Facebook strzelił sobie w stopę - blokuje konkurencję

Facebook strzelił sobie w stopę - blokuje konkurencję09.11.2015 10:46
Facebook strzelił sobie w stopę - blokuje konkurencję

Słyszeliście kiedyś o sieci społecznościowej Tsu.co? Zapewne nie, ale teraz usłyszał o niej cały świat. Dzięki temu, że Facebook zaczął ją blokować.

Na początku polecam mały eksperyment: spróbujcie wpisać gdzieś na Facebooku (w tym także na Instagramie i w komunikatorze Messenger) link Tsu.co. Wpisać się da, ale opublikować lub przesłać –. już nie. Pojawia się następujący komunikat, w którym możemy przeczytać "Materiał, który próbujesz udostępnić, zawiera link, który nasze systemy zabezpieczające uznały za niebezpieczny."

Sęk w tym, że Facebook nie tylko zablokował publikację tego linku (samo wpisanie "Tsu" jest już możliwe), ale nawet usunął ponad milion wcześniejszych postów, które ten link zawierały.

Facebook określa odnośniki do stron Tsu.co jako niebezpieczne, a konkretniej –. jako spam. Problem polegać miał na tym, że użytkownicy sieci Tsu.co chętnie promowali swoje posty (wraz z odpowiednimi linkami do nich) na Facebooku, ale w taki sposób, by przekierowywać ruch na strony Tsu.co. Czy podobnie nie czynią miliony blogerów, reklamujących swoje strony na Facebooku?

I tu dochodzimy do drugiej strony medalu –. blogerzy nie są konkurencją dla Facebooka, natomiast Tsu.co już tak. Jest konkurencją mało znaną (przynajmniej do tej pory) szerszemu gronu użytkowników, ale konkurencją niebezpieczną. Dlaczego? Dlatego że, w przeciwieństwie do Facebooka, płaci swoim użytkownikom za wrzucane treści. W przypadku Facebooka wygląda to następująco: wy nam wrzucajcie swoje teksty, zdjęcia, filmy, napędzajcie nam ruch i odsłony, a my w zamian weźmiemy za to 100 procent zysków z reklam. Natomiast Tsu.co zabiera dla siebie 10 procent, 45 procent oddaje twórcy treści, a resztą dzieli się łańcuch znajomych, którzy zaprosili nas do tej sieci. Nic zatem dziwnego, że posiadacze kont na Tsu.co – często naprawdę ciekawi twórcy treści, np. znani fotografowie, artyści, modelki – wolą przekierować ruch z Facebooka na ten mniej znany portal. To im się po prostu opłaca.

Facebook twierdzi, że odblokuje linkowanie do Tsu.co, jeśli zajdzie w tym portalu jedna zmiana: jego użytkownicy nie będą mogli równocześnie publikować tych samych postów na Tsu i na Facebooku. Tsu broni się, że nie jest to zabronione w regulaminie Facebooka, natomiast w żaden sposób nie płaci ono użytkownikom za promowanie treści na Facebooku (takich działań Facebook rzeczywiście zabrania). Uzasadnione jest zatem podejrzenie, że Facebook w sposób radykalny walczy ze swoją konkurencją.

Taki sposób walki może odbić się jednak rykoszetem. Mało kto słyszał do tej pory o Tsu.co, ale teraz media na całym świecie piszą o tym portalu właśnie dlatego, że jest blokowany przez Facebooka. Trudno o lepszą reklamę.

Polecamy w wydaniu internetowym chip.pl: FCzy warto kupić stację pogodową?/b>

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)