Ach, cóż to był za ślub© LMFOTO.PL | LMFOTO.PL

Ach, cóż to był za ślub

20 lutego 2020

O przełamywaniu stereotypu fotografa ślubnego – kotleciarza i nietypowych życzeniach młodych par z duetem LMFOTO.PL rozmawia Justyna Kocur-Czarny.

Justyna Kocur-Czarny: Częściej oglądacie śluby z miłości czy na pokaz?

Łukasz Topa: Trochę ciężko nam to ocenić. Takich par, które są w sobie mega zakochane i to pokazują, jest kilka rocznie. Niektórzy nawet mówią, że mogę przyjść tylko na ceremonię, bo to jest dla nich najważniejsze. Dużą rolę odgrywa tutaj organizacja i logistyka. Wesele to jest często ogromna impreza za bardzo dużą kwotę. Ludzie myślą po prostu o tym, żeby się wszystko udało.

Szymon Nykiel: Czasem podejście naszych klientów jest takie, że jesteśmy już ze sobą tak długo, że trzeba po prostu zrobić to wesele i mieć z głowy.

undefined
Źródło zdjęć: © LMFOTO.PL | LMFOTO.PL

Łukasz: Na szczęście nie ma za dużo takich par, kiedy widzimy, że może to wesele nie powinno się odbyć. Może ze dwa, trzy razy w całej karierze mieliśmy takie wrażenie. Wydaje mi się, że ta logistyka po prostu trochę przeszkadza w przeżywaniu.

W portfolio macie pary piękne i młode, wesela z dopracowaną stylizacją. A co, gdy para jest niezbyt urodziwa, a kapela „daje ciała”?

Łukasz: Zdjęcia w naszym portfolio to zbiór naszych — mamy nadzieję — najlepszych zdjęć. Pracujemy razem od 10 lat i rocznie robimy minimum 30 ślubów. Ale z drugiej strony… właściwie jak są trudniejsze warunki, to motywacja wręcz wzrasta, bo wiem, że oczekiwania bazują na portfolio.

Szymon: Skupiamy się w fotografowaniu ślubów przede wszystkim na ludziach i ich relacjach, więc dobre kadry możemy złowić bez względu na to, czy wesele jest w pałacyku, stodole, domu weselnym lub remizie.

undefined
Źródło zdjęć: © LMFOTO.PL | LMFOTO.PL

Łukasz: Śluby się teraz bardzo mocno zmieniły. To już nie tylko tańce i jedzenie. Pary młode zapewniają atrakcje, kąciki relaksu na zewnątrz. Dobry fotograf musi pamiętać, że uchwycenie klimatu imprezy i miejsca, w którym wszystko się odbywa, też jest ważne.

Znacie już na pamięć wszystkie gry i zabawy weselne?

Łukasz: Tak naprawdę jest ich coraz mniej. 20–30 proc. wesel jeszcze ma zabawy.

Szymon: Są za to inne atrakcje. W zeszłym roku miałem na przykład występ iluzjonisty czy magika, który pokazywał sztuczki przy stoliku.

Łukasz: Niedawno miałem na weselu Kabaret Młodych Panów. Mieli własną scenę. Poza tym na weselach są pokazy ogniowe, sztuczne ognie, pokazy laserów na wodzie.

Jakie było najdziwniejsze życzenie pary młodej, któremu musieliście sprostać?

Łukasz: Pamiętam, jak jedna para młoda po drodze z kościoła na salę, a była to prawie godzina drogi, poprosiła, byśmy zajechali na stację benzynową zjeść hot doga i kupić fajki. Dziewczyna powiedziała, iż tak totalnie nie widzi siebie jako panny młodej, że chce mieć właśnie takie zdjęcia — na stacji, z hot dogiem w dłoni.

Szymon: Któregoś wieczoru odebrałem telefon od pary młodej. Szukali fotografa na ślub, który miał się odbyć… następnego dnia nad Morskim Okiem. Nie zastanawiając się długo, spakowałem sprzęt i o godz. 6 rano wyjechałem do Zakopanego. Na ceremonii oprócz mnie był tylko pastor, który udzielał ślubu.

undefined
Źródło zdjęć: © LMFOTO.PL | LMFOTO.PL

Łukasz: Kiedyś inna panna młoda powiedziała, że najbardziej jej zależy na konkretnym zdjęciu. Z jednej strony miała być jej siostra, która je szarlotkę z talerza. Dokładnie w momencie, kiedy wkłada ciasto do buzi, a w tle para młoda się całuje.

Zainteresowaliście się fotografią ślubną, bo można było na niej zarobić?

Szymon: Takie mieliśmy początkowo podejście, ale nie spodziewaliśmy się, że to będzie praca na pełen etat.

Łukasz: Fotografia to była też po prostu zabawa, nie podchodziliśmy do tego super poważnie.

Szymon: Chcieliśmy bawić się fotografią i rozwijać. Brakowało nam funduszy, a że obracaliśmy się wśród muzyków to znajomy, który grał w zespole, załatwił nam pierwszych klientów. To się zbiegło z przypływem z Zachodu zmiany podejścia do fotografii ślubnej. Fotografowie z naszego miasta byli nadal na etapie robienia zdjęć w studio na tle kolumienki, dlatego nasz pierwszy reportaż z 2009 roku był czymś na tyle przełomowym, że nagrał nam kolejne kilkanaście zleceń.

undefined
Źródło zdjęć: © LMFOTO.PL | LMFOTO.PL

Z każdym kolejnym rokiem był progres, nas to zaczęło coraz bardziej wciągać. Po dwóch, trzech latach już wiedzieliśmy, że nie będziemy pracować w naszych wyuczonych zawodach, tylko trzeba będzie zająć się fotografią ślubną na poważnie.

Ja de facto będąc na 3 roku studiów sam się utrzymywałem i zaczęło się to kręcić na tyle dobrze, że skończyłem studia po to, żeby nie mieć wyrzutów sumienia, że zacząłem, a nie skończyłem. W zawodzie — a studiowałem turystykę i rekreację — nie przepracowałem jednak ani godziny i na dobrą sprawę nawet nie wiem, jak wygląda umowa o pracę.

I chcecie się tym zajmować do emerytury?

Łukasz: To bardzo ciekawa kwestia — jak długo można się zajmować fotografią ślubną? W czołówce polskich fotografów ślubnych znamy kilka, może kilkanaście osób po 40-tce, które to robią. Większość jest pomiędzy 25., a 30. rokiem życia. Jako LMFOTO.PL robimy już zdjęcia 10 lat, chcielibyśmy jak najdłużej.

Nie wiem jednak, jak to będzie w wieku 50 lat brać aparat i fotografować śluby dla osób, które obecnie mają lat 15 albo 10 i mają w głowach takie rzeczy, o których ja totalnie nie mam pojęcia. Jak się zastanowimy, czym ci ludzie będą się zajmować i jakie będą mieć relacje między sobą, to może się okazać, że totalnie nie będziemy się z tym pokoleniem rozumieć.

undefined
Źródło zdjęć: © LMFOTO.PL | LMFOTO.PL

Szymon: Myślę, że pociągniemy jeszcze kolejne 10 lat, a co będzie dalej, to już zbyt duża niewiadoma, żeby przewidywać. Rynek szybko się zmienia i trzeba cały czas weryfikować swoje działania, żeby za tym nadążyć. Wiele osób żyje chwilą, coś tam nawet odkłada, ale potem przyjdzie moment, że masz 45 lat, brak doświadczenia w jakimkolwiek innym zawodzie, 100 tys. złotych oszczędności na koncie i co dalej?

Zmienia się też chyba sama specyfika pracy fotografa.

Łukasz: Zdecydowanie. Coraz bardziej idzie to też w tym kierunku, że poza byciem fotografami, musimy być Instagramerami, influencerami, mieć telefon praktycznie przyspawany do ręki i pokazywać całe swoje prywatne życie. Mnie się to nie do końca podoba, że idzie to w kierunku, w którym zdjęcia są coraz mniej istotne w naszej pracy. Zamiast tego musimy się znać na SEO, content marketingu. Z każdym kolejnym rokiem dochodzą nowe narzędzia, które musimy znać, żeby dotrzeć do potencjalnego klienta.

undefined
Źródło zdjęć: © LMFOTO.PL | LMFOTO.PL

Szymon: Każda z tych rzeczy jest też robiona przez konkurencję na coraz wyższym poziomie. W 2010 czy 2012 roku na te wszystkie rzeczy około reklamowe poświęcaliśmy godzinę tygodniowo. Teraz to jest nie do pomyślenia. Już teraz wielu fotografów korzysta z zewnętrznych firm, które wspomagają ich działania marketingowe. Kto wie, czy za chwilę nie trzeba będzie przeznaczać części budżetu na copywritterów, specjalistów od mediów społecznościowych, SEO itp.

To, co trzeba mieć, żeby zostać fotografem ślubnym?

Łukasz: Na pewno dużo czasu. Dużo samozaparcia.

Szymon: I dużo pokory.

Łukasz: Trzeba umieć znaleźć własny styl i sposób na fotografowanie. Wiele osób potrafi bardzo szybko do pewnego poziomu dojść. Tworzą podobne kadry, podobnie prowadzą strony, media społecznościowe, itp. W ten sposób znajdują się w bardzo dużym zbiorze fotografów, w którym trudno się wyróżnić. Znalezienie na to sposobu jest kluczowe. Osoba, która jest w stanie zacząć myśleć po swojemu i wychodzić poza schemat robienia kolejnej sesji w lesie albo szklarni, ma większe szanse na sukces.

undefined
Źródło zdjęć: © LMFOTO.PL | LMFOTO.PL

Szymon: Warto rozwijać się przede wszystkim w reportażu. Wiele osób świetnie radzi sobie w kontrolowanych warunkach sesji plenerowej, kiedy może sobie zaplanować światło, stylizację i miejsce. W dniu ślubu to wygląda zupełnie inaczej, trzeba szybko reagować, trzeba niektóre ujęcia sobie wychodzić. Wiele naszych dobrych zdjęć powstało dlatego, że bardzo długo ich szukaliśmy. Jednak dzięki temu, że każdy reportaż jest niepowtarzalny, jesteśmy w stanie zrobić zdjęcia, które będą nie do skopiowania.

A ile trzeba mieć gotówki, żeby zacząć?

Szymon: Mając 30–35 tys. złotych można się już naprawdę mocno obkupić.

undefined
Źródło zdjęć: © LMFOTO.PL | LMFOTO.PL

Łukasz: Tak naprawdę drogi sprzęt poprawia głównie komfort pracy, to już nie chodzi o jakość zdjęć. Jeśli odpowiada nam kupowanie z drugiej ręki, to za kilka tysięcy jesteśmy w stanie już zebrać dobry sprzęt. Nie musimy mieć od razu najjaśniejszych firmowych obiektywów.

Szymon: Weźmy takiego Nikona D750, na którym przepracowaliśmy co najmniej 4 sezony i zrobiliśmy naprawdę sporo dobrych zdjęć. Obecnie można go kupić za jakieś 4 tys. złotych. Dla mnie to jest śmiech na sali. My go kupowaliśmy za jakieś 8 tys. To pokazuje jakie możliwości mają osoby, które teraz zaczynają. Możliwości techniczne sprzętu są teraz kosmiczne. Trzeba tylko ruszyć głową i nauczyć się robić dobre zdjęcia.

Co było dla was największym przeskokiem, momentem, w którym poczuliście, że jesteście dobrzy w tym, co robicie?

Szymon: To chyba były dwa kluczowe zlecenia, dzięki którym nasza działalność wypłynęła na szersze wody. Pierwsze to ślub Gosi i Grześka nad Morskim Okiem, które viralowo obiegło internet. Nagle kosmiczna ilość osób weszła na naszą stronę. Drugi materiał, rok później to sesja plenerowa Iwony i Michała w Wenecji w 2015 roku.

undefined
Źródło zdjęć: © LMFOTO.PL | LMFOTO.PL

Zresztą oba te materiały są nadal w czołówce statystyk wyświetlanych na naszej stronie. Przełomowe też było to, że kilka zdjęć z tej włoskiej sesji zdobyło nagrody w międzynarodowych konkursach. To odbiło się dużym echem w branży i dzięki temu nasza marka zaczęła sobie cementować pozycję.

Odwiedziliście sporo krajów robiąc zdjęcia?

Szymon: Najczęściej chyba Włochy. Była Islandia, Czarnogóra, Portugalia, Niemcy, Malta, Norwegia.

Łukasz: Francja, Hiszpania, Maroko. Z takich dalszych to Kambodża i Tajlandia, choć te poza Europę były przy okazji prywatnych wyjazdów.

A dokąd jeszcze chcielibyście polecieć?

undefined
Źródło zdjęć: © LMFOTO.PL | LMFOTO.PL

Szymon: Ja bym chętnie odwiedził Stany Zjednoczone i ich parki narodowe.

Łukasz: Kiedyś moim marzeniem była Islandia, ale udało mi się je zrealizować.

Rozumiem, że jak się zgłosi para, która będzie chciała sesję w USA, to może liczyć na zniżkę.

Szymon: Jak najbardziej jestem gotowy na negocjacje. (śmiech)

undefined
Źródło zdjęć: © LMFOTO.PL | LMFOTO.PL

UWAGA:Zdjęcia zostały skadrowane na potrzeby materiału.

LMFOTO.PL znajdziecie na Facebooku i Instagramie.

Źródło artykułu:WP magazyn
Udostępnij:
Komentarze (0)