Premiera "Łotr 1. Gwiezdne Wojny - historie". Jak nie dać się naciąć na spoilery z nowego filmu?

Premiera "Łotr 1. Gwiezdne Wojny - historie". Jak nie dać się naciąć na spoilery z nowego filmu?
14.12.2016 14:24
1 / 6
Premiera "Łotr 1. Gwiezdne Wojny - historie". Jak nie dać się naciąć na spoilery z nowego filmu?
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe

Premiera filmu “Łotr 1. Gwiezdne Wojny - historie” to wielkie święto fanów i ciężkie dni dla tych, którzy serii nie lubią lub do kina na razie wybrać się nie mogą. W sieci mówić będzie się tylko o jednym, co oznacza, że bardzo łatwo popsuć sobie zabawę i natknąć się na wypowiedzi zdradzające fabułę. Jak tego uniknąć?

To właśnie na Facebooku wszyscy znajomi będą dzielić się wrażeniami z filmu. A w komentarzach trwać będzie dyskusja, czy zakończenie było słabe, czy wspaniałe, czy śmierć ważnej postaci to szok, czy może należało się tego spodziewać. Nawet jeśli wasi znajomi pamiętają o tych, którzy filmu jeszcze nie widzieli, to na pewno i tak będą w jakiś sposób nawiązywać do opowiadanej historii. A wy będziecie się zastanawiać, co też się tam wydarzyło. Klikacie “wyloguj” i macie spokój.

Wyjście drugie: nieczytanie serwisów internetowych, Wykopu, Reddita i komentarzy w sieci

2 / 6
323939455168031145
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe

To jeszcze bardziej radykalne rozwiązanie. Wszystko, co związane z filmem “Łotr 1. Gwiezdne Wojny - historie”, musi powodować odwrócenie waszego wzroku. Nie wolno więc wchodzić na takie serwisy jak Wykop czy Reddit, gdzie nie tylko trwać będą dyskusje o filmie, ale nie zabraknie “żartownisiów”, dla których zdradzenie zakończenia to wyśmienity żart. Takich numerantów nie zabraknie też w tematach niezwiązanych ze “Star Wars”, więc należy być szczególnie czujnym. Strony ze śmiesznymi obrazkami? Również lepiej sobie darować. Memy, gify i inne humorystyczne treści to idealna okazja, by przemycić coś, o czym wiedzieć nie chcemy.

Wyjście trzecie: przejście na tryb offline

3 / 6
323939455168162217
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | Disney

Jeśli ktoś o śmierci bohatera może napisać pod newsem o strajku holenderskich młynarzy, to wyjście jest jedno: przerwa od internetu. Spoiler może czaić się wszędzie, więc zamiast wariować, zróbmy sobie wakacje i przejdźmy na tryb offline.

Wyjście czwarte: instalacja wtyczki do przeglądarki

4 / 6
323939455168293289
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe

Wiem, nie spodobał wam się poprzedni podpunkt. Rzeczywiście, to ostateczne rozwiązanie i nie każdemu mogło przypaść do gustu. Na szczęście z pomocą przychodzą twórcy dodatków do przeglądarek, którzy znają ból po natrafieniu na spoiler. Już przy okazji premiery “Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy” powstało rozszerzenie do Google Chrome o nazwie “Force Block” - blokujące wszystko, co związane z tematem “Gwiezdnych Wojen”. Dobra wiadomość: jego twórcy zaktualizowali dodatek, by nie wpuszczał na strony niczego, co może powiedzieć coś na temat fabuły “Łotr 1”.

Wyjście piąte: zostańcie w sieci

5 / 6
323939455168424361
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe

Tak, paradoksalnie to w internecie jesteście najbezpieczniejsi. Nie wierzycie? Spójrzcie na ten twitterowy wpis:

Swego czasu na łamach Gadżetomanii podzieliłem się lekko wstydliwym wyzwaniem: “nie oglądałem wielu polskich kultowych filmów”. Wiecie dlaczego? Bo znałem je na pamięć. Wszystkie legendarne teksty z “Misia”, “Psów” czy “Seksmisji” usłyszałem wcześniej przy okazji rodzinnych spotkań, gdy nagle ktoś wypalał: “a pamiętacie jak w Misiu…”. I zaczynało się - scena za sceną, dialog za dialogiem. Teraz wcale nie jest lepiej. Znajomi rozmawiają i nagle, zapominając o was, nawiązują do zakończenia “Gwiezdnych Wojen”. Słabo, co?

A w sieci? W sieci niektórzy naprawdę mają zasady, a spoiler jest grzechem głównym. Karą jest wygnanie ze społeczności i wieczna hańba - z taką osobą o filmach, grach i książkach już rozmawiać się nie chce. Zgoda, często niektórzy się zapominają, ale nieraz byłem świadkiem dyskusji na forum, gdzie ktoś dostał po łapach tylko za to, że wspomniał o czwartoplanowej postaci, która na ekranie pojawia się przez trzy sekundy. Dla wielu było to psucie zabawy tym, którzy do kina dopiero pójdą. Przesada? Pewnie, że tak. Ale to pokazuje, że w internecie na spoilery jesteśmy jednak wyczuleni. I wbrew pozorom to właśnie tu jest bezpiecznie. Wiemy, czego unikać, a w rzeczywistości cios może nadejść z wielu stron - znajomi, rodzina, radio, telewizja, pasażerowie w tramwaju...

Czy należy bać się spoilerów?

6 / 6
323939455168752041
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe

Owszem, są tytuły, w których znajomość zakończenia powoduje, że film aż tak bardzo nie trzyma w napięciu. Ale naprawdę chcecie powiedzieć, że w przypadku efektownych, trwających więcej niż dwie godziny filmów, poznanie finałowej sceny wszystko przekreśla? Że nie ma sensu oglądać pojedynków, bitew, całej intrygi, która doprowadziła do tego, o czym dowiedzieliśmy się przez przypadek? To samo tyczy się seriali, w których jest tak wiele wątków pobocznych, tak dużo dialogów i smaczków, że news o śmierci jednego z bohaterów i tak niczego nie psuje? Mamy to szczęście, że współczesne dzieła są tak rozbudowane, że spoiler nie jest aż tak wielkim zagrożeniem. Więc pozostaje nam jeszcze wyjście szóste: “nie przejmujmy się spoilerami!”

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (2)