WAŻNE
TERAZ

Kolejne fałszywe zgłoszenie na numer 112. Dotyczyło domu prezydenta

Kolejny problem w samolotach Boeinga. Ciemne chmury nad gigantem

Boeing 737 MAX-9 wystartował w piątek 5 stycznia z międzynarodowego lotniska w Portland (Oregon, USA). Miał lecieć do Kaliforni, jednak po ok. 35 minutach od startu, na pokładzie z ponad 170 pasażerami wybuchła panika. Od maszyny oderwał się fragment poszycia kadłuba, odsłaniając kolejny problem Boeinga.

An Alaska Airlines Boeing 737 Max-9 aircraft grounded at Los Angeles International Airport (LAX) in Los Angeles, California, US, on Monday, Jan. 8, 2024. Boeing Co. took the first step toward returning its grounded 737 Max 9 jetliners to service, issuing guidance to airlines on the inspections required following a mid-air structural failure late last week. Photographer: Eric Thayer/Bloomberg via Getty ImagesBoeing 737
Źródło zdjęć: © GETTY | Bloomberg
Norbert Garbarek

Pasażerowie Boeinga 737 MAX-9 (zarejestrowany jako N704AL), który odbywał lot 1282 linii Alaska Airlines przeżyli istne piekło, kiedy na wysokości niemal 5 tys. metrów od samolotu oderwał się fragment kadłuba (będący swego rodzaju zaślepką w miejscu do montowania dodatkowych drzwi). Na udostępnianych w sieci nagraniach widać dziurę w boku samolotu, a tuż obok niej – pasażerów siedzących w maskach tlenowych.

Choć na skutek tego incydentu nikt nie ucierpiał, nad amerykańską firmą kolejny raz pojawiły się ciemne chmury. Kolejny, bowiem to nie pierwszy przypadek, kiedy Boeing musi stawić czoła – jak się okazuje – nie tylko pojedynczemu przypadkowi związanemu z usterką w swoich maszynach.

Problem może dotyczyć kolejnych maszyn Boeinga

"Niedokręcone bolce" – to potencjalna przyczyna oderwania się części w maszynie linii Alaska Airlines. Inna linia lotnicza, która przeprowadziła już wstępne inspekcje, United Airlines, zwraca natomiast uwagę, że problem może dotyczyć ok. 10 maszyn w jej flocie, a liczba może wzrosnąć.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Warto zaznaczyć, że samolot, którego dotyczy awaria, już wcześniej sygnalizował problemy z ciśnieniem. Amerykańska Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) ustaliła, że w felernym 737 MAX-9 uruchamiała się już kontrolka informująca o awarii związanej z ciśnieniem w kabinie. Niewykluczone jednak, że sygnalizacja mogła nie być związana z piątkowym incydentem.

Amerykanie wskazują, że odpadnięcie fragmentu kadłuba może wynikać z obecności poluzowanych śrub w okolicy zaślepki drzwi. "Odkąd rozpoczęliśmy w sobotę 6 stycznia wstępne inspekcje, znaleźliśmy przypadki, które wydają się mieć związek z problemami z instalacją zaślepki do drzwi" – podała linia United Airlines, która rozpoczęła inspekcje po incydencie lotu linii 1282.

PORTLAND, OREGON - JANUARY 8: A plastic sheet covers an area of the fuselage of the Alaska Airlines N704AL Boeing 737 MAX 9 aircraft outside a hangar at Portland International Airport on January 8, 2024 in Portland, Oregon. NTSB investigators are continuing their inspection on the Alaska Airlines N704AL Boeing 737 MAX 9 aircraft following a midair fuselage blowout on Friday, January 5. None of the 171 passengers and six crew members were seriously injured. (Photo by Mathieu Lewis-Rolland/Getty Images)
Boeing 737 Alaska Airlines © GETTY | Mathieu Lewis-Rolland

NTSB przypomina ponadto, że zgodnie ze schematem konstrukcyjnym, w zaślepce drzwi w Boeingu 737 MAX-9, znajduje się mocowanie z miejscem na cztery śruby – dwie w górnych rogach oraz dwie w dolnych wspornikach zawiasów. Dodatkowo zaślepka jest mocowana do kadłuba łącznikami w 12 różnych miejscach – właśnie któraś z tych śrub mogła skutkować nagłym oderwaniem elementu w trakcie lotu.

To nie pierwsza awaria, z którą mierzy się Boeing

Przy okazji incydentu z 737 MAX-9, warto przypomnieć inne sytuacje, które pokazują problemy z bezpieczeństwem i braki na etapie kontroli jakości w amerykańskim przedsiębiorstwie. Jeszcze w kwietniu 2018 r. Boeing 737-700 realizujący lot 1380 linii Southwest Airlines doznał awarii lewego silnika, którego odłamki uszkodziły skrzydło, kadłub oraz jedno z okien. Dekompresja kabiny sprawiła częściowe wyssanie z kabiny jednej z pasażerek, która zmarła wkrótce po wylądowaniu (mimo udzielanego wsparcia na pokładzie).

Bardziej katastrofalne w skutkach okazały się problemy samolotów 737 MAX-8, które doprowadziły do uziemienia na 20 miesięcy wszystkich tego typu maszyn w marcu 2019 r. Było to pokłosie dwóch katastrof, w których śmierć poniosło łącznie 346 osób. Winowajcą wypadków był system MCAS (Maneuvering Characteristics Augmentation System) stworzony, by poprawiać charakterystykę manewrową, czyli zapobieganie przeciągnięciu (utracie siły nośnej samolotu).

PORTLAND, OREGON - JANUARY 7:  In this National Transportation Safety Board (NTSB) handout, NTSB Investigator-in-Charge John Lovell examines the fuselage plug area of Alaska Airlines Flight 1282 Boeing 737-9 MAX on January 7, 2024 in Portland, Oregon. A door-sized section near the rear of the Boeing 737-9 MAX plane blew off 10 minutes after Alaska Airlines Flight 1282 took off from Portland, Oregon on January 5 on its way to Ontario, California.  (Photo by NTSB via Getty Images)
Boeing 737 Alaska Airlines © GETTY | Handout

Po uziemieniu "maksów" wszystkie maszyny zostały sprawdzone, a następnie certyfikowane i dopuszczone do eksploatacji. Przebudowany system MCAS jest dziś bezpieczny i wolny od usterki poprzedniej wersji. Wcześniej MCAS działał w oparciu o błędne dane pozyskiwane z pojedynczego czujnika kąta natarcia, co skutkowało gwałtownym opadaniem samolotu i w efekcie rozbiciem – jak w przypadku katastrof w Etiopii oraz Indonezji.

Problemy z 737 MAX-8 nie są jedynymi, z którymi w swojej historii mierzył się Boeing. Jeszcze w latach 2021-2023 koncern dwukrotnie wstrzymywał dostawy modeli 787 Dreamliner. Wynikało to z obaw dotyczących kontroli jakości. Niektóre z problemów opisywano jako kłopoty z silnikiem. Przypisywano je jednak dostawcy jednostek napędowych – Pratt&Whitney. Amerykanie odkryli też wadę produkcyjną w sekcji ogonowej samolotu. Koncern tłumaczył wówczas, że wykrył "niezgodności związane z montażem stabilizatora poziomego". Wymagane inspekcje i modernizacje przyczyniły się do opóźnienia dostaw.

Problemy Boeinga trwają już od lat i eksperci z branży lotniczej uważają, że ich źródła należy szukać jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku (fuzja z McDonnel Douglas). Inni twierdzą, że kłopoty związane z kontrolą jakością to efekt częstego przenoszenia siedziby firmy, najpierw do Chicago, a następnie Wirginii.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE