Do zdarzenia doszło na początku lipca - młodzieniec został zatrzymany przez policjanta, który wcześniej za pomocą ręcznego radaru zmierzył prędkość samochodu prowadzonego przez Malone'a. Z pomiaru wynikało, że auto jedzie 62 mile na godzinę w strefie, w której obowiązuje ograniczenie prędkości do 45 m/h. Policjant wypisał Malone'owi mandat, a ten grzecznie udał się do domu.
Tam okazało się, że prędkość podana przez policjanta nie zgadza się z danymi z samochodowego systemu nawigacji GPS. Co prawda większość nawigatorów nie przechowuje szczegółowych informacji na temat prędkości, jednak model wykorzystywany w samochodzie nastolatka - owszem. Rodzice Shauna tłumaczą, iż ich syn miewa skłonności do brawurowej jazdy - dlatego w jego aucie zamontowano GPS, który pozwala im na późniejsze sprawdzenie, z jaką prędkością podróżuje ich pociecha. Po dokładnym sprawdzeniu danych z GPS na jaw wyszło, że nie zgadzają się one z wartością wpisaną na mandacie przez policjanta ( nie ujawniono, czy oznacza to, że młodzieniec w ogóle nie przekroczył prędkości, czy też, że przekroczył ją mniej drastycznie )
Ojczym chłopaka ( były policjant ) w tej sytuacji zdecydował się na skierowanie sprawy do sądu - jego zdaniem, dane z urządzenia GPS są zdecydowanie bardziej wiarygodne, niż wskazania ręcznego fotoradaru ( które są o wiele bardziej wrażliwe na błąd pomiarowy ). Rodzice Shauna będą domagali się anulowania kary.
Policja na razie nie komentuje tych informacji. Pierwsza rozprawa w tej sprawie odbędzie się za kilka tygodni.