Główny niewojskowy atut USA. Dzięki niemu kontrolują świat
Amerykanie mają broń jądrową, najsilniejsze lotnictwo świata czy największą na świecie flotę lotniskowców, umożliwiającą zaznaczenie swojej pozycji na świecie i reagowanie w każdym zakątku globu. Jednak poza tymi oczywistymi atutami siły mają jeszcze ITAR i FDPR. Wyjaśniamy, co oznaczają te dwa skróty.
- ITAR i FDPR — oto czym są
- ITAR i FDPR — relikt z czasów zimnej wojny, który znów zyskuje na znaczeniu
- ITAR i FDPR — ogromny wpływ USA na globalny rynek
ITAR i FDPR to skróty od amerykańskich regulacji: ITAR (International Traffic in Arms Regulations) oraz FDPR (Foreign Direct Product Rule). To zestawy regulacji, dotyczących komponentów wojskowych oraz rozwiązań technicznych.
Regulacje ITAR odnoszą się do szeroko pojętego sprzętu i technologii podwójnego zastosowania, nadających się do wykorzystania w sektorze zbrojeniowym. Zakładają one możliwość zablokowania eksportu, a nawet uzbrojenia państwa trzeciego, jeśli tylko wykorzystuje ono jakiekolwiek układy lub oprogramowanie pochodzenia amerykańskiego.
Podobną rolę pełnią przepisy FDPR (Foreign Direct Product Rule). Mają one szerszy zakres, ponieważ dotyczą również technologii cywilnych. Zostały one znacznie rozbudowane po 2013 roku, a kary za ich złamanie są bardzo surowe. Przykładowo, Amerykanie lub inne osoby próbujące przemycać poza granice USA kompletny sprzęt, jego części lub plany, czeka długoletnia kara więzienia bądź grzywny. Kary te liczone są w milionach dolarów. Z kolei firmy, poza karami pieniężnymi, mogą stracić licencje eksportowe.
Relikt czasów zimnej wojny, który zapewnia USA panowanie nad światem
Starsze są przepisy FDPR (Foreign Direct Product Rule), które uchwalono w 1959 roku. Bardziej skoncentrowane na technologiach wojskowych ITAR (International Traffic in Arms Regulations) uchwalono w 1976 roku. Cel ich powstania był prosty, zakładał powstrzymanie przepływu wiedzy do ówczesnych przeciwników, takich jak chociażby ZSRR oraz jego sojuszników.
Z czasem jednak, szczególnie po zakończeniu zimnej wojny, ograniczenia ewoluowały i obecnie wychodzą znacznie dalej niż grupa państw objętych embargiem ONZ. W przypadku ITAR decyzję o zablokowaniu eksportu lub reeksportu podejmuje Departament Stanu. Główną wytyczną dla niego jest szeroko pojmowany fakt stanowienia niebezpieczeństwa dla interesów USA przez państwo, do którego mogłoby trafić dane uzbrojenie.
Podobnie jest z FDPR (Foreign Direct Product Rule), za które odpowiada Biuro Przemysłu i Bezpieczeństwa. Regulacje te były bardzo rzadko stosowane do 2013 roku. Potem sytuacja uległa drastycznej zmianie i obecnie aktywnych jest dodatkowych 11 reguł (z czego cztery są z 2022 roku). Z kolei ostatnie dwa ograniczenia dotyczą produktów litograficznych produkowanych przez amerykańskie maszyny korzystające z oprogramowania lub produktów powstałych dzięki wykorzystaniu amerykańskiego AI. Ogólnie rzecz biorąc, ograniczenia te wymierzone są aktualnie głównie w Chiny, Rosję, Iran i Białoruś.
Wolny globalny rynek w części branż istnieje, ale tylko za zgodą USA
Przykładów z działania powyższych przepisów jest wiele. W przypadku FDPR najgłośniejszym jest kwestia odcięcia od zachodniej technologii i wyparcia z rynku chińskiego koncernu Huawei w 2019 roku. Z tego powodu z USA zniknęły smartfony Huawei, a wersje sprzedawane w Polsce bazują tylko na procesorach z Chin i nie mają pełnego wsparcia aplikacji Google, a także nie wspierają sieci 5G.
Drugim głośnym przypadkiem jest uniemożliwienie sprzedaży maszyn litograficznych nowej generacji do Chin przez będącą liderem w tej branży holenderską firmę ASML. Ta może sprzedawać tam jedynie stare rozwiązania, a nie te najnowsze, oparte na technologii EUV. Co prawda Chińczycy próbują na bazie starszych maszyn ASML w technologii DUV opracować swoje, ale progres jest powolny.
Podobnie też Amerykanie kontrolują tajwańskiego giganta TSMC, który chętnie wszedłby na bardzo chłonny chiński rynek, ale niestety nie może. Dotyczy to nawet produkcji chińskich układów w swoich fabrykach, jeśli te mają być wykonane w procesie 7 nm lub niższym. Nie muszą być to nawet amerykańskie maszyny, ale wystarczy tylko fakt wykorzystania oprogramowania do projektowania lub testowania układów, gdzie znowu amerykańskie firmy, takie jak np. Synopsys, wyznaczają standardy.
Z kolei w przypadku przepisów ITAR, na przestrzeni ostatnich lat miały miejsce incydenty założenia blokady przez Amerykanów. Można tutaj wspomnieć o próbie sprzedaży starych samolotów F-16 przez Wenezuelę do Iranu w 2006 roku czy zamieszaniu z dostawą francuskich samolotów Rafale do Egiptu, który jeszcze pamiętał dwuletnie embargo na dostawy broni z USA w latach 2013-2015.
Okazało się, że będące w pakiecie wraz z francuskimi samolotami pociski manewrujące SCALP-EG (Storm Shadow). zawierały komponenty amerykańskie, dzięki czemu Amerykanie mogli zablokować ich sprzedaż. Francuzi jednak dość szybko zastąpili układy z USA produkcją własną i zdołali dopiąć sprzedaż.
Większość państw na świecie jest w mniejszym lub większym stopniu uzależniona od USA i dotyczy to także Polski. Przykładowo, gdyby np. Meksyk bądź Kolumbia zdecydowały się pozyskać polskiego Borsuka z HSW, to najpewniej do transakcji by nie doszło ze względu na ITAR (są w nim obecnie stosowane komponenty z USA). Z drugiej strony, szczególnie francuskie firmy, od paru lat z dumą prezentują swoje produkty jako "ITAR-free", co w części państw świata jest odbierane bardzo pozytywnie.
W ostatnich latach widać to po sukcesach eksportowych m.in. samolotów Rafale, dysponujących pierwszym w pełni europejskim radarem typu AESA, czego nie można powiedzieć o Eurofighterze czy Gripenie. Domniemywa się, że obecna nieprzewidywalność amerykańskiej administracji przyśpieszyła w europejskiej zbrojeniówce proces odchodzenia od amerykańskich poddostawców i technologii.
Warto tu zauważyć, że gdyńska firma Advanced Protection Systems SA, m.in. ze względu na status "ITAR-free" swoich radarów, zdołała zdobyć dla siebie klientów na Bliskim Wschodzie.
Co więcej, będące głównym geopolitycznym rywalem USA, Chiny sięgają po przepisy eksportowe podobne do amerykańskich. W ich przypadku atutem nacisku są metale ziem rzadkich, ponieważ mają w ich wydobyciu i rafinacji dominującą pozycję na świecie. Jest to niestety schyłek dość krótkotrwałej idei globalizacji światowego rynku. Wszystko na rzecz ponownego starcia dwóch rywalizujących bloków państw bezpardonowo broniących swoich interesów.