Samsung G600 - 5 Mpix w telefonie - test

Samsung G600 - 5 Mpix w telefonie - test02.09.2008 09:54
Samsung G600 - 5 Mpix w telefonie - test

Złośliwi mawiają, że 5 Mpix w telefonach od Samsunga to tylko cyferka, nijak mająca się do jakości uzyskiwanych zdjęć. Przeprowadzone przez nas testy pokazują, że jest inaczej i produkty Samsunga godnie konkurują z telefonami innych producentów. Samsung G600 jest dowodem na to, że przyzwoitej jakości aparat cyfrowy da się umieścić w niewielkim i smukłym telefonie, i przy okazji w co najmniej korzystnej cenie.

Postępująca miniaturyzacja aparatów cyfrowych montowanych w telefonach daje producentom coraz to większe możliwości. Stale też rosną wymagania klientów, którzy oczekują obecnie od telefonów nie tylko by dzwoniły, ale także robiły możliwie jak najlepsze zdjęcia. Złośliwi mawiają, że 5 Mpix od Samsunga to tylko cyferka, nijak mająca się do jakości uzyskiwanych zdjęć. Przeprowadzone przez nas testy pokazują, że jest inaczej i produkty Samsunga godnie konkurują z telefonami innych producentów. Samsung G600 jest dowodem na to, że przyzwoitej jakości aparat cyfrowy da się umieścić w niewielkim i smukłym telefonie, o przy okazji co najmniej korzystnej cenie.

288766164916713619
Źródło zdjęć: © Samsung SGH-G600 (fot. Samsung) ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ SGH-G600

Konstrukcja

Obudowa typu slider jest domeną telefonów Samsunga. To właśnie ten producent spopularyzował tego typu rozwiązanie konstrukcyjne. Duże doświadczenie Samsunga ze "sliderami" daje się odczuć. Nie ma mowy o jakichkolwiek luzach obudowy, panele sprawiają początkowo opór by następnie automatycznie rozsunąć lub zsunąć się do krańcowej pozycji. Obudowę skonstruowano tak, by mechanizm przesuwowy dał jednocześnie ochronę obiektywowi aparatu fotograficznego. Bryła telefonu nie ma praktycznie żadnych otworów przy zsuniętej obudowie. Zarówno gniazdo karty pamięci, jak i wielofunkcyjny port: zasilania / usb / słuchawek / TV, posiadają zaślepki.

Przedniemu panelowi uroku dodaje duża ilość solidnej blachy - to nie jest napylana imitacja metalu, jaką spotkać można u konkurencji. Manipulator kierunkowy i dwa przyciski podekranowe także wykonane są z metalu, podobnie jak osłona głośnika i dwa paski na bokach tylnego panelu. Telefon dobrze leży w ręku, przyjemnie czuje się jego masę, która do piórkowych nie należy (104 g). Gorzej sprawa wygląda z tylnym panelem. Obudowa zwiększa swoją grubość w okolicy górnego bieguna telefonu (do zaledwie 14,9 mm), dla zdobycia cennych milimetrów potrzebnych na aparat fotograficzny. Nad dużym logo Samsunga, w obrębie pokrywy baterii, powstał w ten sposób garb, który bardzo szybko zaczyna się ścierać. To samo dzieje się poniżej pokrywy, w obrębie napisu z adresem strony internetowej producenta. Różnica kolorystyczna między pierwotnym srebrzeniem, a uwidaczniającym się plastikiem, jest jednak niewielka, przez co rysy wyglądają bardziej jak zmatowienie niż coś bardzo rażącego. Dopiero pod światło widać, że producent jednak
powinien sprawę bardziej przemyśleć. Telefon dostępny jest w wielu kolorach obudów, być może czarny wariant będzie dobrym wyjściem z sytuacji, o ile plastik jest tam barwiony w masie, a nie napylany.

Klawiatura

Zarówno przyciski funkcyjne, jak i numeryczne stosownie pokaźne rozmiary, co jest zasługą dwubryłowości telefonu. Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest umieszczenie dwóch metalowych sztabek oddzielających w pionie bloki cyfr. Praktycznie uniemożliwiają one jednoczesne naciśnięcie dwóch sąsiadujących w poziomie przycisków. Trik ten skutecznie zmniejsza ilość pomyłek podczas wprowadzania tekstu.

Klawiatura wymaga przyzwyczajenia w przypadku osób, które wcześniej korzystały z telefonów Sony Ericssona czy Nokii. Podstawowym hamulcem, który czuje się od razu, jest naciśnięcie klawisza gwiazdki (przy włączonym T9). Za pierwszym razem zamiast dużych liter uzyskujemy cyfry, dopiero kolejne jego naciśnięcie daje dużą literę. Z reguły wielkie litery częściej przydają się niż cyfry, ale cóż, programiści byli najwyraźniej innego zdania. Zapewniam jednak, że bez trudu da się do tego przyzwyczaić. Nieco inne ulokowanie spacji i zmiana wariantu słowa w T9 za pomocą klawisza zera, są do przełknięcia znacznie szybciej.

Na przednim panelu, tuż poniżej okrągłego manipulatora kierunkowego, umieszczono duży przycisk "C" służący do kasowania. Oddzielenie tego przycisku od bloku numerycznego oraz podniesienie ramki manipulatora kierunkowego sprawiają, że przypadkowe skasowanie czegokolwiek nie wchodzi w rachubę. Podświetlenie klawiatury numerycznej jest wzorcowe, klawiatury funkcyjnej nieco słabsze, ale w dalszym ciągu spełniające swoją funkcję.

Dwa dodatkowe przyciski : spustu aparatu i przyciski regulacji głośności, rozmieszczone na bokach obudowy, są dobrze wyczuwalne i co ważne nie ścierają się (trzymiesięczny test). Szkoda tylko, że przycisk spustu aparatu fotograficznego nie jest podświetlony, co spotkać można w fotograficznych telefonach Nokii i Sony Ericssona.

Ekran

Trudno na oko stwierdzić, że mamy do czynienia z ekranem o przekątnej 2,2 cala, a nie 2,4 cala. Jest to zasługa ciemnej ramki wokół wyświetlacza, która optycznie powiększa jego powierzchnię. Zastosowana przekątna to i tak zwykle więcej niż oferuje konkurencja w tym przedziale cenowym. Komfort pracy względem ekranów o przekątnej 2 cali i mniejszych jest nieporównywalnie wyższy - nawet jeśli znalazła się w nich ta sama rozdzielczość (240 x 320 pikseli). Ekran wyświetla ponoć 16 mln kolorów, jednak na żywo wypada on słabiej pod względem kolorystyki niż ten w Sony Ericssonie K850i, z paletą 256 tys. kolorów. Ekran Sony Ericssona oferuje znacznie większe nasycenie barw i o wiele lepszy kontrast. Być może to tylko brak odpowiednich tematów uszczupla możliwości G600, ale dodając do tego mizerną czytelność w ostrym słońcu, trzeba wziąć poprawkę na to, że ekran testowanego Samsunga nie jest rynkowym szczytem możliwości.

Na plus należy zaliczyć diodę światłoczułą, która dynamicznie reguluje jasność podświetlenia ekranu. Czasem regulacja ta bywa jednak irytująca. Reakcja na zmiany oświetlenia jest bardzo szybka, wręcz za szybka. Zauważalne to jest na przykład gdy przeglądamy menu telefonu idąc - ekran co chwila rozbłyska i momentalnie przygasza się, jeśli tylko dioda znajdzie się na chwilę w cieniu lub silniejszym oświetleniu. Automatyczna regulacja podświetlenia jest w razie potrzeby możliwa do wyłączenia w menu ustawień.

Przełomowe menu

To nie jest to, do czego przyzwyczaił nas Samsung. Menu telefonu diametralnie różni się od nieatrakcyjnych wizualnie, monotonnych i często niezbyt logicznych dotychczasowych rozwiązań producenta. Dorosło wreszcie do wyśrubowanego poziomu Nokii czy rozwiązań Sony Ericssona, w wielu miejscach pokonując konkurencję. Samsung zaoferował kilka wariantów zgrabnie renderowanych przejść między poziomami menu, a sposób zarządzania tematami nie ma obecnie sobie równych. Każda belka, opis menu czy pole tekstowe może mieć dowolnie skonfigurowaną kolorystykę. Nie ma problemu by w tle menu znalazło się nasze ulubione zdjęcie, o wybranym przez nas stopniu przeźroczystości. Wszystkie te ustawienia znaleźć możemy we wzorowo przygotowanym kreatorze motywów, który pozwala na swobodne tworzenie nowych tematów bez udziału komputera czy ściągania czegokolwiek z Internetu. Duży plus dla Samsunga.

Jako gadżet otrzymujemy dość interesującą animowaną tapetę. Pokazuje ona do 2 czasów światowych, z animowanym tłem, będącym zdjęciem miasta charakterystycznego dla danego kraju, w którym aktualnie się znajdujemy. Niebo na zdjęciu zmienia się w zależności od pory dnia, raz pokazując błękit i latające ptaki, a raz spadające gwiazdy i granat nocy. Gadżet średnio przypadł mi do gustu (być może dlatego, że jakoś specjalnie nie jeżdżę po świecie) i szybko tło zamieniłem na praktyczniejszy w moim mniemaniu kalendarz.

Do wad menu telefonu zaliczyć można za bardzo schowane ustawienia Bluetooth. Teoretycznie funkcja jest możliwa do wywołania przez dodatkowe menu podręczne, ale tą ścieżką nie dotrzemy do zaawansowanych ustawień. Druga sprawa to pisanie wiadomości. Długo musiałem się przestawiać na pewnego rodzaju świadomość, że póki telefon nie pokaże, że wiadomość jest już wysłana, to złożenie obudowy spowoduje anulację wysyłania. Niemiłym zaskoczeniem było dla mnie odkrycie kilku niewysłanych wiadomości, które przez nieuwagę trafiły do katalogu kopii roboczych, zamiast skrzynki wysłanych wiadomości.

Jak działa menu najlepiej przedstawi poniższy film. Wszystko działa bardzo szybko, nie miałem ani jednej sytuacji, w której telefon zawiesiłby się czy samoczynnie zrestartował. Jedynie efekty przejść między poziomami menu mogłyby być nieco płynniejsze, co jak sądzę nareperuje nowsza wersja oprogramowania (funkcja możliwa do wyłączenia).

Internetowy niedosyt

Telefon oferuje zaawansowaną przeglądarkę internetową NetFront 3.4. Bez trudu udało się też dodatkowo zainstalować Operę Mini. Obie aplikacje działają bez zarzutu i oferują pokaźne możliwości. Nie bez znaczenia jest tu ekran o rozdzielczości QVGA i ogólna duża wydajność pracy telefonu. Niestety skrzydła podcina brak łączności 3G. Dostępny jest GPRS i EDGE. W terenach mniej zurbanizowanych to i tak dużo ktoś powie, szczególnie, że najliczniejszymi użytkownikami Opery Mini w Polsce są w dalszym ciągu posiadacze GPRS-owego Sony Ericssona K750i. Nie czarujmy się jednak - brak łączności 3G to podstawowa wada G600, na której Samsungowi udało się cokolwiek zaoszczędzić.

Multimedia

Tu oszczędności nie było. Do dyspozycji mamy bardzo rozbudowany odtwarzacz muzyczny, radio stereo, wyjście TV, aparat 5 Mpix z autofokusem i silną diodą doświetlającą oraz nagrywanie wideo o górnopółkowej rozdzielczości VGA (640x480). Mało tego, producent dołączył do zestawu dokanałowe słuchawki stereo, które swobodnie można wymienić na dowolne inne z wtyczką JACK 3,5 mm, na co pozwala pilot z mikrofonem zaopatrzony właśnie w takie gniazdo. Na dokładkę dochodzi w razie potrzeby wzorowa obsługa Bluetooth Stereo ze standardowymi profilami A2DP i AVRCP, gwarantującymi zgodność z praktycznie całym asortymentem tego typu słuchawek.

Odtwarzacz muzyczny przygotowano z bardzo dużą starannością. Najistotniejszą jego cechą jest dostęp do jego najważniejszych funkcji także w trybie zminimalizowanym. Manipulator kierunkowy naciśnięty do góry powoduje w tym wypadku przejście do listy utworów, do dołu - stop, centralnie pauzę, a kierunki prawo i lewo służą do zmiany utworów lub ich przewijania. Bez trudu da się zatem kontrolować odtwarzaną muzykę nawet bez wyciągania telefonu z kieszeni. Rozpoznawane są takie formaty plików muzycznych jak MP3, AAC, AAC+, e-AAC+ i WMA.

W ustawieniach znajdziemy szereg trybów equalizera, możliwość losowego jak i zapętlonego odtwarzania utworów, a nawet odtwarzania playlisty z pominięciem zaznaczonych piosenek. Do tego dochodzą trzy warianty animacji tła podczas odtwarzania muzyki, gdzie animacja wędruje z nami po całym menu telefonu, gdy odtwarzacz pracuje w tle. Utwory mogą być bezpośrednio z odtwarzacza przesyłane przez Bluetooth, email czy MMS, możliwe jest też ich przypisanie jako dzwonek główny aktywnego profilu, dzwonek wybranego rozmówcy czy sygnał alarmu. dostajemy także system oceniania utworów, znany z wielu komputerowych odtwarzaczy muzycznych.

Muzyka może być sortowana według częstości odtwarzania poszczególnych utworów, gatunków, albumów, kompozytorów czy wykonawców. Przeglądanie albumów ma postać listy lub katalogu z okładkami albumów. W każdej chwil da się przełączyć strumień audio na głośnik telefonu, słuchawki przewodowe, bezprzewodowe słuchawki Bluetooth Stereo czy nawet dwa zestawy Bluetooth Stereo jednocześnie. Szczególnie ostatni z wariantów to wyjątkowa rzadkość, funkcja niemal niedostępna w produktach konkurencji.

Już jednak dołączone do zestawu przewodowe słuchawki gwarantują bardzo wysoki poziom odbioru. Analogiczne zestawy u Sony Ericssona mają przesadnie wzmocnione basy, nawet na neutralnych ustawieniach equalizera. Tu za bardzo gwiżdżą tony wysokie, ale nie są męczące. Podłączenie alternatywnie średniej klasy słuchawek dokanałowych Sennheiser CX400 daje odczuwalną różnicę - znacznie zwiększa się głębia dźwięku. Po kilku testach krzyżowych okazało się, że na neutralnych ustawieniach to sam telefon nieco wzmacnia tony wysokie, a nie dołączone słuchawki. Do dyspozycji otrzymujemy jednak wspomniany wcześniej equalizer, z dziesięcioma alternatywnymi profilami, więc po chwili problemu już nie ma.

Pewien niedosyt pozostawia moc głośnika. O ile jakość dźwięku jest bardzo przyzwoita, o tyle mógłby być on sporo głośniejszy. Wytłumaczeniem jest fakt obecności tylko jednego głośnika - do rozmów i do odtwarzania dźwięków jednocześnie, podczas gdy inni producenci lubują się w rozdzielaniu tych funkcji na dwie niezależne membrany (a czasem nawet trzy, przy głośnikach stereo).

Zarówno radio, jak i odtwarzacz wideo nie budzą zastrzeżeń. Wideo odtwarzane jest płynnie, z możliwością włączenia trybu pełnoekranowego, nawet przy dużych plikach o rozdzielczości VGA (640 x 480 pikseli). Więcej o jakości zdjęć i nagrywanego wideo przeczytać można w oddzielnym artykule pod tytułem Ile warte jest 5 Mpix w telefonie. Dodatkowe przykłady zdjęć znaleźć można też na ostatniej stronie tego testu.

Producent nie dołączył niestety do zestawu przewodu TV. Nie jest to jednak ani drogie, ani trudno dostępne akcesorium.

*Bateria i garść luźnych uwag * W zestawie z telefonem znalazła się litowo-jonowa bateria o pojemności 880 mAh. Według danych producenta ma ona pozwolić na do 7 h rozmowy i do 380 h czuwania, a jej czas ładowania to 2,4 h. Przy około 30 minutach rozmowy dziennie, kilkunastu SMS-ach i MMS-ach oraz sporej ilości wykonywanych zdjęć, telefon bez jakichś specjalnych wyrzeczeń prosił o podłączenie ładowarki co 3 doby. To bardzo dobry wynik biorąc pod uwagę zarówno spory ekran jak i niewyróżniającą się specjalnie pojemność zastosowanego ogniwa. Nie bez znaczenia jest tu fakt pominięcia 3G w specyfikacji, który pozwala nieco odetchnąć baterii.

Telefon może być ładowany także przez USB. Stosowny przewód stanowi standardowe wyposażenie. W czasie wykonywania testu sterowniki producenta dla systemu Windows Vista niestety nie były zbyt stabilne. Nie chodzi tu bynajmniej o samo ładowanie baterii, tylko o możliwość przesyłania zdjęć z pamięci telefonu do komputera, która mocno kulała. Pod Windows XP nie zauważyłem utrudnień. Gdy jesteśmy w temacie przesyłu plików, warto wspomnieć o możliwości zaznaczania kliku plików jednocześnie i wysyłanie ich następnie całą serią przez Bluetooth.

Pamięć telefonu to około 55 MB, niestety pamięć ta nie jest wykorzystywana do zapisu SMS-ów - tych zmieści się jedynie 200, co zaboli osoby przyzwyczajone do braku ograniczeń w smartfonach. Gniazdo microSD nie poradziło sobie w pełni z kartą microSDHC 8GB - zmapowanych zostało tylko 4 GB, ale z pełnym dostępem do zapisywanych plików. Karta microSD 2 GB działała bez zarzutu, z jednym tylko wyjątkiem, nie do końca dotyczącym samej karty. Podczas przeglądania zdjęć zapisanych na karcie pamięci z niewyjaśnionych przyczyn nie była dostępna funkcja ich powiększania. Ów zoom dostępny był w przypadku zdjęć zapisanych w pamięci telefonu - jak sądzę usterka zostanie usunięta w kolejnych wersjach oprogramowania.

I ostatnia z luźnych uwag - tradycyjnie już dla Samsungów, w telefonie znalazła się wyśmienita przeglądarka plików pakietu MS Office (Worda, Excela, Power Pointa) oraz PDF-ów. Aplikacja działa znacznie szybciej niż w poprzednich modelach producenta. Znacznie skrócono czas wczytywania plików i przyspieszono zoom, same zaś dokumenty mogą być bezpośrednio z przeglądarki wysyłane jako załącznik wiadomości MMS, maila czy przez Bluetooth, a nawet bezprzewodowo drukowane na kompatybilnych drukarkach z interfejsem Bluetooth.

Podsumowanie

Mimo, że testowany telefon nie jest smartfonem, o jego menu można by jeszcze dużo pisać. Oprogramowanie telefonu jest bardzo dojrzałe, jeśli nie wręcz rewolucyjne jak na tego producenta. Samsung SGH-G600 to bardzo udany telefon, oferujący naprawdę dużo. Na naganę zasługuje ścierający się tylny panel, choć trudno też mówić o zużyciu specjalnie większym niż w produktach konkurencji. Zdecydowaną wadą G600 jest brak obsługi transmisji 3G. Telefon nie przypadnie do gustu osobom szukającym świecidełek, ze względu na dość klasyczny wygląd. Wszyscy inni docenią metalowe wzmocnienia obudowy i precyzyjny mechanizm przesuwowy. Na pochwałę zasługuje także bardzo skuteczny sposób ochrony obiektywu aparatu fotograficznego, a to w końcu aparat fotograficzny jest motywem przewodnim tego telefonu. Zdjęcia wykonane Samsungiem G600 są milsze dla oka niż te z Sony Ericssona K850i. Miło zaskakują też jakość wideo, wyjście TV i dobrze trzymająca bateria.

Nie wolno zapomnieć o świetnym odtwarzaczu muzycznym, który jest zdecydowanie wygodniejszy od standardowego odtwarzacza w symbianowych Nokiach. Dołączone do zestawu słuchawki dokanałowe, z możliwością podpięcia dowolnych innych przez gniazdo JACK 3,5 mm, doskonale uzupełniają możliwości muzyczne telefonu. Podobnie jak opcja podłączenia jednocześnie 2 zestawów Bluetooth Stereo.

Przeważnie dopiero po zakupie telefonu okazuje się, że zawartość ulotek reklamowych to sterta bzdur i chwytów marketingowych, niemających później odzwierciedlenia w faktycznym użytkowaniu telefonu. Od Samsunga G600 oczekiwałem znacznie mniej niż w efekcie mi zaoferował.

Wady:

• brak transmisji 3G
• ścierający się tylny panel telefonu
• cichy głośnik
• ograniczona pamięć SMS-ów
• przeciętna czytelność ekranu w ostrym słońcu

Zalety:

• dopracowane menu
• zwartość konstrukcji i metalowe wstawki obudowy
• przyzwoity czas pracy na pojedynczym ładowaniu
• aparat fotograficzny 5 Mpix
• wideo o rozdzielczości VGA
• wyjście TV
• ładowanie przez port USB
• zaawansowane funkcje muzyczne
• dobrej jakości słuchawki z przejściówką na JACK 3,5 mm
• obsługa Bluetooth Stereo w trybie podwójnym
• przeglądarka plików pakietu MS Office i PDF
• skutecznie chroniony obiektyw aparatu

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Komentarze (0)