[TEST] Motorola Edge 40 Pro: Szybka, piękna, wodoodporna

Konstanty Młynarczyk

06.04.2023 23:50

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Smartfon, który ma tylko jedną słabą stronę.

Rynek komórek to prawdziwa rzeźnia. Nie, żeby inne kategorii elektroniki były rajskimi ogrodami pełnymi tęcz i jednorożców, ale nigdzie indziej nie jest tak, żeby z marek, które królowały w sklepach dwadzieścia lat temu została - a przynajmniej, liczyła się na rynku - tylko jedna.

Cześć, witajcie w kolejnym odcinku TL;DR! Nazywam się Kostek Młynarczyk i mam tu dziś Edge 40 Pro - telefon, który pokazuje, czemu Motorola jest jedynym dinozaurem, który nie tylko przeżył uderzenie smartfonowej planetoidy, ale radzi sobie świetnie w świecie po apokalipsie. No więc, Motorolo - jest dobrze, źle, czy brzydko?

W naszym cyklu wideorecenzji nie opisujemy tylko, jakie dane urządzenie jest. Testujemy je w praktyce, a potem, niczym w starym westernie z Clintem Eastwoodem, bezlitośnie punktujemy, co okazało się dobre, złe i brzydkie.

Opowiem wam, jakie dobre cechy ma ten sprzęt, potem przejdę do minusów, żebyście wiedzieli, czego może wam w nim zabraknąć, a na koniec wyciągniemy to, co brzydkie - czyli rzeczy, których producent powinien się wstydzić albo które przeszkadzają tak bardzo, że tylko przez nie możesz zrezygnować z zakupu.

TL;DR - to, co dobre, złe i brzydkie w technologiiKonstanty Młynarczyk, TL;DR

THE GOOD: Cechy dobre

Edge 40 Pro to flagowiec Motoroli i jej przepustka na najwyższą półkę. I to widać od razu. Pokrywające ekran szkło Gorilla Glass Victus jest wygięte i na brzegach i w rogach, płynnie przechodząc w chłodne aluminium ramki, tworzące z nim i kolejną taflą od strony pleców, perfekcyjnie spasowaną, obłą kapsułę obudowy. Wspomniane szkło na pleckach telefonu jest wykończone matowo, "mrożone", przez co wygląda świetnie, jest przyjemne w dotyku i nie zbiera odcisków palców. Podobają mi się też detale wyspy aparatów, obramowania obiektywów i obniżone brzegi - wszystko to współgra i komponuje się w spójną całość. Plus!

Bardzo dobre, zdecydowanie godne flagowca są też "wnętrzności" nowej Motki. Ba, powiedziałbym wręcz, że imponujące. Zresztą, oceńcie sami: najszybszy dostępny mobilny system-on-chip, Snapdragon 8 drugiej generacji, do tego 12 gigabajtów LPDDR5x, najszybszej pamięci RAM i też najszybsza pamięć stała, UFS 4.0, której jest 256 GB. I tą "najszybszość" zdecydowanie czuć - ten telefon aż rwie się do działania, z kopyta i bez zadyszki biorąc na siebie wszelkie zadania. Brawo!

Do tego wrażenia płynności swoje trzy grosze z pewnością dokłada też piękny, ale i bardzo szybki wyświetlacz. Wykonany w technologii pOLED ma niemal 6,7" po przekątnej i odświeżanie aż 165 Hz. Do tego dochodzi bardzo wysoka, sięgająca szczytowo 1300 nitów jasność, która zdecydowanie przyda się w słoneczne dni, oraz obsługa HDR10+ i Dolby Vision. Za to też plus.

Elementem, który często jest niedoceniany, a który potrafi zadecydować o miłości lub nienawiści do danego smartfonu jest dodatkowe oprogramowanie. W przypadku Motoroli to bardzo mocny punkt i bardzo dobra cecha. W Edge 40 Pro znajdziemy mnóstwo drobnych, ułatwiających życie funkcji, takich jak błyskawiczne włączanie latarki gestem, czy robienie selfie bez dotykania telefonu, ale też solidny zestaw możliwości z zakresu bezpieczeństwa i prywatności, czy zarządzania telefonem. Przyznam, że jestem też wielkim fanem Ready For, czyli funkcji, które po podłączeniu zewnętrznego monitora lub telewizora zmieniają smartfon w komputer, konsolę do gier czy centrum multimediów. Duży, duży plus.

Na plus zasługuje też zestaw aparatów fotograficznych, które potrafią bardzo dużo. Główny aparat ma sensor 50 Mpix z pikselami o wielkości 1 mikrometra, łączone w wirtualne piksele 2 mikrometry. W połączeniu ze stabilizacją optyczną i zaawansowanym oprogramowaniem pozwala to między innymi na robienie udanych zdjęć w słabym świetle, czy łapanie szybko poruszających się obiektów. Do tego dochodzi aparat ultraszerokokątny o polu widzenia 114 stopni oraz aparat tele z powiększeniem x2, przeznaczony do robienia portretów.

Trzeba też pochwalić błyskawiczne ładowanie przewodowe z mocą 125W, uzupełnione ładowaniem bezprzewodowym i ładowaniem zwrotnym. Plus.

I jeszcze na koniec - wodo- i pyłoszczelność zgodna z IP68, a więc gwarantująca bezpieczeństwo telefonu nawet podczas kąpieli. Nie to, żebym chodził pod prysznic z telefonem, czy cały czas zalewał go herbatą, ale jak testuję taki, który nie ma uszczelnienia, to czuję się jakoś tak… no, mniej spokojnie. Więc i tu zdecydowany plus.

THE BAD: Cechy złe

Nieobecność gniazda audio to już praktycznie standard w sprzęcie z wyższej półki, więc nie ma się co czepiać. Ale tak, nie ma go. Brakuje mi za to trochę emitera podczerwieni - to się potrafi przydawać.

Za złe uważam też, że w Polsce do sprzedaży trafi tylko wersja mająca 256 GB pamięci masowej. To dużo, ale dobrze mieć możliwość wybrać dwa razy tyle.

THE UGLY: Cechy brzydkie

Wizerunek flagowca, który nie ma się czego wstydzić psuje jeden element - brak zoomu optycznego większego, niż x2. Jak słusznie podkreśla producent, takie powiększenie świetnie sprawdza się przy robieniu portretów - co sprawdziłem i potwierdzam, jest bardzo dobrze - jednak tele x3, x3,5, a najlepiej x5 daje dużo, dużo więcej możliwości. A od smartfonu z najwyższej półki oczekuje się dużo możliwości.

PODSUMOWANIE:

Tak jak mówiłem na początku, Motorola nie tylko jako jedyna przetrwała smartfonową rewolucję w jakim-takim stanie, ale radzi sobie naprawdę bardzo dobrze, a Edge 40 Pro świetnie ilustruje dlaczego: to świetnie zaprojektowany i wykonany smartfon, który działa fantastycznie szybko i płynnie, a jego oprogramowanie oferuje mnóstwo funkcji i dodatków, bez których oczywiście można sobie radzić, ale po co, skoro tu są?

Konstanty Młynarczyk, dziennikarz Tech.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (4)