Sceny jak z "Terminatora". Rosjanie poddali się ukraińskiej maszynie
Ukraińcy starają się desperacko łatać braki kadrowe na froncie za pomocą robotów. Te coraz częściej pojawiają się na polu walki i tylko kwestią czasu był przypadek wzięcia jeńców przez maszynę.
Ukraińcy mają ogromny niedobór żołnierzy na froncie m.in. z powodu licznych dezercji. Problemy dotyczą w szczególności formacji piechoty, ponieważ ze względu na warunki oraz przeżywalność mało kto chce w nich służyć.
Z tego względu część jednostek współpracuje z przemysłem nad masowym wprowadzeniem zdalnie sterowanych robotów, które mogłyby pilnować okopów. Roboty trafiają już do co lepszych jednostek szturmowych, gdzie poza utrzymywaniem kluczowych pozycji tygodniami dochodzi także do pierwszych przypadków poddania się Rosjan maszynom. Przykładowo jeden z żołnierzy mający powiązania z jedną z kompanii robotów szturmowych przekazuje, że w ostatnim czasie ta wzięła czterech jeńców. Po prostu rosyjscy żołnierze poddali się ukraińskiemu robotowi bojowemu.
Roboty bojowe w Ukrainie — masa lokalnych rozwiązań
W Ukrainie wykorzystywane są zarówno konstrukcje zagraniczne w postaci np. estońskiego THeMIS-a, jak i masa konstrukcji lokalnych. Do drugiej kategorii można zaliczyć roboty firmy devDroid.
Roboty, znane jako TW 12,7, są konstrukcją na podwoziu gąsienicowym lub kołowym o zasięgu do 25 kilometrów, z czego obszar operacyjny ma stanowić 5 km. Pozwala to na kontrolę znacznego obszaru przy ochronie oddalonego operatora. Robot jest też opancerzony, co ma zapewnić odporność na odłamki artyleryjskie czy ręczną broń strzelecką.
Głównym uzbrojeniem tej wersji jest wielkokalibrowy karabin maszynowy pokroju m.in. Browninga M2 kal. 12,7x99 mm NATO pozwalający na skuteczne rażenie celów na dystansie nawet ponad 2 km. Plusem tego kalibru jest ogromna energia wylotowa pocisków wynosząca około 16 tys. J, co pozwala bez problemu przebijać przeszkody pokroju ścian budynków czy nawet lekki pancerz pojazdów. Warto jednak zaznaczyć, że testowane były i najpewniej są już w użyciu wersje robota z cięższą bronią pokroju np. granatników maszynowych kal. 40 mm.
Wkm jest osadzony w wieżyczce, której system kierowania ogniem jest wsparty algorytmami sztucznej inteligencji, podobnie jak miało to miejsce w zautomatyzowanych wieżyczkach TGP. Te były zdolne do rozróżniania "swoich od przeciwnika" oraz prowadzenia celnego ostrzału na dystans do 900 metrów. Zapewnia to bardzo dużą skuteczność i jedynym problemem pozostaje uzupełnianie amunicji i podmiana baterii przez żołnierzy oddalonych od linii ognia o kilka kilometrów.
Sterowanie robotami od devDroid odbywa się bezprzewodowo w zależności od wymagań klienta końcowego. Bazową opcją są rozwiązania łotewskiej firmy MikroTik, ale istnieje też opcja wykorzystania sieci mesh, modemów LTE czy terminali Starlink. Kluczem jest masowa produkcja w oparciu o dostępne komponenty, ponieważ strata nawet wielu robotów jest niczym w porównaniu do doświadczonych i zmotywowanych żołnierzy.