iAudio U5 - Grajek który... po prostu gra.

iAudio U5 - Grajek który... po prostu gra.
09.06.2008 09:22
iAudio U5 - Grajek który... po prostu gra.
Źródło zdjęć: © wp.pl | [k-o]

Po rozpakowaniu pudełka naszym oczom ukazał się odtwarzacz,
którego formę jakbyśmy już znali. Nie musiałem się długo zastanawiać -
iPod nano I generacji. Fakt, elementy sterujące niczym nie przypominają "Click Wheel". Jednak Cowon iAudio U5 okazał się dużo ciekawszy niż produkty Apple

Przy dalszych oględzinach już wiem, podobieństwo to tylko złudzenie. Elementy sterowania są zupełnie inne. Inny jest też wyświetlacz. Dużo większy niż w produkcie Apple, a na dodatek jaśniejszy i bardziej kontrastowy. To pierwszy element odtwarzacza, który rzuca się w oczy po jego uruchomieniu.

288770340061198483
Źródło zdjęć: © iAudio U5 (fot. wp.pl)

Bardzo przyjemny interfejs użytkownika,zaprojektowany ze smakiem i bez przesadnych "wodotrysków", choć miejscami lekko pstrokaty. Jakby projektanci zachłysnęli się możliwością prezentowania na ekranie mieniących się barwami tęczy ikonek. Jednak udało się zachować równowagę. Ikony są czytelne i zrozumiałe. Jak całe menu. Jedyne co dziwi to to, że dysponując stosunkowo dużym ekranem inżynierowie z Cowon nie pokusili się o wyświetlanie okładek płyt. Być może zależało im na jak najbardziej minimalistycznym i czytelnym ekranie. A może woleli skupić się na osiągnięciu jak najlepszych rezultatów odsłuchowych. Ten zamiar udało się im zrealizować w 100%.

Obsługa odtwarzacza jest banalna i prosta. Większość funkcji znajduje się odruchowo, bez zastanawiania się gdzie mógł je ukryć producent. Jedynie po zagłębieniu się w menu ustawień odtwarzacza można poczuć mały zawrót głowy. Szczególnie w części ustawień dotyczących dźwięku. Tu Cowon, zgodnie z tradycją, poszedł na maksa. Co prawda domyślne ustawienia odtwarzacza zapewniają całkiem przyjemne wrażenia słuchowe, jednak jeśli ktoś chciałby dostosować brzmienie odtwarzacza do swoich upodobań - nie zawiedzie się.

288770340061395091
Źródło zdjęć: © Cowon iAudio U5 (fot. wp.pl)

iAudio U5 posiada tradycyjny korektor graficzny. Pięć pasm z możliwością podbicia lub osłabienia o 12dB. Do tego kilka firmowych presetów. Standard, prawda? Jednak to nie wszystko. Prócz korektora graficznego mamy do dyspozycji korektor parametryczny. Nie jesteśmy ograniczeni, jak w korektorze graficznym do ustalonych przez producenta częstotliwości. Możemy je dowolnie zmienią, tak jak i charakterystykę poszczególnych filtrów. Dzięki takiej konstrukcji możemy prawie dowolnie kształtować charakterystykę przenoszenia naszego odtwarzacza. Dostosować ją do posiadanych słuchawek i naszych upodobań.

Jednak to nie wszystko. Kompresja MP3, ze swojej definicji, pozbawia dźwięk masy szczegółów. Nie trzeba dysponować absolutnym słuchem i Hi-Endowym sprzętem by się o tym przekonać. Wystarczą dobre słuchawki i dobry odtwarzacz. A Cowon, jako standardowe wyposażenie odtwarzacza U5 oferuje bardzo przyzwoite słuchawki. Odtwarzacz radzi sobie z plikami nieskompresowanymi WAV. Nic dziwnego, że gdy potem odtwarzamy pliki MP3, szczególnie te z niskim bitratem możemy poczuć pewien dyskomfort. Nie pomoże na to żaden korektor. MP3 brzmi płasko, mało dynamicznie i nieciekawie w takiej konfrontacji.

I tu Cowon daje sobie doskonale radę. W odtwarzaczu zaimplementowano doskonałe procesory dźwięku firmy BBE Sound. Dzięki nim odtwarzacz brzmi rewelacyjnie. Naprawdę dziwi fakt, że Cowon jako jedna z niewielu firm wyposaża swoje playery w systemy poprawy brzmienia bardziej zaawansowane niż zwykły equalizer. W menu JetEffect znajdziemy MP3Enchanser, poprawiający brzmienie wysoko skompresowanych plików MP3. Efektu nie da się opisać, to trzeba po prostu usłyszeć. Dźwięk staje się żywy i naturalny, pojawiają się harmoniczne które zostały utracone podczas kompresji MP3.

288770340061657235
Źródło zdjęć: © iAudio U5 (fot. wp.pl)

Miłośnicy niskiego, dobrze kontrolowanego basu na pewno zachwycą się inteligentnym procesorem Mach3Bass. W odróżnieniu od zwykłego podbicia basu korektorem, tutaj nie obserwujemy niemiłych przesterowań w tej części pasma, a dźwięk nie traci na swojej klarowności.

Odsłuch na słuchawkach, szczególnie produkcji realizowanych tak by dobrze brzmiały podczas reprodukcji poprzez głośniki bardzo często kończy się nie miłym uczuciem, że muzyka dochodzi do nas ze środka naszej głowy. Taka jest specyfika słuchawek. Nie ma dźwięków odbitych, słyszymy czysty materiał, bez wpływu pomieszczenia odsłuchowego.

Zwykle brzmi to mało naturalnie. Kolejny z procesorów BBE Sound - 3D Surround rozwiązuje i ten problem. "Wyciągając" nam muzykę z głowy symulując odsłuch za pomocą zestawów głośnikowych. Wielokanałowych zestawów głośnikowych... Efekt 3D jest równie realistyczny jak "odbudowa" danych z plików MP3. Efekt finalny jest porównywalny, jak nie lepszy z procesorem Neo6 spotkanym w stacjonarnych amplitunerach z DTS. Jednak łatwo z nim przesadzić. Choć i taki przesadzony efekt 3D może się podobać.

U5 to nie tylko odtwarzacz. Mamy tu również dyktafon. Możemy nagrywać z wewnętrznego mikrofonu. Jest on na tyle czuły, by w cichym pomieszczeniu zupełnie dobrze nagrać rozmowę z odległości 3-5 metrów. Bez problemy sprawdza się na wykładach. Spokojnie możemy uznać U5 jako pomoc dydaktyczną ;-) Do kompletu mamy radio stereo FM, z którego również możemy nagrywać audycje.

Podawany przez producenta czas pracy z jednego naładowania akumulatorka litowo-jonowego to 25 godzin. W praktyce jest to nawet trochę więcej. Słuchałem muzyki z U5, ze średnią głośnością około 3-4 godzin dziennie. Akumulator odmówił współpracy po tygodniu. Z komputerem odtwarzacz łączy się za pomocą interfejsu USB 2.0, transfer plików jest szybki i prosty. Po prostu kopiujemy je jak na pendrive. Akumulator ładowany jest także ze złącza USB. Jeśli w między czasie podłączamy odtwarzacz by wymienić lub dograć pliki z muzyką, akumulator podładowuje się. W skrajnych przypadkach, gdy odtwarzacz zostawał podłączony do komputera przez 20-30 minut dziennie... można było zapomnieć o jego dodatkowym ładowaniu.

Jedyną wadą jaką udało mi się wykryć w tym grajku jest port USB. Cowon zdecydował się na użycie miniaturowego gniazda. W związku z czym musimy pamiętać by mieć przy sobie specjalny kabel USB, gdy chcemy wgrać nową muzykę czy naładować akumulator.

Podsumowując - doskonały odtwarzacz dla ludzi lubiących słuchać muzykę, którzy chcą cieszyć się muzyką. A nie potrzebują dodatkowych wodotrysków w postaci przeglądarek obrazków czy filmów na ekranie o przekątnej 1.8 cala. Jest to, jak na razie, najlepiej brzmiący odtwarzacz jaki trafił do naszej redakcji. Z żalem wróciłem do swojego iPoda czwartej generacji, który w porównaniu z U5 brzmi jak magnetofon kasetowy przy odtwarzaczu SACD. Różnica jest powalająca.

Odtwarzacz w wersji 4GB kosztuje poniżej 350zł, 8GB to wydatek rzędu 450zł. Wytrawny poszukiwacz okazji znajdzie na pewno lepsze ceny. A odtwarzacz wart jest każdej złotówki którą na niego wydamy, choć konkurenci oferują często więcej funkcji (przeglądarka zdjęć, odtwarzanie filmów, gierki) za mniejsze pieniądze.

ładnie zaprojektowany, prosty w obsłudze odtwarzacz
bardzo dobra reprodukcja audio
ogromne możliwości w kształtowaniu brzmienia
dobre jakościowo słuchawki w zestawie
duży, czytelny wyświetlacz
wygodne, ergonomicznie rozmieszczone elementy sterujące

gniazdo mini USB.

[k-o]

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)