Polskie prawo nie nadąża za rozwojem technologii

Polskie prawo nie nadąża za rozwojem technologii29.04.2010 15:56
Polskie prawo nie nadąża za rozwojem technologii

Instytut Informatyki Śledczej przeprowadził ankietę wśród 100 specjalistów z sektora nowych technologii, biegłych sądowych, prawników i przedstawicieli służb mundurowych. Pytano ich o poziom dostosowania przepisów polskiego prawa do realiów współczesnego, skomputeryzowanego świata. Na uwagę zasługuje fakt, że badani na co dzień zajmują się między innymi analizami elektronicznego materiału dowodowego, jego opisem i prezentacją w sądzie. Większość respondentów (93%) stwierdziła, że polskie prawo nie nadąża za nowymi technologiami, 4% uznało, że jest przeciwnie, a 3% nie potrafiło udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

Instytut Informatyki Śledczej przeprowadził ankietę wśród 100 specjalistów z sektora nowych technologii, biegłych sądowych, prawników i przedstawicieli służb mundurowych. Pytano ich o poziom dostosowania przepisów polskiego prawa do realiów współczesnego, skomputeryzowanego świata. Na uwagę zasługuje fakt, że badani na co dzień zajmują się między innymi analizami elektronicznego materiału dowodowego, jego opisem i prezentacją w sądzie. Większość respondentów (93%) stwierdziła, że polskie prawo nie nadąża za nowymi technologiami, 4% uznało, że jest przeciwnie, a 3% nie potrafiło udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

"Jednym z istotniejszych problemów jest z pewnością brak umocowania elektronicznego materiału dowodowego w przepisach" –. twierdzi Przemysław Krejza, prezes Instytutu Informatyki Śledczej. Dziś cyfrowy dowód jest traktowany jak każdy inny dowód rzeczowy. Należy jednak pamiętać, że informacja cyfrowa jest bardzo podatna na manipulację i niewłaściwe obchodzenie się z nią może powodować utratę jej wartości dowodowej.

288756134809254035
Źródło zdjęć: © (fot. Jupiterimages)

Dlatego też tak istotny jest etap zabezpieczania nośników. Z punktu widzenia ekspertów pojawia się tu kolejny problem; brakuje bowiem wytycznych mówiących, jak poprawnie to robić. Stowarzyszenie na swojej stronie internetowej opublikowało listę tzw. najlepszych praktyk w oparciu o doświadczenia polskich i zachodnich specjalistów. Anegdotyczna już dziś historia mówi o biegłym sądowym, który prowadził analizę śledczą na zlecenie jednej z komend policji. Z uwagi na fakt, że nie miał własnego sprzętu, swoją opinię sporządził w komputerze podejrzanego.

Całości dopełnia częsty brak wiedzy w grupie sędziów. "Komputer dla części polskich sędziów to raczej prezent na komunię dla wnuka niż źródło informacji mogących mieć znaczenie dla prowadzonej rozprawy" - uważa prezes IIŚ. Na szczęśliwie takich przypadków jest coraz mniej.

Zdaniem Instytutu Informatyki Śledczej rozwiązaniem byłoby zajęcie się przez władze ustawodawcze problematyką elektronicznego materiału dowodowego. Problem mogłaby rozwiązać ratyfikacja tzw. cyberkonwencji, czyli regulacji prawnych dotyczących standardów, jakie muszą spełnić osoby ubiegające się o wpisanie na listę biegłych sądowych. Dodatkowo konieczna wydaje się kontynuacja ścieżki szkoleniowej dla prokuratorów i sędziów ze wspomnianego zakresu, np. w ramach Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.

wydanie internetowe www.heise-online.pl

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)