Skąd się wzięły drony Shahed-136? Rosja kupiła je w Iranie, ale projekt jest niemiecki
Irańskie drony Shahed-136 i ich rosyjska wersja Gierań-2 są przez Rosjan używane w Ukrainie tysiącami. Ta stosunkowo prosta, ale efektywna broń została kupiona przez Rosję w Iranie, ale to nie Irańczycy ją wymyślili. Skorzystali z projektu bazującego na niemieckim pomyśle z czasów zimnej wojny.
Rosja produkuje obecnie nawet 200 dronów Gierań-2 dziennie, dzięki czemu - ponawiając masowe naloty co kilka dni - jest w stanie wysłać nad Ukrainę roje liczące setki bezzałogowców. Znaczna ich część nie dolatuje do celu lub jest niszczona przez Ukraińców, jednak skala produkcji sprawia, że Gieranie stały się dla Ukrainy poważnym problemem.
Drony te - jeszcze jako Shahed-136 - po raz pierwszy pojawiły się nad Ukrainą w 2022 roku, gdy Rosja wykorzystała do ataków sprzęt kupiony w Iranie. Razem z dronami Rosja zdobyła także licencję, dzięki której uruchomiła produkcję tych maszyn na własnym terytorium pod nazwą Gierań-2.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Głównym miejscem produkcji Gierani jest specjalna strefa ekonomiczna Ałabuga w Tatarstanie. Rosjanie stworzyli tam fabrykę, gdzie setki Afrykanek, zwerbowanych obietnicą dobrze płatnej pracy m.in. w Etiopii, Ghanie, Liberii, Sierra Leone czy Ugandzie, montuje drony w warunkach bliskich pracy niewolniczej, bez możliwości opuszczenia miejsca pracy.
Produkowany w Ałabudze Gierań-2 waży 200 kg, ma 3,5-metrowy kadłub i skrzydła o rozpiętości 2,5 metra. Dzięki silnikowi tłokowemu, napędzającemu śmigło pchające, Gierań-2 może poruszać się z prędkością 185 km/h i przenosić głowicę o masie 50 kg na dystans 1,5 tys. km. Istnieje możliwość umieszczenia w dronie cięższej, 90-kg głowicy, jednak wówczas jego zasięg maleje do ok. 650 km.
Dornier projektuje protoplastę Gierania
Gierań-2 to rosyjski wariant irańskiego drona Shahed-136, jednak - choć to Iran sprzedał Rosji licencję na produkcję tych specyficznych bezzałogowców - to nie on odpowiada za ich opracowanie.
Protoplasta Gierani wywodzi się z Niemiec (wówczas Zachodnich - RFN) i schyłku zimnej wojny. W latach 80. koncern Dornier opracował projekt o nazwie DAR (Die Drohne Anti-Radar). Był to bezzałogowiec o dobrze dziś znanym kształcie, napędzany silnikiem strumieniowym i wyposażony w proste sensory. Mógł wykrywać stacje radiolokacyjne i kierować się na wykryte źródło sygnału.
Ta nieskomplikowana konstrukcja miała zostać użyta do przełamania - a w zasadzie zmuszenia do wyłączenia radarów - przez sowiecką obronę przeciwlotniczą. Kluczowym atutem nie było w jej przypadku wyrafinowanie techniczne, ale prostota, pozwalająca w razie konfliktu na jednoczesne użycie znacznej liczby takich bezzałogowców, dostosowanych do startu z ciężarówek.
Dzięki współpracy z Niemcami broń o zbliżonym przeznaczeniu opracował także południowoafrykański koncern Kentron (obecnie Denel Dynamics). Dron ARD-10 Lark nie wszedł jednak do służby, ale jego projekt RPA sprzedało - niezależnie - Izraelowi i Iranowi.
Dwie drogi rozwoju
Na bazie południowoafrykańskiego ARD-10 Izrael opracował bezzałogowiec IAI Harpy, uznawany za pierwszy system amunicji krążącej na świecie. W przeciwieństwie do projektów z Niemiec i RPA, Harpy nie tylko leciał prosto do celu, ale mógł w jego rejonie krążyć przez kilka godzin, oczekując na włączenie radaru, który mógłby zaatakować.
Iran wybrał inny kierunek rozwoju - maksymalnie uprościł konstrukcję, zastosował możliwie prosty, bazujący na cywilnych podzespołach układ naprowadzania i stworzył broń nieskomplikowaną, dostosowaną do wielkoskalowej produkcji, a zarazem o dużym zasięgu. Pierwotnie był to dron Shahed-131, a na bazie tej konstrukcji powstał większy Shahed-136.
W Rosji, gdzie podjęto także produkcję Shahedów-131 (Gierań-1), Shahed-136 (Gierań-2) zaczął ewoluować: na podstawie jednego projektu powstają zarówno najprostsze wabiki, drony uderzeniowe, ale również znacznie bardziej wyrafinowane konstrukcje, zdolne do walki radioelektronicznej, wskazywania stanowisk obrony przeciwlotniczej czy samodzielnego wykrywania celów.
Ile naprawdę kosztuje Gierań-2?
Ta właśnie cecha sprawia, że w różnych opracowaniach i komentarzach pojawiają się bardzo rozbieżne opinie na temat ceny rosyjskich dronów, kosztów prowadzenia wojny z ich użyciem i ekonomicznej efektywności obrony przed nimi.
Jak wynika z danych wykradzionych irańskiemu producentowi Shahedów cena, za którą Rosja kupiła irańskie drony spadła - za sprawą skali produkcji - z 375 do 290, a następnie 193 tys. dolarów. Gieranie-2 produkowane w Rosji miały być tańsze - przy koszcie produkcji na poziomie 49 tys. dol., cena dla wojska, pokrywająca m.in. koszt rozbudowy mocy produkcyjnych i opłaty licencyjne, miała wynosić 165 tys. dol.
Źródła ukraińskie, na które powołuje się m.in. CNN, szacują cenę Gierania-2 w 2025 r. na ok. 70 tys. dol., choć niektóre analizy - jak raport waszyngtońskiego think tanku CSIS - obniżają ją do nawet 30 tys. dol. Na tych właśnie, możliwie niskich wycenach, bazuje także rosyjska propaganda, rysująca wizję korzystnego dla Rosji przebiegu wojny, w której do niszczenia bardzo tanich Gierani używa się wielokrotnie droższych pocisków przeciwlotniczych. Nie jest to prawdą.
Skuteczniejszy Gierań to drogi Gierań
Gieranie w swojej bazowej, względnie taniej wersji, są obecnie mało skuteczne za sprawą ukraińskich działań WRE (walki radioelektronicznej). Z tego powodu, jak pokazują badania wraków, niektóre z nich są wyposażane w bardziej zaawansowane układy nawigacji, głowice z lepszymi sensorami czy łącza danych. Rosną wówczas możliwości tej broni - łącznie z atakiem na poruszające się cele - i szanse, że doleci do celu, ale rośnie również jej cena.
Gieranie są jednak dla Rosji istotne jako narzędzie stałej presji na ukraińską obronę przeciwlotniczą. Wymuszają utrzymywanie rozbudowanych struktur obrony, angażują rzesze ludzi, zmuszają Kijów do rozproszenia zasobów, a przy zmasowanych atakach odwracają uwagę od znacznie skuteczniejszych pocisków manewrujących czy balistycznych. Zawsze jest też szansa, że jakiś Gierań-2 po prostu doleci do celu, choć niewielka masa głowicy sprawia, że pojedynczy dron nie powoduje wielkich zniszczeń.
Znaczenie takiej broni docenili nie tylko Rosjanie. Na podstawie doświadczeń z Ukrainy własne klony Shahedów zaczęli rozwijać również Amerykanie, którzy w grudniu 2025 r. zaczęli testować własny wariant Shaheda - drona LUCAS (Low-Cost Uncrewed Combat Attack System), znanego także pod nazwą FLM 136.