Społecznościowe problemy na Białorusi

Strona głównaSpołecznościowe problemy na Białorusi
04.07.2011 09:37
Społecznościowe problemy na Białorusi
Źródło zdjęć: © Jupiterimages

Portal społecznościowy Wkontakte.ru zablokował w sobotę dostęp do grupy Rewolucja Poprzez Sieci Społeczne, poprzez którą białoruscy internauci zwoływali się do udziału w milczących protestach

Portal społecznościowy Wkontakte.ru zablokował w sobotę dostęp do grupy Rewolucja Poprzez Sieci Społeczne, poprzez którą białoruscy internauci zwoływali się do udziału w milczących protestach - podała opozycyjna gazeta "Nasza Niwa".

Użytkownicy grupy wzywali ostatnio do protestów 3 lipca, kiedy przypada Dzień Niepodległości Białorusi i planowane są oficjalne obchody z udziałem prezydenta Alaksandra Łukaszenki.

288758010468382867
Źródło zdjęć: © (fot. Jupiterimages)

Jak podaje "Nasza Niwa", przy próbie wejścia na stronę grupy w sobotę od godzin przedpołudniowych, ukazuje się komunikat, że "grupa jest tymczasowo zablokowana i sprawdzana przez administratorów". Jako powód podano, że "niektórzy użytkownicy uważają, iż nie spełnia ona wymogów portalu".

Według propozycji, jakie pojawiły się na stronie grupy przed obchodami Dnia Niepodległości, ludzie mieliby wyrazić 3 lipca swój protest klaskaniem, tak jak podczas dotychczasowych akcji. Tym razem wezwano do klaskania w czasie przemówienia Łukaszenki na obchodach w Mińsku.

Administratorzy grupy przyznają, że nie byli przygotowani na to, iż zostaną zablokowani. Ich zdaniem, za tym działaniem stoją białoruskie służby specjalne. "Sądziliśmy, że nie zablokują naszej grupy, bo nie robiliśmy nic niezgodnego z prawem" - powiedział jeden z administratorów Anton Skaryna, cytowany przez opozycyjne portale internetowe.

Wkontakte.ru to bardzo popularny na Białorusi rosyjski portal społecznościowy. Stworzona na nim grupa Rewolucja Poprzez Sieci Społeczne miała ostatnio około 1. tys. użytkowników. Tutaj narodził się pomysł milczących protestów, odbywających się co wieczór w środę, kiedy ludzie gromadzą się razem na centralnych placach miast w milczeniu, bez haseł i transparentów, jedynie klaszcząc lub tupiąc. Protesty kończą się zatrzymaniami przez milicję, część ich uczestników jest skazywana na kary od 5 do 15 dni aresztu lub grzywny.

Z Mińska Anna Wróbel (PAP)

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)