Druga strona monitora: Nie zabijajcie mi BlackBerry!

Druga strona monitora: Nie zabijajcie mi BlackBerry!
15.03.2012 13:10
Druga strona monitora: Nie zabijajcie mi BlackBerry!
Źródło zdjęć: © Thinkstockphotos

Mam nieodparte wrażenie, że w wyścigu smartfonów firma RIM pogubiła się i ogląda teraz plecy konkurencji.

Tak, używam BlackBerry i się tego nie wstydzę. Nie jestem biznesmanem, jak jadę do Warszawy to pociągiem, a nie samolotem. Mimo to, gdy wyjmuję z kieszeni BlackBerry, ludzie patrzą na mnie, jakbym był dinozaurem, którego spodziewali się zobaczyć raczej w Discovery, niż na imprezie albo we wspomnianym pociągu. Zawsze spokojnie potrafiłem wytłumaczyć każdemu, czemu używam BlackBerry i jak wiele zalet ma ten telefon, ale z każdym miesiącem staje się to coraz trudniejsze i teraz nie poleciłbym już „Jeżynek”. w ciemno każdemu.

Kłopoty RIM nie są żadną nowiną. Firma przespała wkroczenie na rynek Androida, który szybko zastąpił jej urządzenia w roli głównego konkurenta iPhone’a. Potem przyszły tablety i kolejny brak odpowiednio szybkiej reakcji. BlackBerry Playbook, choć jest ciekawym i poprawnym urządzeniem, nie zdobył serc użytkowników. iPad sprzedaje się w liczbie około 1. milionów sztuk na kwartał, pozostałym producentom tabletów przypada około 6 mln sprzedanych sztuk. Tymczasem za kilkanaście dni RIM poda swoje wyniki finansowe za ostatni kwartał. Najbardziej optymistyczne prognozy wskazują na milion sprzedanych egzemplarzy Playbooka. Ta liczba nie pozwala nawet myśleć o nawiązywaniu walki z Apple i Google. Tymczasem za rogiem jest już Windows 8 - jeden system operacyjny dla komputerów PC, netbooków i tabletów, który niczym pierścień Saurona „złączy je wszystkie” i bardzo wzmocni pozycję Microsoftu.

Genialna klawiatura - największy atut

Trochę lepiej jest na rynku smartfonów. Wciąż dobrze sprzedają się najtańsze modele BlackBerry z serii Curve. Choć trzeba przyznać, że zaczynają przegrywać walkę o klienta z bardziej funkcjonalnymi modelami konkurencji, które skutecznie wygrywają pojedynki w kolejnych aspektach. Największą zaletą BlackBerry była i jest fizyczna klawiatura QWERTY, która moim zdaniem miażdży konkurencję - jest super wygodna. Bardzo szybko zacząłem pisać na niej teksty niemal tak samo sprawnie, jak na klawiaturze komputera. Jednak co z tym atutem robi RIM? Podczas, gdy konkurenci wprowadzają technologie typu Swype, która przyspiesza pisanie na klawiaturze dotykowej, nawet do najtańszych modeli smartfonów, RIM nadal wyposaża serię Curve w wersję klawiatury, która jest dużo mniej wygodna niż w droższych modelach i zdecydowanie odbiega od nich jakością wykonania. Co więcej, przeznacza się fundusze na tworzenie telefonów tylko z ekranem dotykowym - projekt, który już od samego początku nie miał szans nawiązać równorzędnej walki z
Apple, Samsungiem czy HTC.

BIS - usługa, która wyprzedzała pakiety danych

Każdy użytkownik BlackBerry wie, że te smartfony właściwie nie istnieją bez usługi BIS/BES. Jest to usługa RIM, która właściwie pełni rolę nielimitowanego pakietu danych do wykorzystania w niektórych funkcjonalnościach. Firmy z pewnością docenią szyfrowanie transmisji czy szybką synchronizację informacji z serwerami RIM, które oferuje BIS. Jednak dla przeciętnego użytkownika nie ma większej różnicy między synchronizacją kont pocztowych w BlackBerry OS, a w Androidzie czy iOS. Usługa BIS sprawdzała się genialnie w czasach, gdy opłaty za wymianę danych były potwornie wysokie. Jednak w ostatnich latach sytuacja zmieniła się diametralnie - za 5 zł kupimy pakiet 10. MB, a za 15 zł 500 MB. Do tego dochodzą dedykowane plany taryfowe, promocje operatorów itd. Posiadanie BIS u nikogo nie wywołuje już zachwytu czy zdziwienia - częściej pojawia się pytanie „po co ci to?”. Jakby tego było mało, za BIS trzeba zapłacić zazwyczaj więcej niż za pakiet danych, a do tego usługa nie obejmuje wszystkich przesyłanych informacji,
więc minimalny pakiet tak czy inaczej będziemy musieli dokupić. No i awarie. Ostatnia poważna awaria serwerów RIM odcięła mnie od dostępu do przeglądarki, poczty i komunikatora na niemal 2 tygodnie. Na osłodę dostałem kilka płatnych aplikacji za darmo i przeprosiny prezesa RIM na YouTube.

BlackBerry Messanger - najlepszy komunikator

Zdecydowanie częściej piszę niż dzwonię, co jest zrozumiałe - posiadam telefon z najlepszą klawiaturą świata. Ponieważ osoba, z którą piszę najczęściej również posiada BlackBerry, korzystam z wbudowanego komunikatora - BlackBerry Messanger. Jest on bardzo przemyślany i niesamowicie wygodny. Ma mnóstwo funkcji, działa w oparciu o BIS i…. obsługuje tylko BlackBerry. To jest największa wada tego niegdysiejszego atutu RIM. Do tego powstały komunikatory międzyplatformowe, które oferują podobną funkcjonalność, a do tego wykorzystują BIS - pozwalają więc na rozmawianie ze znajomymi, bez martwienia się jaki mają smartfon. Paradoksalnie, istnienie tych aplikacji nie wzbogaciło ekosystemu BlackBerry, ale powoduje odpływ użytkowników, którzy pozostawali przy produktach RIM ze względu na genialny komunikator, który był świetnym sposobem na rozmowy z przyjaciółmi. Teraz mogą zmienić telefon na Androida czy iPhone’a i nadal pozostać w kontakcie ze znajomymi, którzy mają BlackBerry. Co więcej, namówią oni tych znajomych do
zainstalowania innego niż Messanger komunikatora, pokazując kolejnym osobom, że nie jest to już atut kanadyjskich smartfonów.

288768187997632659
Źródło zdjęć: © Ceny niektórych aplikacji w App World mogą przyprawić o zawrót głowy

Sklep z aplikacjami - kiedyś atut, dziś kotwica

Aplikacje wywróciły rynek mobilny do góry nogami. Nagle producenci oddali rozwijanie funkcjonalności systemu w ręce użytkowników. Smartfon czegoś nie potrafi? Nic nie szkodzi, jest aplikacja, która oferuje poszukiwaną funkcjonalność. Tak to działa w przypadku iOS i Androida. Kiedyś BlackBerry również oferował taką zaletę, ale szybko konkurencja wyprzedziła RIM. Dzisiaj, otwierając sklep BlackBerry w telefonie, mam niemal pewność, że nie znajdę tam tego czego szukam, albo będzie to aplikacja płatna. Co gorsza, ceny aplikacji sięgają tutaj nawet kilkudziesięciu złotych (12. zł za aplikację nawigacyjną? Serio RIM?). Stoisko RIM na tegorocznym MWC w Barcelonie nie prezentowało nowych sprzętów, za to skupiało się na rozwiązaniach dla developerów. Niestety, mam wrażenie, że trochę na to za późno, zwłaszcza że za plecami RIM rośnie ekosystem Microsoftu, który daje programistom bardzo wygodne Visual Studio i możliwość tworzenia aplikacji w różnych językach programowania - w tym również prostych językach skryptowych.
Wraz z wejściem Windows 8, spodziewamy się możliwości prostego przenoszenia aplikacji między systemami biurkowymi i mobilnymi Microsoftu - obawiam się, że to może być gwóźdź do trumny sklepu BlackBerry App World.

Nie zabijajcie mi BlackBerry!

Lubię smartfony BlackBerry, naprawdę są bardzo funkcjonalne. Dlatego proszę RIM, aby zrobił wszystko, by markę uratować. Niestety, nowy prezes nie zapowiada żadnych rewolucji, a firma zdaje się skupiać na uporządkowaniu wewnętrznego zarządzania i minimalizacji strat. W tej chwili jedynym, co mnie jeszcze trzyma przy BlackBerry, jest genialna klawiatura i system operacyjny, którego obsługa odpowiada mi bardziej niż w przypadku Androida (którego też posiadam, ale nie zdobył jakoś mojego serca). Brak darmowych lub niedrogich aplikacji, które ułatwiłyby mi codzienne korzystanie z telefonu, rosnące koszty BIS (pakiet danych byłby dla mnie tańszy, ale nie mogę zrezygnować z BIS, bo wiele funkcji BlackBerry przestanie działać) czy w końcu mała liczba znajomych, którzy posiadają w Polsce BlackBerry, powoduje że zaczynam się rozglądać za innym smartfonem. Na koniec dochodzi cena: jestem w stanie wydać na nowy telefon od 100. do nawet 1500 zł, a w tym przedziale mam do wyboru Samsunga Galaxy S II, Nokię Lumię 800
albo... stare modele BlackBerry - najnowsze to koszt od 2000 do 2500 zł. Po raz trzeci i ostatni: RIM, zaklinam was, nie zabijajcie mi BlackBerry!

_ Grzegorz Barnik _

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (49)