"Rozbite kolumny NATO". Ukraińscy żołnierze mają wiedzę bezcenną dla Sojuszu
Przeprowadzone w Estonii ćwiczenia NATO, w których wzięli udział także zaproszeni żołnierze ukraińscy, dały Sojuszowi cenną wiedzę o współczesnym polu walki. Nie jest to pierwszy przypadek, gdy Ukraińcy wskazują Zachodowi jego słabości i dzielą się wiedzą, w jaki sposób rozwiązać wykryte problemy.
Przeprowadzone w Estonii ćwiczenia Hedgehog 2025 pokazały brak przygotowania natowskich armii do działania w warunkach współczesnej wojny. Część ćwiczeń, w czasie których prowadzono symulowane walki z udziałem ukraińskich żołnierzy z frontowym doświadczeniem, przyniosły natowskim oddziałom poważne straty, zadane przez drony.
Jak zauważył komentujący te wydarzenia emerytowany generał David Petraeus możliwość zidentyfikowania problemów to jednak tylko początek niezbędnych działań. Ich następstwem powinny być zmiany doktrynalne, dostosowanie szkolenia i organizacji, a także decyzje związane z zakupem sprzętu.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Nagłośnione przez "The Wall Street Journal" informacje o przebiegu części ćwiczeń - przeprowadzonych, co warto przypomnieć, w maju 2025 r. - stały się podstawą do utrzymanych w sensacyjnym tonie komentarzy o rozbitych kolumnach pojazdów czy "masakrze NATO". Odnoszą się one do przedstawionych rezultatów ćwiczeń, ale zazwyczaj pomijają ich założenia.
Założenia ćwiczeń Hedgehog 2025
Tymczasem przedstawiony przez Defence 24 przebieg komentowanego fragmentu ćwiczeń wskazuje, że – aby zdobyć możliwie wiele doświadczeń - balans sił był w tym przypadku celowo zaburzony.
Rolę OPFOR (sił przeciwnika) pełnił estoński oddział obrony terytorialnej, wsparty grupą ukraińskich pilotów dronów. Obrońcy z OPFOR zajęli przygotowane pozycje obronne w silnie zalesionym terenie z rzadką siecią dróg. W takich warunkach ruch atakujących sił NATO był ograniczony, a zarazem przewidywalny.
Za trafiony uznawano pojazd, obok którego spadł ćwiczebny ładunek zrzucony z bezzałogowca. Skutecznym porażeniem był także bliski przelot drona, a użyte w ten sposób maszyny – w praktyce jednorazowe – na potrzeby ćwiczeń mogły być ponownie "uzbrajane" i przywracane do walki.
Dlatego liczba "zniszczonych" pojazdów powinna być traktowana z dużym dystansem, zwłaszcza, że lepiej opancerzone wozy, jak czołgi, w realnej walce są w stanie przetrwać nawet kilkanaście, czy – w przypadku rekordzistów – kilkadziesiąt trafień. W żaden sposób nie zmienia to faktu, że uczestniczące w ćwiczeniach natowskie siły okazały się nieprzygotowane do działania w warunkach typowych dla wojny w Ukrainie.
Wnioski z ćwiczeń Hedgehog 2025
Komentujący manewry Hedgehog 2025 Bartłomiej Wypartowicz z Defence 24 zauważa, że nie są one dla NATO – w założeniu sojuszu obronnego – jednoznacznie pesymistyczne. Pokazały poważne słabości, ale przebieg ćwiczeń dowodzi zarazem, że broniąc się w odpowiednio dobranym terenie niewielkie, lekko uzbrojone oddziały są w stanie skutecznie spowolnić albo nawet sparaliżować działania czołgów czy wojsk zmechanizowanych.
Jak komentuje ukraińska organizacja Aerorozvidka, wiele państw NATO szkoli jednak żołnierzy według nieaktualnych założeń, wykazując "brak zrozumienia nowoczesnego pola walki". Nie jest to pierwszy przypadek, w którym Ukraińcy, bazując na doświadczeniach z pola walki, wskazują NATO różne słabe punkty.
Lekceważenie zagrożenia
Jeszcze w 2023 r. zdziwienie Ukraińców wywołały filmy i zdjęcia udostępnione przez NATO przy okazji szczytu Sojuszu w Wilnie. Wydarzenie było osłaniane m.in. przez system Patriot, którego wyrzutnie ustawiono na otwartej przestrzeni jedna przy drugiej, bez żadnych osłon, a pozostałe pojazdy skupiono nieopodal.
Choć działo się to w warunkach pokoju, zdaniem strony ukraińskiej wystawiało bezcenny sprzęt na niepotrzebne ryzyko. Wyrzutnie i pozostałe elementy systemu przeciwlotniczego mogłyby zostać w takiej sytuacji zniszczone pojedynczą rakietą czy bombą Rosjan. Ze strony ukraińskiej padło wówczas trafne pytanie: jeśli NATO uważa, że ryzyko rosyjskiego ataku nie istnieje, po co w ogóle rozstawiać Patrioty?
W podobny sposób komentowane były materiały udostępnione przez polski MON i dokumentujące ćwiczenia prowadzone w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku. Tam również widać było wyrzutnie Patriot rozstawione na otwartej przestrzeni blisko siebie.
Nieaktualny program szkoleń
Poważna krytyka spadła również na szkolenia prowadzone dla ukraińskich żołnierzy na terenie państw NATO, w tym również w Polsce w 2025 r., a zatem po trzech latach wojny, gdy wnioski z niej były powszechnie znane. W jednym z ćwiczeń brali udział polscy i czescy instruktorzy, a redakcja BBC Ukraina dotarła do szkolonych uczestników. Wiedzę przekazywaną przez Polaków i Czechów ocenili oni bardzo krytycznie.
Uczestniczący w szkoleniach oddział czeskich spadochroniarzy miał atakować pozycje Ukraińców, którzy przywieźli kilka własnych dronów (tych – zdaniem relacjonujących szkolenia anonimowych uczestników – nie zapewnili Polacy). Rozmowę z czeskim instruktorem przytoczył jeden z ukraińskich żołnierzy.
Po kilku pierwszych szturmach podszedł do mnie i mówi: - Słuchaj, możemy usunąć Maviki [drony rozpoznawcze]. - Ja go pytam: - Dlaczego, co jest nie tak? - A on, że za szybko ich wykrywamy i nie mogą przez to dotrzeć do naszych pozycji.
Ukraińscy żołnierze wysoko oceniali szkolenia z obsługi przekazywanego Ukrainie zachodniego uzbrojenia, ale zdecydowanie krytykowali oderwane od frontowych doświadczeń ćwiczenia taktyczne. Brak odniesienia do realiów dotyczył nie tylko samej walki, ale także ograniczeń w komunikacji radiowej czy sposobu traktowania rannych, którzy w armiach NATO mają otrzymać fachową pomoc w czasie tzw. "złotej godziny".
W Ukrainie jest to nierealne, a szkolenie z pomocy medycznej kładzie nacisk nie na szybką ewakuację, ale na utrzymanie rannego przy życiu tak długo, by przetrwał do czasu, gdy będzie mógł otrzymać poważniejszą pomoc medyczną.
Jako rozwiązanie opisywanych problemów wskazywano m.in. potrzebę szerszego wykorzystania ukraińskich instruktorów z frontowym doświadczeniem.
Programy nauczania Czechów i Polaków są zgodne ze standardami NATO, ale ja widzę w nich ukraińską armię z 2013 roku. Regulaminy, BHP i inne takie. Uczą naszych żołnierzy tego, czego ci nie zobaczą na dzisiejszym polu walki.