Zawartość pulpitu telefonu tuż po jego zakupie jest bardzo uboga. Znajdziemy tu Kalendarz, Zdjęcia, Aparat, YouTube (dedykowana aplikacja), Giełdę (aktualne notowania), Mapy (Google Maps), Pogodę, Notatki, katalog Narzędzia z Zegarem, Kalkulatorem i Dyktafonem, mamy też mobilny dostęp do iTunes i App Store, cyfrowy kompas, Game Center oraz tak podstawowe sprawy jak Ustawienia, Telefon, Mail, Safari i iPod. Wszystko, co tylko Apple mógł, sprzątnął do Ustawień, które przeładowane są rozmaitymi suwakami kontrolującymi dodatkowe funkcje. Po zainstalowaniu aplikacji z App Store, często ich ustawienia również trafiają do ikony Ustawienia na pierwszym z pulpitów telefonu. Jesteśmy naiwni, jeśli sądzimy, że Apple dokłada na start choćby jedną prostą grę - wszystkiego szukać trzeba w App Store, a za co ciekawsze pozycje trzeba zwykle zapłacić. Prawda jest taka, że telefon nie pokazuje choćby 1/10 swoich możliwości bez wizyty w sklepie i dokupienia "dodatkowych ikonek". Wymienionym wyżej aplikacjom trudno jednak
odmówić gracji - zarządzanie czymś tak niezbędnym jak budzik jest po prostu wzorcowe i na tyle proste by tuż przed snem dało się wszystko ustawić nawet w stanie "lekkiej nieświadomości". Kalendarz umożliwia synchronizację z kilkoma kontami mailowymi, w tym z serwerami MS Exchange, a taki kalkulator po odwróceniu do pozycji poziomej oferuje szereg dodatkowych funkcji matematycznych. Jeśli już coś trafia do iPhone'a w standardzie, to zawsze jest to aplikacja bardzo mocno przemyślana pod względem ergonomii - prosta, ale nie prostacka.