CES 2009: Toshiba i alternatywa dla telewizyjnych pilotów

CES 2009: Toshiba i alternatywa dla telewizyjnych pilotów13.01.2009 11:34
CES 2009: Toshiba i alternatywa dla telewizyjnych pilotów

Japoński koncern Toshiba pracuje nad mechanizmem pozwalającym obsługiwać telewizory za pomocą gestów. Podczas targów CES można było zobaczyć prototyp takiego odbiornika telewizyjnego (ze zintegrowanym odtwarzaczem multimediów), zaś sama metoda sterowania funkcjonowała zaskakująco dobrze.

Podczas pokazu zaprezentowano przełączanie –. za pomocą wykonywanych rękami gestów – między różnymi materiałami wideo, a także przewijanie filmów do przodu i do tyłu. Wszystko to miało niezłą oprawę graficzną: miniaturki podglądu różnych materiałów wideo były ułożone na kuli, którą obracało się za pomocą ruchów ręki. W dłuższej perspektywie taki pomysł może pozwolić na rezygnację z konwencjonalnych pilotów do telewizora.

288762827542640787
Źródło zdjęć: © (fot. heise-online.pl)

Jak twierdzą przedstawiciele Toshiby, za technologią kryje się procesor typu Cell z ośmioma jednostkami RISC-SIMD (SPE), który jest taktowany zegarem 3,2 GHz. Japończycy zamierzają w przyszłości używać chipów Cell przede wszystkim do skalowania materiałów wideo. Wygląda jednak na to, że firma intensywnie poszukuje także innych zastosowań dla tych układów. Oprócz tego na stoisku Toshiby można było zobaczyć ekran 4K, na którym wyświetlano skalowalny materiał wideo –. właśnie za pomocą zewnętrznego modułu z procesorem Cell.

Po klapie formatu HD DVD Toshiba zapowiedziała, że nie zamierza obsługiwać dysków w zwycięskim formacie Blu-ray i że zamiast tego woli przeskalowywać do wysokiej rozdzielczości materiały wideo w jakości Standard Definition. Wydaje się nieco dziwne, że Toshiba stara się sugerować jakoby rozdzielczość 1920×108. pikseli była niewystarczająca dla telewizorów. Obecnie nawet w zestawach kina domowego – a więc na ekranach o rozmiarach liczonych w metrach – najpopularniejsze są formaty takie jak 2K (2048×1080 punktów obrazu). Projektory 4K są już wprawdzie w sklepach, ale ich ogólny udział w sprzedaży wynosi raptem kilka procent.

wydanie internetowe www.heise-online.pl

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)