"Assassin's Creed: Unity" za darmo. Za co uwielbiamy tę serię?

"Assassin's Creed: Unity" za darmo. Za co uwielbiamy tę serię?
Źródło zdjęć: © Ubisoft
Adam Bednarek

18.04.2019 15:30, aktual.: 18.04.2019 15:46

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Ubisoft rozdaje "Assassin's Creed: Unity" na uPlay za darmo. Zanim zagracie w część rozgrywającą się w Paryżu, warto dowiedzieć się, dlaczego seria "Assassin's Creed" cieszy się taką popularnością.

Jak nie Paryż w "Assassin's Creed: Unity", to Grecja w "Assassin's Creed Odyssey"

Najbardziej lubię serię "Assassin's Creed" za to, że twórcy sięgają po różne miejsca i historyczne epoki. Pierwsza część rozgrywała się w okresie wypraw krzyżowych i zabrała nas m.in. do Jerozolimy. Druga to już przede wszystkim Florencja i Wenecja, czasy renesansu. W kolejnych odsłonach trafialiśmy też do Ameryki ("Assassin's Creed III") ogarniętej walką o niepodległość, wiktoriańskiej Anglii ("Assassin's Creed: Syndicate") czy niedawno do starożytnej Grecji. A już plotkuje się, że nowa część poświęcona będzie wikingom.

Owszem, nie zawsze różnorodność oznacza świeżość. Kiedy po "Assassin's Creed: Unity", które teraz możecie zgarnąć za darmo, wyszło "Assassin's Creed: Syndicate" miałem wrażenie, że Londyn za bardzo przypomina Paryż z poprzedniej części. Twórcy nie kombinują też z gameplayem, choć pojawiają się nowe motywy, jak np. bitwy morskie. Mimo to uwielbiam historyczną różnorodność i możliwość przeniesienia się w czasy, po które rzadko sięgają inni twórcy gier.

Dbałość o realia to nie tylko Notre Dame z "Assassin's Creed: Unity"

O "Assassin's Creed: Unity" jest ostatnio głośno za sprawą akcji Ubisoftu. W grze możemy zobaczyć wirtualną katedrę Notre Dame. Wprawdzie niektóre elementy zabytku, w tym organy, objęte były prawem autorskim i nie można było ich ot tak przenieść do gry, to i tak wirtualne Notre Dame robi wrażenie. I tak jest z każdą miejscówką, którą inspirowali się twórcy. Może nie być wierną kopią prawdziwego budynku, ale i tak bez problemu da się rozpoznamy najważniejsze miejsca.

Lista zabytków jest bardzo długa. W całej serii "Assassin's Creed" mogliśmy zwiedzać bazylikę św. Marka w Wenecji, londyński Big Ben, Luwr czy Sfinksa. Mało tego - w grze pojawiają się też historyczne postaci. W "Assassin's Creed: Brotherhood" był nawet wątek Mikołaja Kopernika!

Oczywiście cykl nigdy nie był wirtualną wersją podręcznika do historii. Historyczne tło było potrzebne twórcom do przedstawienia trwającej od wieków walki asasynów z templariuszami. Chociaż moim zdaniem fabuła nie jest mocną stroną serii - ale pewnie najwierniejsi fani mogą się w tym ze mną nie zgadzać.

"Assassin's Creed: Unity". Na szczycie katedry Notre Dame

Co tam, że legendarne budowle możemy zobaczyć. Najważniejsze jest to, że możemy się na nie wspiąć! Właśnie tym seria "Assassin's Creed" zachwyciła i zachwyca do dziś - możliwością zdobywania szczytów. Do dziś największą frajdą jest odszukiwanie najwyżej położonych punktów, z których rozprzestrzenia się fantastyczny widok na krajobraz. A potem można z nich w efektowny sposób zeskoczyć. Zwiedzanie miejscówek w "Assassin's Creed" to kolejna zaleta serii.

"Assassin's Creed": po cichu albo jak Rambo - walka zawsze sprawia frajdę

"Assassin's Creed" zaczynało jako gra stawiająca na zabijanie przeciwników z ukrycia. Zakradanie się do nich, by po cichu wbić im sztylet w plecy. A potem szybkie wymykanie się niepostrzeżonym z miejsca zbrodni. Jasne, te elementy są też obecne w najnowszych częściach, ale z czasem walka stawała się coraz bardziej widowiskowa. Mnie to nie przeszkadzało. Do dziś lubię podejście twórców, stawiających na klasykę: mamy lekki i szybki cios oraz ten wolniejszy i odrobinę silniejszy. Są uniki, sporo przeróżnych broni i sztuczek. Na walkę w "Assassin's Creed" coraz częściej wielu narzeka, ale mnie filozofia twórców przekonuje.

Czekamy na nowe "Assassin's Creed"

Nie da się jednak ukryć, że formuła powoli się wyczerpuje. Twórcy sięgają po nowe pomysły, ale nie zawsze wychodzi to na dobre, czego dowodem jest ostatnia część - "Assassin's Creed: Odyssey". Barnaba Siegel pisał, że wciąga jak bagno, ale ma kilka wad:

"Zabójcze tempo zabija mi też przyjemność z grania. Nie zdziwię się absolutnie, jeśli - po rocznej przerwie - Ubisoft ogłosi absolutny powrót do korzeni. Ukrywania się, wspinaczki i tajemnic, które nie będą coraz śmieszniejszym i coraz cieńszym wyjaśnianiem nitek połączeń dawnych czasów ze współczesnymi zakonami Templariuszy i Asasynów."

Czy nowa część rzeczywiście będzie oczekiwanym odświeżeniem? Nawet jeśli nie, to jeżeli sprawdzą się plotki o wikingach, "Assassin's Creed" dalej powinno zadowolić największych fanów.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)