Castle Bravo. Użyli bomby atomowej jako zapalnika, test wyrwał się spod kontroli

Co się stanie, gdy fizycy odpowiedzialni za próbę nowej broni popełnią błąd w obliczeniach? Przeprowadzony 1 marca 1954 r. amerykański test broni termojądrowej o nazwie Castle Bravo nie przebiegł tak, jak się spodziewano. Straszliwą cenę zapłacili za to mieszkańcy atolu Bikini, ale także japońscy rybacy i załoga lotniskowca USS Bairoko.

Test Castle Bravo wymknął się spod kontroliTest Castle Bravo wymknął się spod kontroli
Źródło zdjęć: © Domena publiczna
Łukasz Michalik

Uważany za najważniejszego twórcę bomby atomowej Robert Oppenheimer do końca życia zmagał się ze świadomością, że opracowana przez niego broń została użyta bojowo przeciwko mieszkańcom Hiroszimy i Nagasaki. Polski fizyk Stanisław Ulam miał więcej szczęścia.

Był współtwórcą jeszcze bardziej niszczycielskiej broni, której jednak – na szczęście dla świata – nigdy nie użyto podczas wojny. Opracowane w Stanach Zjednoczonych dzieło dwóch geniuszy z Europy, Stanisława Ulama i Edwarda Tellera, było jednak tak potężne, że zabijało nawet podczas testów.

Polska ma czego szukać w kosmosie

Szczegóły techniczne bomby atomowej, opracowanej gigantycznym wysiłkiem gospodarczym i pracą miasteczka noblistów, jakim w czasie Projektu Manhattan stało się Los Alamos, szybko przestały być sekretem. Amerykańscy zdrajcy, jak małżeństwo Rosenbergów, Klaus Fuchs czy Theodore Hall przekazali Sowietom na tyle szczegółowe informacje, że ci – zaledwie cztery lata po Amerykanach – w 1949 roku przeprowadzili własną, udaną próbę broni jądrowej.

Na poligonie w Semipałatyńsku zdetonowano wówczas ładunek RDS-1, będący kopią amerykańskiej bomby Fat Man, która zniszczyła Nagasaki. Niemal natychmiast po opracowaniu pierwszych wzorów bomb atomowych, w obu krajach ruszyły prace nad bronią jeszcze potężniejszą – bombą wodorową.

Rodzaje bomb atomowych

Bomba atomowa to potoczne określenie broni, której działanie sprowadza się do reakcji łańcuchowej rozszczepienia jąder ciężkich pierwiastków np. uranu i plutonu. Choć bomba wodorowa (termojądrowa) również bywa nazywana bombą atomową, w jej przypadku eksplozja ładunku jądrowego pełni jednak tylko rolę zapalnika.

Fizyk pracujący nad bronią jądrową Stanisław Ulam
Fizyk pracujący nad bronią jądrową Stanisław Ulam © Domena publiczna

Dzięki bardzo wysokiej temperaturze wybuch inicjuje łączenie się izotopów wodoru - deuteru i trytu, i samopodtrzymującą się fuzję jądrową (reakcja termojądrowa), w wyniku której generowane są ogromne ilości energii.

Jak ogromne? Choć twórcy bomby wodorowej przeprowadzili obliczenia szacujące siłę jej wybuchu, ostateczną odpowiedź miały przynieść dopiero testowe eksplozje.

Mała fabryka zamiast bomby

Pierwszy test wypadł – z punktu widzenia Pentagonu – bardzo obiecująco. Siłę wybuchu ładunku o nazwie Mike oszacowano na 10,4-12 megaton (milionów ton trotylu). W porównaniu ze skromnymi 400 kilotonami (tysiącami ton) "zwykłej" bomby atomowej był to ogromny postęp, nie mówiąc o 15 i 22 kilotonach bomb, jakie zrzucono na Hiroszimę i Nagasaki.

W epicentrum wybuchu termojądrowego uzyskano temperaturę rzędu 70 mln stopni Celsjusza, pięciokrotnie przekraczając temperaturę jądra Słońca. Na miejscu testu – pacyficznej wysepce Elugelab – powstał krater o średnicy 1,9 km i głębokości 50 metrów.

Wybuch wywołał lokalne tsunami, a grzyb atomowy w ciągu dwóch i pół minuty osiągnął wysokość 33 km. Siła eksplozji była tak wielka, że napromieniowane kawałki koralowców spadały na pokłady statków odległych o ponad 50 km.

Problem wojska polegał na tym, że na Elugelab zdetonowano nie bombę, która nadawałaby się do użycia w walce, ale odpowiednik małej fabryki. Instalacja Mike ważyła 74 tony i powstała po to, by udowodnić, że pomysł Tellera i Ulama da się zastosować w praktyce. Test dowiódł, że bomba termojądrowa działa, jednak kolejne dwa lata zajęła jej miniaturyzacja.

Shrimp - urządzenie będące pierwowzorem bomby termojądrowej
Shrimp - urządzenie będące pierwowzorem bomby termojądrowej © Domena publiczna

Amerykańska bomba termojądrowa

Efektem dalszych prac okazała się bomba o nazwie Shrimp (krewetka). Nowa broń ważyła 10,6 tony i przy nieco ponad 1,5 metra średnicy miała 4,5 metra długości. Przy takiej masie i gabarytach Krewetka – a raczej jej seryjny, nieco lżejszy wariant w postaci bomb Mk 21 i Mk 36 – mógł być przenoszony przez największe bombowce tamtej epoki, jak B-36, B-47 czy B-52.

Bomba termojądrowa Mark 21
Bomba termojądrowa Mark 21 © Domena publiczna

Zanim jednak rozpoczęto produkcję seryjną, nowa broń musiała zostać przetestowana. Krewetkę, której siłę oszacowano na 6 MT, umieszczono na atolu Bikini w ramach operacji, do której zaangażowano kilkanaście tysięcy amerykańskich żołnierzy i marynarzy. 1 marca 1954 r. bombę zdetonowano.

Eksperyment poza kontrolą

Obserwatorzy, ulokowani w schronie oddalonym o 30 km od miejsca wybuchu, szybko pojęli, że coś poszło niezgodnie z planem. Fala uderzeniowa, która na tym dystansie powinna być znacznie osłabiona, uderzyła z taką siłą, że żelbetowa konstrukcja zaczęła pękać. Spodziewano się, że ognista kula będzie miała maksymalnie cztery kilometry średnicy – miała siedem.

Oddalone o 40 km lotniskowce zostały niemal wywrócone siłą fali uderzeniowej, a na ich pokłady zaczął padać "śnieg". Był to sproszkowany, wyrwany energią wybuchu i napromieniowany koralowiec.

Lotniskowiec USS Bairoko, który zabezpieczał test Castle Bravo
Lotniskowiec USS Bairoko, który zabezpieczał test Castle Bravo © Domena publiczna

Na lotniskowcu eskortowym USS Bairoko oparzeniom uległo w ten sposób 16 marynarzy. Na domiar złego zmienił się kierunek wiatru i te same płatki zaczęły spadać także na okoliczne atole, w tym zamieszkałe Rongelap i Rongerik, na których żyło ok. 20 tys. ludzi. Ewakuowano ich dopiero po 48 godzinach.

Świadkiem eksplozji była także załoga japońskiego kutra rybackiego Daigo Fukuryu Maru (jap. Szczęśliwy Smok nr 5). Rybacy zapadli na chorobę popromienną, a jeden z nich niebawem zmarł stając się pierwszą ofiarą bomby termojądrowej. Dokładna liczba ofiar jest nieznana i trudna do oszacowania – napromieniowani żołnierze i mieszkańcy pacyficznych atoli przez lata zapadali i umierali na liczne choroby, będące wynikiem otrzymanych dawek promieniowania.

Nie sześć, a 15 megaton

Tragiczne skutki wybuchu były efektem błędu naukowców, którzy skonstruowali bombę z założeniem, że siła wybuchu sięgnie ok. sześciu megaton. W rzeczywistości było to ok. 15 megaton – 1000 razy więcej niż w przypadku bomby zrzuconej na Hiroszimę. Dlaczego tak się stało? Wyjaśnia to popularyzator nauki Konrad Skotnicki, znany jako "Doktor z TikToka".

Przyczyną tej drastycznej pomyłki było błędne założenie naukowców z Los Alamos. Spodziewali się, że tylko jeden izotop litu w paliwie fuzyjnym, lit-6, weźmie udział w reakcji. Jednak w ekstremalnych warunkach wybuchu termojądrowego drugi, znacznie obfitszy w paliwie izotop lit-7, który miał być obojętny, również wszedł w reakcję gwałtownie zwiększając moc bomby.

Konrad Skotnicki
Popularyzator nauki znany jako "Doktor z TikToka"

 Skutki testu Castle Bravo

Skandal nagłośnił inny Polak zaangażowany w prace nad bronią jądrową, a następnie orędownik atomowego rozbrojenia. Józef Rotblat w czasopiśmie "Bulletin of the Atomic Scientists" ujawnił, że bomba była znacznie bardziej radioaktywna niż planowano i niż po wybuchu twierdziły Stany Zjednoczone.

Popkulturowym odbiciem szoku, jaki na świecie wywołał test, który wyrwał się spod kontroli, jest wymyślona przez japońskiego reżysera Ishiro Hondę postać Godzilli – przebudzonego w wyniku prób jądrowych prehistorycznego potwora. Pierwszy film z jej udziałem miał premierę w październiku 1954 r. – ponad pół roku po teście Castle Bravo.

Godzilla - zdjęcie promujące film z 1954 r.
Godzilla - zdjęcie promujące film z 1954 r. © Domena publiczna

Choć Stany Zjednoczone zaprzestały testów broni jądrowej na Bikini, atol – z którego wysiedlono ok. 200 mieszkańców – do dzisiaj pozostaje niezamieszkały (poza strażnikami, płetwonurkami z lokalnej bazy i naukowcami).

Próbą zadośćuczynienia przesiedlonym mieszkańcom i ich potomkom był specjalny fundusz, na który Stany Zjednoczone w latach 80. XX wieku wpłaciły dziesiątki milionów dolarów. W 2023 r. okazało się, że zarządzający funduszem zdefraudowali 99 proc. środków, którymi dysponowali.

Misja AI © Cyfrowi Bezpieczni

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
Pierwszy w historii transport antymaterii. Przełom naukowy w CERN
Pierwszy w historii transport antymaterii. Przełom naukowy w CERN
Pechowe zakończenie lotu. Boeing zjechał z pasa tuż po lądowaniu
Pechowe zakończenie lotu. Boeing zjechał z pasa tuż po lądowaniu
Atak na porty Rosji. Czy Bałtyk staje się nowym frontem?
Atak na porty Rosji. Czy Bałtyk staje się nowym frontem?
Zniknie 13 mln ton gazu. Globalny rynek odczuje mocny wstrząs
Zniknie 13 mln ton gazu. Globalny rynek odczuje mocny wstrząs
Odcięli ich od F-35. Druga armia NATO kupiła myśliwce gdzie indziej
Odcięli ich od F-35. Druga armia NATO kupiła myśliwce gdzie indziej
Te ptaki rządzą ruchem w Warszawie. Nurogęsi znów powędrują do Wisły
Te ptaki rządzą ruchem w Warszawie. Nurogęsi znów powędrują do Wisły
Statek, który przywiózł nadzieję. Powrót "Sobieskiego" do Polski
Statek, który przywiózł nadzieję. Powrót "Sobieskiego" do Polski
Świat patrzy na Koreę. Nowy myśliwiec KF-21 kontra F-35 w walce o niebo
Świat patrzy na Koreę. Nowy myśliwiec KF-21 kontra F-35 w walce o niebo
Polskie zakupy broni. Dwa kraje odpowiadają za 90 proc. importu
Polskie zakupy broni. Dwa kraje odpowiadają za 90 proc. importu
Wkrótce start pierwszej polskiej elektrowni na Bałtyku. Wydano 500 zgód
Wkrótce start pierwszej polskiej elektrowni na Bałtyku. Wydano 500 zgód
Nadchodzą roboty DNA. Maleńkie maszyny zmienią medycynę i technologię
Nadchodzą roboty DNA. Maleńkie maszyny zmienią medycynę i technologię
Tragiczny lot. Zwłoki zawinięto w koc na 13 godzin
Tragiczny lot. Zwłoki zawinięto w koc na 13 godzin
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟