działacze WikiLeaks za pośrednictwem Twittera. Na krótko przed tym amerykańska firma Amazon usunęła dokumenty WikiLeaks z własnego serwera. Przy publikacji tajnych depesz dyplomatycznych administracji USA usługa korzystała z platformy Amazon Web Services, aby sprostać wielkiemu zainteresowaniu dokumentami i wynikających z tego zmasowanych wywołań strony. Na Twitterze zespół WikiLeaks ogłosił także, co zamierza zrobić dalej: "Przede wszystkim nasze dolary będą teraz dawać zatrudnienie ludziom w Europie". Skoro Amazon ma takie problemy z wolnością słowa, to powinien porzucić sprzedawanie książek" – zauważa dalej WikiLeaks.

Amazon uniemożliwił wykorzystywanie swoich serwerów przez WikiLeaks, gdy pracownicy senatora Joe Liebermana rozpoczęli dochodzenie w tej sprawie – informuje amerykańska telewizja CNN, powołując się na biuro Liebermana. Przewodniczący komisji Senatu ds. bezpieczeństwa wewnętrznego zagroził Amazonowi bojkotem – donosi brytyjski "Guardian". "Należałoby oczekiwać, że Amazon podejmie takie działania już wcześniej w związku w poprzednimi publikacjami tajnych informacji, których dokonywało WikiLeaks" – twierdzi senator. Na razie Amazon nie wydał komentarza na temat zaistniałej sytuacji.


Lieberman wzywa do tego, aby także w innych krajach dostawcy usług hostingowych odmawiali obsługi serwisowi. "Nielegalne, niesłychane i nieodpowiedzialne zachowanie WikiLeaks wystawia na szwank nasze narodowe bezpieczeństwo i zagraża życiu ludzi na całym świecie" – głosi oświadczenie niezależnego senatora. "Żadna firma świadoma własnej odpowiedzialności – nieważne, czy amerykańska, czy zagraniczna – nie powinna pomagać WikiLeaks w rozpowszechnianiu kradzionego materiału". Założyciel WikiLeaks Julian Assange, który jest poszukiwany przez władze w Szwecji w związku z zarzutami o gwałt, znajduje się na liście osób poszukiwanych Interpolu. Według relacji londyńskiego dziennika "Independent" 39-latek przebywa obecnie w Wielkiej Brytanii, a miejsce jego pobytu jest znane Scotland Yardowi. Assange ukrywa się –. twierdzi gazeta, "w chwili kiedy wrogowie żądają jego krwi". Internetowy aktywista określa śledztwo
prowadzone w Szwecji jako intrygę uknutą przez jego przeciwników.

Pomiędzy Białym Domem a Assangem trwa obecnie zaciekła wymiana ciosów. Robert Gibbs, rzecznik prezydenta USA Baracka Obamy, uznał za "śmieszne i absurdalne" to, że Assange zażądał ustąpienia minister spraw zagranicznych Hillary Clinton, jeśli tylko okaże się ona odpowiedzialna za ujawnione właśnie narzucanie dyplomatom działalności szpiegowskiej. "Nie całkiem rozumiem, dlaczego mielibyśmy się przejmować opinią jakiegoś typka ze stroną internetową" –. uważa Gibbs. "Nasza polityka zagraniczna i interesy naszego kraju są ważniejsze niż jego witryna" – dodaje.

"Rząd USA postanowił właśnie wdrożyć zakrojoną na szeroką skalę akcję sprawdzania ochrony baz danych. Do pokierowania tym zadaniem wyznaczono wicedyrektora centrum środków antyterrorystycznych Russela Traversa" –. ogłosił Biały Dom. Travers będzie odpowiedzialny za przygotowanie "niezbędnych reform strukturalnych", które stały się konieczne w wyniku ujawnienia amerykańskiej korespondencji dyplomatycznej przez WikiLeaks. Biały Dom zamierza także skontrolować, w jaki sposób odbywa się wymiana i ochrona informacji w całej administracji publicznej.

Poza tym rząd USA zapowiada, że zajmie się również bezpieczeństwem dysydentów i działaczy, którzy mogą znaleźć się w niebezpieczeństwie w wyniku publikacji WikiLeaks. "Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby nawiązać z nimi kontakt" – mówi rzecznik departamentu stanu Philip Crowley. "Jesteśmy gotowi do tego, aby ich chronić, jeśli to stanie się konieczne".

wydanie internetowe www.heise-online.pl

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (2)