Samsung M8910 Pixon12 - nowa jakość komórkowej fotografii - test

Samsung M8910 Pixon12 - nowa jakość komórkowej fotografii - test22.01.2010 10:31
Samsung M8910 Pixon12 - nowa jakość komórkowej fotografii - test
Źródło zdjęć: © Telepolis.pl

Wszyscy klienci, którzy do 31. marca zamówią lub przedłużą umowę na neostradę w opcji od 2 do 20 Mb/s na 36. miesięcy, otrzymają za symboliczną złotówkę cyfrowy aparat fotograficzny FujiFilm FinePix Z35, idealny do dzielenia się swoimi fotografiami na blogu.

Liczby napędzają marketing. Ktoś zaoferował 8, my damy 12 - kto nas pobije? 12 megapikseli - to całkiem dużo jak na tradycyjny aparat cyfrowy czy to żart, że ktoś wsadził ich aż tyle do telefonu?

Choć fizyka jest bezlitosna i jasno pokazuje, że 12 Mpix przy tak małej powierzchni matrycy nie jest najlepszym pomysłem, to jednak rozwój technologii towarzyszących wyścigowi na megapiksele pozwolił na pokonanie kolejnej bariery jakości zdjęć. Tak jak pisałem w poprzednim artykule, Pixon12 to zupełnie nowa jakość komórkowej fotografii. Teraz przyszła pora na omówienie reszty cech urządzenia, telefonu który jak mało inny potrafi pokazać, że otwarty system operacyjny nie każdemu jest potrzebny do szczęścia.

[

]( http://tanio.pl/Telefon-SAMSUNG-M8910-Pixon12--1-2831-12010365.html )

Pierwsze wrażenia, zestaw

Pixon12 w przeciwieństwie do Omnii HD jest bardzo kompaktowym urządzeniem i tym samym może trafić w gusta większego grona osób, niż pokaźna Omnia HD. 108 x 53 x 13,8 mm przy 119 gramach wagi to bardzo dobre zestawienie, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę metalowe wstawki w konstrukcji obudowy oraz kompletność specyfikacji. Obok samego telefonu w pudełku znajdziemy baterię o pojemności 1000 mAh, słuchawki z przejściówką microUSB/JACK 3,5mm, ładowarkę, przewód USB, kartę microSD 2 GB i ciekawy pokrowiec z otworem pozwalającym na wykonywanie zdjęć bez zdejmowania pokrowca. Do tego otrzymujemy też dokumentację i oprogramowanie, a według zagranicznych źródeł liczyć możemy również na rysik i dodatkową baterię - tych jednak w pudełku nie znalazłem. Telefon wygląda na zdjęciach dość szablonowo, nie wyróżnia się jakoś specjalnie z tłumu, wystarczy jednak kilka chwil by przekonać się, że urządzenie potrafi pokazać pazur.

Pierwsza sprawa to 3,1-calowy ekran o rozdzielczości WVGA (480 x 800 pikseli), wykonany w technologii AMOLED. Ekran nowego Pixona to jakość sama dla siebie - nie ma na europejskim rynku żadnego telefonu z tych parametrów ekranem, który przy okazji potrafi wyświetlać aż 16 mln kolorów. Zastosowanie oporowego panelu dotykowego nie do końca jest wadą. Pojemnościowy panel dotykowy nie sprawdził się w oferującej tej samej rozdzielczości ekran Arenie od LG. Przy tak dużej rozdzielczości trudno jest uzyskać wystarczającą czułość panelu pojemnościowego by w pełni ze zwiększonej rozdzielczości korzystać. I nie trzeba tu nawet używać rysika, możliwość pocelowania od czasu do czasu w małe elementy ekranu paznokciem bywa bezcenna. Nie zaglądając do dokładnej specyfikacji telefonu byłem przez pierwszych kilka chwil święcie przekonany, że mam do czynienia z ekranem pojemnościowym. Dopiero po chwili zorientowałem się, że oprócz opuszków palców działa też rysik. W codziennym użytkowaniu różnic można szukać właściwie tylko
na etapie korzystania z ekranowej klawiatury QWERTY. Wymaga ona większego skupienia niż ta w iPhonie czy w telefonach z Androidem, ale i tak jest jedną z wygodniejszych na rynku, bijąc rozwiązania LG czy nawet Nokii wyposażonych w większe ekrany.

Gdy już ochłoniemy po zasmakowaniu AMOLED-u, zaczyna się analiza materiałów, z których powstał telefon. Przeważnie jest to takie szukanie co jest tandetne, a co nie. Sony Ericsson Satio okazał się strasznie plastikowy, a jego błyszczące powierzchnie zbierały tyle odcisków palców, że miałem wrażenie, że telefon został stworzony nie dla użytkowników, tylko dla speców od reklamy, którzy lubią fotografować to co błyszczy. Jak jest tutaj? Bez porównania lepiej. Miękkie plastiki zastąpił tam gdzie się tylko dało metal. Tył telefonu, obok nieco przesadnej fotograficznej stylizacji obudowy, oferuje kilka pozytywnych aspektów: pokrywa telefonu wykonana została z metalu i pokryta matową farbą, a gumopodobny grip ułatwiający trzymanie telefonu w rękach podczas robienia zdjęć, stabilizuje też telefon gdy ten leży na płaskim podłożu. Telefon trzyma się w ręku pewnie, nie sprawia wrażenia jakby miał się nagle wyślizgnąć, jak miało to miejsce w przypadku Satio. Nic nie trzeszczy, a jakość użytych materiałów jest wzorowa.
Mój brat zwrócił uwagę na srebrne wykończenie boków telefonu - po testach pozostało ono jednak nietknięte (nie byłem pierwszą osobą testującą tę sztukę telefonu). To zasługa grubej warstwy lakieru, skutecznie chroniącej boki telefonu przed zarysowaniem.

Elementy obudowy

Pod ekranem znajdziemy trzy przyciski - zielonej i czerwonej słuchawki oraz centralny przycisk wejścia do menu głównego, służący też do przełączania się pomiędzy aktywnymi aplikacjami. Powyżej ekranu miejsce znalazła kamera do wideorozmowy oraz szczelina głośnika. Lewy bok zagospodarowano na przycisk blokady ekranu i klawiszy oraz gniazdo kart microSDHC zakryte zaślepką (maksymalna pojemność kart to 16 GB, w zestawie dostajemy kartę 2 GB, dodatkowo telefon ma 200 MB pamięci wewnętrznej). W prawy bok wkomponowano duży i bardzo wygodny klawisz regulacji głośności, błyszczący spust aparatu fotograficznego i niewielki włącznik aparatu fotograficznego umieszczony między nimi. Ten ostatni pozwala na szybkie uruchomienie aparatu fotograficznego bez konieczności odblokowywania telefonu czy wyłączania aktualnie uruchomionej aplikacji i przy okazji stanowi przyjemny dla oka akcent dzięki czerwonej obwódce. Na górze telefonu znajdziemy duży przycisk zwalniający pokrywę baterii, dodatkowy mikrofon dla trybu
głośnomówiącego oraz przykryte zaślepką gniazdo microUSB (ładowania, synchronizacji danych, słuchawkowe i TV-out zarazem). Dolny bok telefonu zawiera okrągłą szczelinę mikrofonu i otwór zaczepu na smycz. Tył telefonu przykrywa solidna metalowa pokrywa baterii, która dzięki czterem otworom, pozwala "wydostać się na zewnątrz" dużej obudowie aparatu fotograficznego, ksenonowej lampie błyskowej, diodzie doświetlającej i dodatkowemu mikrofonowi służącemu do nagrań wideo. W gripie producent umieścił szczelinę głośnika.

Bateria - niedościgniony rekordzista

1000 mAh i litowo-jonowy typ ogniwa nie przekonały mnie początkowo. Posiadający również ekran AMOLED (mniejszej rozdzielczości) Samsung I7500 Galaxy okazał się niewypałem z powodu dramatycznie, krótkiego czasu czuwania. W Galaxy znalazła się bateria o pojemności o 50% większej niż ta w testowanym Pixonie (1500 mAh), a oparty o system Google Android telefon z trudem przeżywał więcej niż 12 godzin bez ładowarki. Gdy Pixon12 dopiero po 4 dniach intensywnego użytkowania poprosił o prąd, byłem co najmniej zaskoczony. Jeszcze ciekawiej prezentują się wyniki testu maksymalnego czasu rozmowy w sieci 3G. Telefon zajął czwartą pozycję w zestawieniu mając nad sobą jedynie telefony z bateriami 1200 i 1500 mAh, a pod sobą między innymi wyposażoną w baterię 1500 mAh Nokię N97 i wszystkie inne telefony z bateriami 1000 mAh. Pixon12 to telefon najefektywniej korzystający z baterii, wśród wszystkich do tej pory przeze mnie testowanych. Każde 100 mAh pojemności ogniwa pozwala na wykonanie 37 minut połączenia głosowego w sieci
3G. Najlepszy do tej pory wynik należał do Samsunga INNOV8, gdzie parametr ten wynosił 33 minuty na 100 mAh. W przypadku Nokii N97 jest to już tylko 21,5 minuty.

Podstawowe funkcje, jakość połączeń

Dostanie się do funkcji związanych z wykonywaniem połączeń możliwe jest na kilka sposobów. Pierwszy z nich to naciśnięcie sprzętowego przycisku zielonej słuchawki, który przenosi nas do ostatnio wybieranych numerów. Drugim ze sposobów jest użycie ikon zawartych na stale wyświetlanej dolnej belce telefonu. Zawiera ona skrót do klawiatury numerycznej, do książki telefonicznej oraz do wiadomości. Ostatnim z wariantów (nie licząc funkcji głębiej zaszytych w menu) jest użycie pulpitu TouchWiz z uruchomioną funkcją fotokontaktów. Wcześniej oznaczone przez nas zdjęcia budują ułożoną w stos książkę kontaktów - może nie najwydajniejszą, ale z pewnością jedną z bardziej efektownych.

Książka telefoniczna jest w stanie pomieścić 2000 kontaktów z wieloma polami w każdym z nich. Aplikacja jest bardzo przejrzysta i solidnie przygotowana do obsługi przy pomocy palców. Przesuwanie suwaka powoduje wyświetlanie się litery, na wysokości której znajdujemy się w kontaktach. Za jednym dotknięciem mamy dostęp do wyszukiwarki, a przy każdym z kontaktów wyświetlane są ikonki szybkiego połączenia głosowego i wysłania wiadomości. Nieodebrane połączenia, jak i nadchodzące wiadomości przyklejane są do pulpitu w formie widżetów. Robi to trochę zamieszania na naszym pięknie poukładanym pulpicie, ale można się do tego przyzwyczaić. Głośność rozmów i ich jakość, brzmienie dzwonków, jak i jakość zasięgu nie budzą zastrzeżeń (mimo zamontowania anteny telefonu w dolnym biegunie obudowy). Telefon jest wystarczająco głośny w niemal każdych warunkach.

O ile trudno jest się do czegoś przyczepić gdy chodzi o obsługę SMS-ów i MMS-ów, o tyle już ponarzekać można na obsługę wiadomości email, które wyświetlane są w sposób zbliżony do tego z wiadomości SMS. Co z tego, że mamy ekran o rozdzielczości 5x większej niż standardowe QVGA - i tak zobaczymy wiadomość email "po staremu". Sytuację upiększają nieco widżety, w tym widżet służący do synchronizacji z kontem Microsoft Exchange. Niestety ten ostatni nie chciał współpracować z moim firmowym kontem z powodu bardzo ograniczonej puli opcji konfiguracyjnych. Rozmiar pojedynczej wiadomości email ograniczony jest do 5 MB. To już akceptowalna wielkość w przeciwieństwie do często absurdalnych ograniczeń telefonach LG gdzie bywa, że nie da się wysłać mailem zdjęcia wykonanego telefonem. Telefon daje możliwość szybkiego podglądu załączników w formatach pakietu MS Office.

Menu nowej generacji - TouchWiz UI 2.0

Wyobraźmy sobie klasyczne menu telefonu bez dotykowego ekranu. Siatka 9 ikon, pod każdą z nich kryją się kolejne ikony lub listy funkcji. Samsung postanowił podejść do zagadnienia inaczej - rozłożył najczęściej używane ikony na nie jednej siatce ikon, lecz aż na 3 takich siatkach, po nie 9, lecz 12 ikon. Między ekranami menu przechodzimy gestem przesuwania ekranu na bok… Hmm… Czy tego czasem już gdzieś nie widzieliśmy? Tak, w iPhonie. Tam pulpitów może być nawet jedenaście, tu są predefiniowane trzy z możliwością rearanżacj kolejności ikon. Rozłożenie ikon na trzy pulpity pozwala na znacznie szybsze docieranie do ulubionych funkcji, bez przedzierania się przez poszczególne poziomy menu.

Obok odświeżonego menu głównego, dostajemy trzy pulpity gotowe do swobodnego zapełnienia ich widżetami, czyli miniaturowymi aplikacjami przyklejanymi jako element pulpitu. Bukiet preinstalowanych widżetów łatwo można rozbudować o dodatkowe aplikacje, dostępne do bezpłatnego pobrania. Tak jak wspomniałem wyżej, otrzymywane wiadomości czy inne zdarzenia przyklejane są do pulpitu właśnie jako taki widżet. Filozofia rozmieszczania i organizacji tych małych aplikacji nie do końca do mnie przemawia, jeśli porównać je z tym co oferuje Android. Tam poszczególne elementy zajmują ściśle określoną powierzchnię przeliczaną na ilość ikon, które można umieścić na pulpicie zamiast danego widżetu. Choć daje to mniejszą elastyczność, to jednak przypisanie aplikacji do siatki sprawia, że łatwiej utrzymać porządek i nie ma problemu nachodzących na siebie programów. Oczywiście jeśli komuś widżety nie pasują, nic nie stoi na przeszkodzie by je wyłączyć.

Miło zaskoczyła mnie oprawa graficzna menadżera procesów. Podobnie jak w Omnii HD możliwe jest tutaj włączenie widoku 3D. Poszczególne aplikacje można zamykać już z poziomu menadżera (bez wracania do ich okien), możliwe jest też zamknięcie jednocześnie wszystkich procesów. Choć rola akcelerometru została ograniczona w menu głównym do minimum, to warto nadmienić, że może być on użyty do wyciszania dźwięku przychodzącego połączenia (poprzez odwrócenie telefonu ekranem do stołu).

Mając zablokowany, ale podświetlony ekran wystarczy narysować na ekranie wcześniej przypisaną literę, by oprócz odblokowania telefonu automatycznie uruchomiła się wybrana przez nas dowolna aplikacja (w tym doinstalowane programy JAVA) czy nawet by zostało nawiązane połączenie głosowe z predefiniowanym kontaktem. Mamy przy tym pełną swobodę wyboru znaków alfabetu i możemy wprowadzić dowolną ilość skrótów.

Aparat fotograficzny

Samsung M8910 Pixon12 wyposażony został w wysokiej klasy obiektyw szerokokątny (30 mm reklamowane jako 28 mm) o jasności f/2.64 (reklamowana jako f/2.6). Mimo rozbieżności między reklamami a rzeczywistością, wciąż mamy tu do czynienia z jednym z lepszych, o ile nie najlepszym obiektywem jaki kiedykolwiek trafił do telefonu komórkowego. Duża jasność obiektywu zaowocowała tym, że 12-megapikselowa matryca mniej szumi niż ta w Sony Ericssonie Satio. W połączeniu z porządnymi algorytmami odszumiającymi stosowanymi przez Samsunga uzyskujemy bardzo przyjemne dla oka zdjęcia, nawet po wtórnym kadrowaniu. Telefon oferuje skuteczny automatyczny balans bieli, warto jednak zaznaczyć, że zdjęcia końcowe mają nieco podbity kontrast, przez co są cieplejsze niż obraz rejestrowany przez ludzkie oko. Producent udostępnia użytkownikowi telefonu szereg trybów tematycznych, możliwość wskazania palcem obiektu, który chcemy sfotografować, dodawanie danych z GPS-u do opisu zdjęć, manualne nastawy czułości aż do ISO1600 i skuteczną
ksenonową lampę błyskową. Nie spotkałem się z telefonem, w którym menu aparatu fotograficznego dawałoby aż tyle możliwości, przy jednoczesnym zachowaniu prostoty i ergonomii.

Zdjęcia jak i materiały wideo znaleźć można w 2 oddzielnych galeriach. Pierwsza z nich to część menadżera plików. Otworzenie folderu ze zdjęciami wyświetla siatkę 20 miniatur. Miniatury generowane są błyskawicznie. W razie potrzeby możemy przejść do trybu większych miniatur, nieco nachodzących na siebie (około 2 i pół zdjęcia na ekran). Wreszcie mamy też opcję pełnoekranowego przeglądania zdjęć - zarówno w trybie poziomym, jak i pionowym. Przytrzymanie palca na otworzonym zdjęciu, a następnie przesunięcie go do dołu lub do góry powoduje wyświetlenie się pionowych strzałek zoomu i umożliwia szybkie przybliżanie i oddalanie zdjęcia. Druga z galerii ma wydzieloną ikonę w menu głównym telefonu i jest najszybszym sposobem na dostanie się do naszej kolekcji zdjęć. W aplikacji znajdziemy funkcję sortowania: według daty wykonania zdjęcia, dodanych tagów, rozpoznanych twarzy czy oceny. To właśnie w tej galerii znajdziemy znaną z poprzedniego Pixona funkcję przeglądania zdjęć akcelerowaną zmianami położenia telefonu w
przestrzeni. Wystarczy przechylić telefon by zdjęcie przeskoczyło na następne.

Rozdzielczość rejestrowanych zdjęć nie idzie niestety w parze z rozdzielczością nagrywanego wideo. Samsung Pixon12 oferuje rozdzielczość D1 (720 x 480 pikseli) przy 30 klatach na sekundę. Dodatkowo telefon potrafi nagrywać sekwencje QVGA (320 x 240 pikseli) z prędkością 120 klatek na sekundę. Jakość rejestrowanych filmów jest na akceptowalnym poziomie, nadającym się chociażby do publikacji na YouTube. Aż prosi się jednak o coś więcej i to koniecznie w popularnym formacie 16:9. Są już dostępne telefony oferujące większe możliwości w tej dziedzinie (np. Samsung Omnia HD czy Nokia N900).

Odtwarzacz muzyczny i radio

Odtwarzacz muzyczny to bardzo dopieszczona przez producenta aplikacja. Podczas słuchania pliku muzycznego standardowo widoczna jest duża okładka albumu z półprzeźroczystym suwakiem czasu. Nad okładką, na (również półprzeźroczystym) panelu widzimy przycisk trybu emulującego dźwięk przestrzenny 5.1 (tryb działa tylko przy podłączonych słuchawkach), mamy też dostęp do predefiniowanych ustawień equalizera. Listy utworów można bardzo sprawnie i precyzyjnie przewijać dzięki funkcji kinetic scrolling (akcelerowane przewijanie listy poprzez muskanie ekranu).

Menu odtwarzacza muzycznego mile zaskakuje gdy przechodzimy z pionowego układu ekranu na poziomy. Zobaczyć wtedy możemy kaskadę okładek albumów, płynnie przewijanych za pomocą gestów. Dotknięcie albumu wyświetla obok okładki listę dostępnych utworów. Przechodzenie z trybu poziomego do pionowego jest płynne - na nic nie czekamy. Jeśli znudzi nas oglądanie okładek możemy włączyć jedną z trzech wizualizacji.

Zminimalizowana aplikacja muzyczna widoczna jest na pulpicie w formie aktywnego widgetu. Dźwięk wydobywa się z pojedynczego głośnika umieszczonego z tyłu obudowy, w gripie aparatu fotograficznego. Dźwięk jest zadowalającej głośności, jednak w tak multimedialnym telefonie aż prosiłoby się o głośniki stereo. W telefonie zabrakło standardowego gniazda typu Jack 3,5 mm. Na potrzeby ładowania telefonu, połączeń USB, podłączenia TV i słuchawek wykorzystano pojedyncze gniazdo microUSB. Dostarczone z zestawem słuchawki dokanałowe dość dobrze izolują słuchacza od otoczenia i mają przyzwoitą charakterystykę, jednak bez wahania zamieniłem je na swój ulubiony model. Operację tę ułatwił fakt dołączenia do zestawu przejściówki na Jack 3,5 mm.

Aplikacja radia działa tylko przy podłączonych słuchawkach. Audycji słuchać możemy jednak też na głośniku telefonu. Automatyczne strojenie działa szybko, a na ekranie na bieżąco wyświetlane są dodatkowe informacje z RDS-u. Nie zabrakło funkcji rozpoznawania muzyki, jak i też nagrywania audycji do pamięci telefonu (w trzech trybach jakości). W razie potrzeby telefon przełącza się między alternatywnymi częstotliwościami danej stacji radiowej. Trudno od radia oczekiwać wiele więcej niż to, co znaleźć można w nowym Pixonie. Oba muzyczne programy w pełni wywiązują się z powierzonej im roli.

Odtwarzacz wideo

Telefon odtwarza bez trudu pliki wideo w formacie MP4 pobrane z YouTube’a, a także radzi sobie z większością wariantów kodowania DivX i XviD. Pixon12 obsługuje filmy o rozdzielczości sięgającej D1 (720 x 480 pikseli), wyższej rozdzielczości pliki mogą już stanowić problem dla urządzenia. Lepszą jakość odtwarzania wideo oferowała w chwili pisania tego artykułu tylko i wyłącznie Omnia HD. O ile nie jesteśmy miłośnikami jakości HD za wszelką cenę (tak po prawdzie z trudem dostrzegalnej na 3-4 calach ekranu telefonu), Pixon12 sprawi nam olbrzymią frajdę uwalniając nas od żmudnego konwertowania plików. Ekran AMOLED telefonu oferuje nieco mniej krzykliwe (bardziej stonowane) kolory niż Omnia HD, bijąc pod tym względem swojego większego brata bardziej naturalnym odwzorowaniem kolorów. W 2008 roku pierwszy z Pixonów Samsunga szokował płynnym odtwarzaniem plików wideo ściągniętych z sieci, bez konieczności ich obrabiania. W 2009 roku dostajemy jeszcze większą płynność, ale na ekranie składającym się z cztery razy
większej ilości pikseli i do tego wykonanym w technologii AMOLED - brawo.

Internet i GPS

Telefon oferuje komplet najpopularniejszych standardów transmisji danych. Na uwagę zasługuje bardzo przyjazna aplikacja do obsługi interfejsu Bluetooth, graficznie do złudzenia przypominającą popularny program Blue Soleil. Obok Bluetooth-a z profilem A2DP (Bluetooth Stereo), do dyspozycji mamy WiFi w standardach b i g oraz łączność HSDPA o prędkości sięgającej 7,2 Mb/s. Gdy już dostajemy tak ładny bukiet standardów, rzadko zdarza się by telefon pozbawiony otwartego systemu operacyjnego potrafił je w pełni wykorzystać. Wyjątek stanowi tu właśnie Pixon12. Na jego korzyść działają dwa czynniki - napisana na bazie WebKit-u nowa przeglądarka Dolfin oraz spektakularna rozdzielczość ekranu.

Dolfin pozwala na jednoczesne otworzenie maksymalnie 5 stron internetowych, co jest akceptowalnym, w praktyce nieodczuwalnym ograniczeniem. Podobnie jak w galerii zdjęć, tak i tutaj do dyspozycji mamy płynny zoom, a do tego przybliżanie i oddalanie widoku indukowane podwójnym stuknięciem w ekran. Obsługa technologii JAVA i Flash sprawia, że obejrzenie filmu z serwisu YouTube w oknie przeglądarki nie sprawia Pixonowi problemu. By jakoś uporać się z flaszowymi reklamami producent pomyślał nawet o funkcji blokowania reklam. Kinetyczne przewijanie treści strony nie jest tak płynne jak w iPhonie 3GS, ale wciąż mamy do czynienia z jedną z najlepszych przeglądarek mobilnych - i to patrząc na cały rynek ze smartfonami włącznie. Cieszyłem się, że wreszcie Samsung wymienił ociężałego NetFronta na coś nowego, ale nie sądziłem jednak, że zmiany na korzyść będą aż tak duże.

Z Internetu korzystają intensywnie widżety. Potrzebują one połączenia z siecią do ustalenia prognozy pogody, synchronizacji poczty email czy pobrania ostatnich wpisów z Facebooka. Połączenie z siecią konieczne jest też do obsługi aplikacji Google’a: wyszukiwarki, Gmail oraz map Google’a. Te ostatnie są namiastką prawdziwej nawigacji satelitarnej. Tu uwaga - aplikacja stale pobiera dane z sieci, a fakt, że telefon ma wysokiej rozdzielczości ekran działa w tym przypadku na niekorzyść. Pobierane są za każdym razem dane dotyczące większego obszaru niż ma to miejsce w przypadku telefonów z ekranami QVGA. W efekcie nawet nie spostrzeżemy kiedy telefon pobierze kilka megabajtów danych. W testowym urządzeniu zabrakło preinstalowanej nawigacji krok-po-kroku z prawdziwego zdarzenia, która mogłaby w pełni spożytkować korzyści, jakie niesie wbudowany moduł GPS. Samsung proponuje co prawda program Samsung Mobile Navigator będący produktem Route66, ale za regionalną licencję programu trzeba zapłacić bagatela 70 euro
rocznie, gdzie telefon i tak pobiera mapy z sieci. NaviExpert okazał się jedyną sensowną aplikacją nawigacyjną w przypadku testowanego telefonu. Ta stale rozwijana aplikacja oferuje coraz atrakcyjniejszy interfejs, a u wybranych operatorów zakup licencji równoznaczny jest z nienaliczaniem opłat transmisyjnych. Pixon12 znalazł się na liście rekomendowanych urządzeń do współpracy z NaviExpertem.

Podsumowanie

Dobra passa Samsunga trwa. Koreański koncern odnosi spektakularne sukcesy zarówno gdy chodzi o proste modele (Corby, Avila), smartfony (Omnia HD, Omnia II), jak i telefony multimedialne - Jet i bohater tego testu - Pixon12. Samsung Jet nie pojawił się obok Pixona przypadkiem - oba telefony korzystają z tego samego, zamkniętego systemu operacyjnego. Nowy system zbiera bardzo pozytywne recenzje, do których dołączyć można właśnie czytaną i test Samsunga Jet autorstwa redakcyjnego kolegi.

Jaki jest Pixon12? To jeden z tych telefonów, które z największym żalem odjeżdżały ode mnie po testach. Telefon zaimponował mi oszczędnym korzystaniem z baterii, bezkompromisową jakością zdjęć, bajecznym wyświetlaczem, świetną przeglądarką internetową, bezstresowym odtwarzaniem plików wideo, wygodnym odtwarzaczem muzycznym, wystarczająco czułym panelem dotykowym i jeszcze wieloma innymi rzeczami, w tym oczywiście świetną jakością wykonania. Początkowo sądziłem, że Samsung M8910 Pixon12 to jedynie zabawka będąca efektem wyścigu na megapiksele - byłem w błędzie. Telefon okazał się bardzo przemyślaną i dopracowaną konstrukcją, w której zadbano niemal o każdy szczegół. O ile w większości recenzji nie mam problemu z namierzeniem wad testowanego urządzenia, tu trzeba było się nad nimi mocno zastanowić. Gorąco polecam nowego Pixona.

Wady:

- ograniczenia wynikające z braku otwartego systemu operacyjnego

- brak głośników stereo

- brak gniazda JACK 3,5 mm (w zestawie jest jednak przejściówka)

- brak preinstalowanej nawigacji krok-po-kroku

- telefon nie nagrywa i nie odtwarza filmów o jakości HD

- Zalety:

- bardzo wysoka jakość materiałów

- długa praca na baterii

- wysoka jakość dźwięku

- rewelacyjny ekran AMOLED

- bezkonkurencyjna jakość zdjeć

- dobrze chroniony otwór obiektywu aparatu

- szybkie, stabilne i bardzo logiczne menu

- komplet popularnych standardów transmisji danych

- przeglądarka internetowa z pełną obsługą technologii Flash i JAVA

- topowa czułość panelu dotykowego

- akcelerometr

- wyjście TV

- radio FM z funkcją RDS

- płynne odtwarzanie plików DivX i XviD bez dodatkowej obróbki

- funkcja Smart Unlock

- praca wielozadaniowa

- możliwość instalacji aplikacji JAVA i widżetów

Test porównawczy telefonów Samsung M8910 Pixon12 i Sony Ericssonem Satio oraz cyfrówki Canonem G9 w artykule - Ile warte jest 12 Mpix w telefonie.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)