ycipk-45ykdt

Przyjdzie Facebook i nas zje. Straszenie internetem jest głupie, ale łatwo je sprzedać

Afera dotycząca wykorzystania danych z Facebooka spowodowała medialne tsunami. Problem w tym, że niezliczone komentarze i analizy przypominają zabawę dziecka w kąpieli – jest wiele zamieszania i hałasu, ale i tak wszystko sprowadza się do robienia piany. Świat technologii jest obcy i wrogi? Najwyższy czas skończyć z tym straszeniem.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Tak, firmy zbierają i przetwarzają dane. To takie dziwne?
Tak, firmy zbierają i przetwarzają dane. To takie dziwne? (Pixabay.com, Fot: public domain)
ycipk-45ykdt

Szanowny użytkowniku Facebooka, niewiele zaryzykuję tezą, że rządzący – a przynajmniej większość z nich – mają w nosie los twoich danych i twoje odczucia na temat prywatności. Atmosfera wokół Facebooka zagęściła się nie dlatego, że ktoś hurtem pościągał dane (zresztą całkowicie jawne i dobrowolnie upublicznione). Problem wypłynął, ponieważ pojawiło się podejrzenie wykorzystania tych danych w amerykańskiej kampanii wyborczej.

Cambridge Analytica mogłaby sobie latami zmieniać rządy i robić przewroty pałacowe w różnych Serbiach, Polskach czy Sierra Leone, i pies z kulawą nogą nie podniósłby powieki w czasie poobiedniej drzemki. Ale manipulowanie wyborami w ojczyźnie wolności? Nie od dzisiaj wiadomo, że na krótkiej liście spraw poważnie traktowanych przez Amerykę znajduje się, obok prawa do broni, deklaratywny szacunek dla republiki. A ten szacunek został właśnie na oczach świata odrobinę podważony.

Bezpieczne dane Shutterstock.com
Podziel się
ycipk-45ykdt

Szpiedzy szpiegują? A to dopiero!

Afera Cambridge Analytica to najlepsze, co mogło nas spotkać. Wyciągnęła na światło dzienne kilka niewygodnych, a istotnych faktów. Choć dla osób zainteresowanych tematem nie ma w nich nic nowego ani szokującego, to zyskała bardzo głośny oddźwięk w mediach. Dzięki temu o kwestiach związanych z prywatnością, przetwarzaniem danych i ich znaczeniem dla świata usłyszą wszyscy.

Problem w tym, że wśród neutralnych głosów, zwyczajnie komentujących całą sprawę, nie brakuje komentarzy może i mocnych, ale pozbawionych sensu. Można je streścić do krótkiego lamentu „olaboga, szpiegujo!”.

A niby co mają robić? Parafrazując niesłusznie przypisywaną de Tocqueville’owi wypowiedź o władzy i pieniądzach, każdy rząd, skądinąd łagodny i liberalny, wykorzysta wszelkie dostępne narzędzia, aby dowiedzieć się o swoich i cudzych obywatelach jak najwięcej. Tak samo każda firma chce poznać odbiorców swoich usług, a tych, którzy nimi nie są, zmienić w klientów. A szpiedzy – co niektórym uzmysłowił dopiero Edward Snowden – szpiegują. Każdy robi to, co do niego należy, choć niekoniecznie wszystkim się to podoba.

Senator nie pojmuje, że jest dojną krową

ycipk-45ykdt

"A więc uważasz moje dane za dane swojej firmy?” – zapytał senator Bill Nelson podczas przesłuchania Marka Zuckerberga. Ten odpowiedział tak, jak powinien – poprawnie: "Nie. W moim serwisie to pan kontroluje dane, które umieszcza”. Przecież nie mógł powiedzieć sędziwemu senatorowi wprost, że ten – zakładając konto na Facebooku – stał się dla Marka dojną krową.

East News
Podziel się

Dane są zbierane zewsząd i w każdy możliwy sposób. Czasem trochę ograniczany prawem, czasem – gdy chodzi o rację stanu – zależny wyłącznie od możliwości technologii. Fala komentarzy i oburzenia wygląda jednak tak, jakby komentatorzy ze zdziwieniem – przypominam, mamy rok 2018! – odkryli, że istnieje coś takiego jak big data, uczenie maszynowe i algorytmy profilujące użytkowników.

Czas na ostrzeżenia dawno minął

ycipk-45ykdt

Czas, by w alarmującym tonie pisać o tych mechanizmach był i minął dawno temu. Razem z XX wiekiem, brytyjską jurysdykcją nad Hongkongiem i przekonaniem, że palenie nie szkodzi, a globalne ocieplenie to lewacki mit. Owszem, kiedyś można było mieć wątpliwości albo nadzieje. Dzisiaj jest inaczej.

Chętnie rzuciłbym kamieniem, ale – przyznaję z zażenowaniem – sam nie jestem bez winy, często odwołując się w różnych artykułach do naszych obaw, związanych z prywatnością. Uświadamianie zagrożeń związanych z rozwojem technologii uważam wprawdzie za ważne i potrzebne, jednak na narzekania i alarmy jest zwyczajnie za późno.

Tym bardziej, że wiele w nich hipokryzji i absurdu, bo jak inaczej nazwać to, że narzekania na złego Facebooka są publikowane na Facebooku? Nie ma darmowych obiadów - albo jesteś klientem, albo towarem. Nie chcesz płacić za korzystanie z Facebooka gotówką? Żaden problem, zapłacisz inaczej. Zrozum to, albo usuń konto.

"Panie Zuckerberg, czy zechce pan podzielić się informacją, w jakim hotelu pan nocował? Czy podzieli się pan imionami osób, z którymi pisał pan ostatnio?" - pyta w czasie przesłuchania senator Dick Durbin. Nie rozumie, że Zuckerberg nie musi o takie rzeczy nikogo pytać, bo użytkownicy ochoczo, niepytani, obwieszczają publicznie, gdzie i z kim spali.

ycipk-45ykdt

Świat się zmienił. I zmienia się nadal

Żyjemy w innym świecie, niż nasi rodzice i dziadkowie. Straszenie utratą prywatności nie ma najmniejszego sensu. Utraciliśmy ją już dawno, co trafnie podsumował Vinton Cerf. Sędziwy "ojciec internetu" zauważył, że prywatność może być w dziejach naszej cywilizacji krótkotrwałą anomalią, która pojawiła się mniej więcej wraz z pierwszą rewolucją przemysłową i właśnie dobiega końca.

Vinton Cerf jest uważany za jednego z twórców internetu Wikimedia Commons CC BY
Podziel się

Możemy próbować ograniczać dostępną na nasz temat wiedzę, ale w gruncie rzeczy wybór od dawna nie istnieje. Sprowadza się albo do uczestnictwa we współczesnej cywilizacji z całym dobrodziejstwem inwentarza, jak dentysta, taksówki, pizza na dowóz i brak prywatności, albo do pomieszkiwania w leśnej ziemiance i wyścigów z wiewiórkami, kto prędzej dopadnie obsypanej orzechami leszczyny.

ycipk-45ykdt

Dlatego, szanowni komentatorzy, przestańcie w końcu straszyć! Zachwyceni technologią sami sobie zgotowaliśmy ten los i gdyby jakoś szczególnie nas to uwierało, masowo przestalibyśmy korzystać z Facebooka, Google’a i smartfonów. Nie przestajemy? Cóż, widocznie ta mityczna prywatność nie ma dla nas aż tak wielkiego znaczenia i chętnie przehandlujemy ją za trochę wygodniejsze życie i zniżkowy kupon na zakupy.

"Westworld" to serial SF przygotowany przez HBO HBO
Podziel się

Straszenie jest łatwe

Straszenie technologią jest dzisiaj (to kolejny kamyk, który wrzucam do własnego ogródka) potwornie banalne. Być może miało sens w epoce narodzin cyberpunka, który – według wizjonerów i futurystów – miał być dla ludzkości ostrzeżeniem. Dziś jest naszą rzeczywistością, a rolę publicystów z powodzeniem i wdziękiem wzięła na siebie popkultura. Lista seriali i filmów, eksploatujących nasze technologiczne lęki jest długa – choćby "Black Mirror", "Westworld", "Modyfikowany węgiel" czy stareńki "Matrix"…

Dlatego z nadzieją wyglądam mądrych głów, które – zamiast lamentować – podzielą się swoimi przemyśleniami na temat tego, jak żyć w epoce Facebooka, Cambridge Analityca i big data. I co możemy robić, aby powodów do lamentów było jak najmniej. Narzekanie, że jest, jak jest, niczego nie zmienia. Innego świata - na razie - nie mamy.

Polub WP Tech
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-45ykdt

ycipk-45ykdt
ycipk-45ykdt