WikiLeaks: nie ma zgody na mirrora, Assange aresztowany, bankowcy drżą

WikiLeaks: nie ma zgody na mirrora, Assange aresztowany, bankowcy drżą
07.12.2010 12:42
WikiLeaks: nie ma zgody na mirrora, Assange aresztowany, bankowcy drżą
Źródło zdjęć: © WikiLeaks

Miną jeszcze chyba miesiące, zanim platforma whistleblowerów WikiLeaks wraz z jej założycielem Julianem Assange'em nie zniknie z pierwszych stron gazet. Na razie sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie: w poniedziałek (6 grudnia) zaczęło się od szwajcarskiej poczty, która oświadczyła, że konto w banku pocztowym PostFinance, za pośrednictwem którego dotychczas zbierane były składki na działanie internetowej platformy demaskatorskiej, zostało zamknięte. Jako przyczynę podano fakt, że podczas zakładania konta Assange podał nieprawdziwe informacje o miejscu zamieszkania.

Miną jeszcze chyba miesiące, zanim platforma whistleblowerów WikiLeaks wraz z jej założycielem Julianem Assange'em nie zniknie z pierwszych stron gazet. Na razie sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie: w poniedziałek (6 grudnia) zaczęło się od szwajcarskiej poczty, która oświadczyła, że konto w banku pocztowym PostFinance, za pośrednictwem którego dotychczas zbierane były składki na działanie internetowej platformy demaskatorskiej, zostało zamknięte. Jako przyczynę podano fakt, że podczas zakładania konta Assange podał nieprawdziwe informacje o miejscu zamieszkania.

Assange wpisał w kwestionariuszu Genewę jako adres zamieszkania, co jednak okazało się nieprawdą – twierdzi szwajcarski bank pocztowy. Rzecznik WikiLeaks nie był w stanie udowodnić, że zamieszkuje w Szwajcarii, co jest konieczne w celu utrzymywania relacji z klientem. Poczta będzie teraz usiłowała nawiązać kontakt z Assange'em, aby ustalić, na jakie konto mają być przekazane jego pieniądze – stwierdził rzecznik PostFinance. Jeśli to nie będzie możliwe, zostaną one przesłane na zamrożony rachunek do czasu, "aż zgłosi się ktoś, kto będzie uprawniony do ich odbioru”. Obecnie witryna internetowa szwajcarskiego banku PostFinance w wyniku ataku DDoS jest nieosiągalna lub działa w ograniczonym zakresie.

A tymczasem wpłaty dokonywane na konto WikiLeaks zablokował także Mastercard. Warunki użytkowania kart Mastercard zabraniają klientom "pośredniego lub bezpośredniego uczestnictwa w nielegalnych działaniach albo ich wspierania" – oświadczył rzecznik operatora kart kredytowych w rozmowie z serwisem CNET. Według relacji dziennika "Handelsblatt" władze zainteresowały się także Fundacją Wau Hollanda, która do tej pory przez obsługę składek zapewniała większość środków finansowych WikiLeaks –. aczkolwiek przede wszystkim ze względu na obowiązkowy, a niedostarczony raport finansowy fundacji. W związku z tym rada rejencji w Kassel jako
kompetentny organ nadzorczy udzieliła organizacji upomnienia – donosi gazeta. Agencja chce zapoznać się z raportem także po to, aby sprawdzić, czy mimo ścisłego powiązania z WikiLeaks organizacja realizuje swoje cele.

Wkrótce potem brytyjskie media doniosły, że do Wielkiej Brytanii napłynęły wszystkie dokumenty, które są niezbędne do aresztowania Assange'a. Szwedzki wymiar sprawiedliwości podejrzewa pochodzącego z Australii rzecznika WikiLeaks o dopuszczenie się przestępstw seksualnych. Scotland Yard zebrał już wszystkie dokumenty i zaaresztował Assange'a po jego dobrowolnym stawieniu się na posterunku londyńskiej policji. W takiej sytuacji Assange zostanie postawiony jeszcze dziś przed brytyjskim sądem, który rozstrzygnie o ewentualnej ekstradycji podejrzanego do Szwecji.

Julian Assange przyznał, że był gotów na spotkanie z brytyjską policją. Jak powiedział w poniedziałek (6 grudnia) wieczorem w rozmowie z BBC londyński prawnik Mark Stephens, "trwają przygotowania do dobrowolnego spotkania z policją, aby w razie potrzeby umożliwić przeprowadzenie przesłuchania". Wtedy policja powiadomiła go telefonicznie, że ze Szwecji właśnie nadszedł wniosek o ekstradycję jego klienta. Prawnik podkreśla, że szwedzkim śledczym chodzi jedynie o przesłuchanie Assange'a i że nie postawiono mu zarzutów.

Z kolei w Niemczech firma hostingowa Hetzner w odpowiedzi na pytanie ze strony blogera i doradcy komunikacyjnego Alpera Iseri oświadczyła, że hostowanie materiałów WikiLeaks nie jest możliwe. Spółka powołała się w związku z tym na warunki korzystania z własnych usług. Regulamin firmy w paragrafie 6.2 stwierdza między innymi, że "klient zobowiązuje się do niepublikowania treści, które naruszają prawa stron trzecich albo są w inny sposób niezgodne z prawem". Iseri przyznaje, że rozważał możliwość założenia mirrora WikiLeaks na serwerach firmy Hetzner. Stanowiska innych hosterów przedstawia np. serwis Nerdfabrik.

A tymczasem nowojorscy bankowcy nie ustają w domysłach, kogo miał na myśli Assange, kiedy pod koniec listopada ogłosił, że zamierza opublikować dziesiątki tysięcy wewnętrznych dokumentów dużego amerykańskiego banku, które boleśnie dotkną jedną lub dwie tego typu instytucje finansowe. Według Assange'a pikantne materiały, które mają stanowić dowód na naruszanie zasad etyki przez kierownictwo wyższego szczebla banków, znajdą się w Internecie na początku przyszłego roku. Nieoficjalnie mówi się, że ofiarą jest Bank of America, który podobno już założył prawniczą grupę SWAT do walki z WikiLeaks. Tymczasem aktywiści WikiLeaks oświadczyli na Twitterze, że "działania przeciwko rzecznikowi WikiLeaks Julianowi Assange'owi nie wpłyną na funkcjonowanie witryny". Tak jak planowano, najbliższej nocy zostaną opublikowane kolejne depesze amerykańskich dyplomatów.

Organ nadzorczy kontrolujący Fundację Wau Hollanda oświadczył tymczasem, że organizacja uważana za największe źródło dochodów WikiLeaks w żadnym wypadku nie zostanie zamknięta. Fundacja otrzymała dwa upomnienia, ponieważ nie dostarczyła w stosownym terminie raportu finansowego ze swojej działalności –. oświadczyła rada rejencji w Kassel. Jednakże upomnienia te nie mają charakteru politycznego, wynikają bowiem z obowiązującego prawa o fundacjach. "Upomnienie jest niezależne od tego, czy chodzi o Fundację Wau Hollanda, czy o kogoś innego – to nie ma nic wspólnego z działaniami WikiLeaks" – powiedział rzecznik rady Michael Conrad. Pozbawienie przywilejów podatkowych grozi organizacji jedynie w razie poważnego naruszenia prawa o fundacjach.

Według informacji udzielonych przez radę rejencji w Kassel fundacja musi w ciągu dziewięciu miesięcy od zamknięcia roku rozliczeniowego przedłożyć raport z działalności. Jeśli tego nie zrobi, rada wysyła upomnienie –. pierwsze po sześciu tygodniach od wyznaczonego terminu, drugie po następnych czterech. Jeżeli i wtedy fundacja nie zareaguje, organ ten wyznaczy audytora, który utworzy raport na koszt fundacji. W przypadku, gdy raport będzie pozytywny, fundacji nie grożą dalsze konsekwencje.

Ze szwedzkiego punktu widzenia wszystko zależy od samego Juliana Assange'a. "Jeśli ktoś nie zgadza się na ekstradycję na mocy europejskiego nakazu aresztowania, to może to trwać miesiącami" –. tak prokurator z Göteborga Marianne Ny komentuje zatrzymanie Assange'a. "Natomiast jeśli uznany w USA za wroga publicznego założyciel WikiLeaks nie będzie miał nic przeciwko, to możemy go w ciągu dziesięciu dni przesłuchać na terytorium Szwecji" – twierdzi Ny. To przesłuchanie jest kluczowym elementem międzynarodowego nakazu aresztowania, za sprawą którego Ny chce doprowadzić do końca śledztwo w sprawie zarzutów o "inne przestępstwo na tle seksualnym", które jest prowadzone przeciwko Assange'owi.

Za niezrozumiałe uznają to nie tylko prawnicy 39-letniego Australijczyka: w sierpniu po skargach ze strony dwóch Szwedek, które zarzuciły mu kontakty seksualne bez zabezpieczenia i wbrew ich woli wydano nakaz aresztowania. Wtedy Assange był jeszcze w Szwecji i policja mogła go w każdej chwili zatrzymać w jego własnym domu. Nakaz aresztowania został uchylony w ciągu 2. godzin, ponieważ druga prokurator prowadząca tę sprawę uznała oskarżenia za mało ważne. Assange mógł więc bez przeszkód wyjechać ze Szwecji. Prawie dwa miesiące trwało, aż wyspecjalizowana w przestępstwach seksualnych prokurator Ny z Göteborga przeforsowała drugi nakaz aresztowania i wszczęła międzynarodowe poszukiwania.

"Assange z całą pewnością będzie poddany ekstradycji”. – stwierdza z rezygnacją sztokholmski prawnik rzecznika WikiLeaks Björn Hurtig cytowany przez dpa, ponieważ jest to typowe dla krajów, takich jak Szwecja i Wielka Brytania. Hurtig należy do tych, którzy podobnie jak Assange, są przekonani, że to amerykański spisek mający na celu zemstę za niedawne opublikowanie przez WikiLeaks tajnych raportów dyplomatycznych.

Po zarzutach, które ujrzała opinia publiczna, w spiskowe teorie wierzą jedynie nieliczni Skandynawowie. Assange podczas kontaktów seksualnych nie respektował życzeń dwóch partnerek dotyczących stosowania prezerwatyw. Obie kobiety poszły na policję, gdy podczas rozmowy krótko po stosunku zorientowały się, że w pięciu przypadkach obie uprawiały seks z Assange'em w niewielkich odstępach czasu –. i chociaż intensywność tych kontaktów była różna, to obie spotkały się z tym samym problemem. Sprawa wydaje się dość dziwna, zważywszy lekturę bloga jednej z partnerek rzecznika WikiLeaks. W nim bowiem niejaka Anna Ardin, twierdząc, że wydała w swoim domu przyjęcie na cześć Assange'a, napisała: "Jestem tu z najfajniejszym i najmądrzejszym człowiekiem na ziemi".

Ny ocenia jeden przypadek jako ewentualny gwałt, aczkolwiek jedynie w "łagodnym wariancie", inne zaś jako wykorzystywanie seksualne albo molestowanie. Szwedzki prawodawca jest znacznie bardziej surowy niż w innych krajach w ocenie seksu bez wyraźnej zgody obu partnerów. W kontekście twardej linii, jaką obrała Marianne Ny, to właśnie surowe prawo jest uważane za główny powód zamieszania –. który jedynie przypadkowo zbiegł się w czasie z powszechnym zainteresowaniem mediów wywołanym przez publikacje WikiLeaks.

To, w jaki sposób w Sztokholmie rozpatrzony zostałby ewentualny wniosek o ekstradycję do Stanów Zjednoczonych, jest zagadką także dla szwedzkiego wymiaru sprawiedliwości. Najpierw Ny w rozmowie z dziennikarzami kategorycznie wykluczyła taką możliwość. Dwa dni później stwierdziła już znacznie bardziej ostrożnie, że to może być "bardzo skomplikowana sprawa". Szwedzka prokuratura kontynuuje swój zygzakowaty kurs w sprawie Juliana Assange'a.

Według informacji brytyjskiego dziennika "Guardian" i telewizji BBC, sąd grodzki miasta Westminster (City of Westminster Magistrates' Court), przed który doprowadzony został Julian Assange, odrzucił wniosek o zwolnienie założyciela WikiLeaks za kaucją. Ma on na razie pozostać w areszcie do 1. grudnia. W uzasadnieniu podano, iż istnieje ryzyko, że Assange mógłby nie stawić się dobrowolnie na wezwanie sądu.

Assange oświadczył przed sądem, że nie zgodzi się na ekstradycję do Szwecji i zamierza zaprotestować przeciw takiej decyzji. Na przyszły tydzień zapowiedziano posiedzenie poświęcone oskarżeniom, które zostały wystosowane wobec Assange'a w Szwecji, a także jego możliwego wydania w ręce wymiaru sprawiedliwości tego kraju.

Według informacji "Guardiana", w sądzie pojawiło się sześć osób gotowych do zapłacenia kaucji za rzecznika WikiLeaks; wśród nich znajdował się między innymi znany brytyjski reżyser Ken Loach. Jednak sędzia Howard Riddle odrzucił wniosek o zwolnienie za kaucją, ponieważ "zostały wytoczone ciężkie oskarżenia wobec osoby, która ma relatywnie słabe osobiste powiązania z tym krajem, a ponadto ma możliwość ucieczki".

Do Mastercarda dołączyła Visa i zapowiedział tymczasowe zablokowanie możliwości dokonywania wpłat na rzecz WikiLeaks. Operator kart płatniczych tłumaczy swoją decyzję chęcią dokładniejszego zbadania sytuacji prawnej. Jak z kolei informuje "The New York Times", amerykański minister obrony Robert Gates oświadczył podróżującym z nim do Kabulu dziennikarzom, że aresztowanie Assange'a jest dobrą wiadomością.

wydanie internetowe www.heise-online.pl

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (2)