Została sprawdzona w Ukrainie. Teraz polska broń trafi do Afryki
Polska Grupa Zbrojeniowa poinformowała o zawarciu przez Zakłady Mechaniczne Tarnów umowę na dostawy moździerzy i karabinów snajperskich do jednego z państw Afryki Środkowo-Wschodniej. Przedstawiamy co i gdzie trafi.
Umowa dotyczy dostaw moździerzy LMC, karabinów snajperskich Alex-338 oraz wielkokalibrowych karabinów wyborowych WKW-50 do niewymienionego państwa Afryki Środkowo-Wschodniej. Jednakże wzmianka o dostawach karabinków Grot w komunikacie może wskazywać na Rwandę.
Rozwiązania z Tarnowa miały zostać docenione za odporność na intensywne warunki wojenne w Ukrainie, gdzie są m.in. wykorzystywane moździerze LMP-2017 czy granatniki rewolwerowe RGP-40. Wartość kontraktu oraz liczba zamówionych karabinów i moździerzy nie została jednak podana. Sądząc po typie uzbrojenia, które najpewniej trafi w ręce żołnierzy rwandyjskich sił specjalnych, nie będzie to duży wolumen.
"Zawarty przez PGZ kontrakt eksportowy potwierdza rosnące zaufanie rynków do sprawdzonych w realnych warunkach operacyjnych, dojrzałych rozwiązań, a są to atuty liczące się bardziej niż deklaracje katalogowe. Afrykański Klient poszukiwał niezawodności, prostoty oraz wysokiej skuteczność sprzętu – to cechy, które od lat definiują systemy uzbrojenia powstające w Zakładach Mechanicznych "Tarnów" S.A." – zaznacza Marcin Idzik, Wiceprezes Zarządu PGZ S.A. odpowiedzialny za działania sprzedażowe w Grupie PGZ.
Moździerze LMC i karabiny snajperskie z Tarnowa
Moździerze LMC kal. 60 mm będące ewolucją LMP-2017 są konstrukcją z kategorii wagowej poniżej 7,5 kg przystosowanej do prowadzenia ostrzału na dystansie do 1,3 km. W przypadku zastosowania pocisków MAPAM detonujących się około 1,5 m nad ziemią deklarowana strefa rażenia 2,5 tys. odłamków wynosi 40 metrów od miejsca trafienia. Jest to bardzo dobry rezultat pozwalający nawet atakowanie celów w okopach, o czym przekonali się nieraz Rosjanie.
Moździerz LMC to jeden z niewielu podobnych systemów produkowanych na świecie ma wbudowany wyświetlacz pozwalający w łatwy sposób ustawić kąt ostrzału w zależności od użytego ładunku. Do wyboru jest kilka opcji: standardowa, wzmocniona i bardzo wzmocniona, a do jej wybierania służą dwa duże przyciski. Moździerz po prostu informuje użytkownika na czytelnym wyświetlaczu, na jaki dystans poleci pocisk przy aktualnym ustawieniu.
Jeśli wiemy, na jakim dystansie jest cel, to wystarczy tylko mniej lub bardziej pochylić moździerz w odpowiednią stronę. Ponadto wyświetlacz informuje użytkownika czy moździerz jest równo w płaszczyźnie poziomej oraz ma automatyczną regulację jasności i opcję wyłączenia po dwóch minutach bezczynności.
Z kolei karabiny Alex-338 i WKW-50 to konstrukcje powtarzalne (wymagające ręcznego przeładowania po każdym strzale) w dość nietypowym dla karabinów tego typu układzie bezkolbowym.
Pierwszy to konstrukcja na nabój 8,6x70 mm (.338 Lapua Magnum) pozwalający na rażenie celów na dystansie rzędu 1,5 km bądź więcej przez którym nie ochroni nawet kamizelka kuloodporna z najlepszymi płytami balistycznymi świata.
Z kolei WKW-50 to ewolucja TOR-a zasilana nabojem 12,7 x 99 mm NATO (.50 BMG) przystosowana do zwalczania nawet opancerzonych obiektów na dystansie do 2 km. W przypadku załadowania amunicją przeciwpancerną możliwe jest niszczenie celów opancerzonych, tak jako to robią Ukraińcy. Ze względu na zastosowany kaliber jest to broń ciężka o masie własnej rzędu 14 kg.
Warto zwrócić uwagę, że nietypowy układ bezkolbowy zapewnia duże ograniczenie długości broni wyborowej, ponieważ 6,1-kilogramowy Alex-338 przy lufie o długości 660 mm mierzy tylko nieco ponad 1 metr długości. Z kolei dla WKW-50 jest to niecałe 1,3 m przy lufie o długości maksymalnie 880 mm.
Znacząco ułatwia to transport i maskowanie broni, ale wadą m.in. jest skrajnie trudna obsługa broni przez osoby leworęczne czy trudność w opracowaniu precyzyjnego mechanizmu spustowego niezbędnego w broni snajperskiej.