Ponad 4 tys. ofiar. Znaleźli zwęglone ciała na "azjatyckim Titanicu"
20 grudnia 1987 r. filipiński prom Doña Paz zderzył się z tankowcem MT Vector, a pożar błyskawicznie objął oba statki. W katastrofie, nazywanej "azjatyckim Titaniciem", zginęły tysiące osób.
20 grudnia 1987 r. prom Doña Paz płynął w rejsie z wyspy Leyte do Manili. W trakcie swojej podróży zderzył się z tankowcem MT Vector. Statek przewoził tysiące baryłek ropy naftowej. Zderzenie spowodowało pożar ładunku, który szybko rozprzestrzenił się na prom. Oba statki zatonęły w Cieśninie Tablas, w której roiło się od rekinów.
Doña Paz mogła oficjalnie zabrać 1 518 pasażerów, a załogę stanowiło 66 osób. Na pokładzie znajdowały się jednak tysiące osób, niewpisanych do rejestru statku. Wśród pasażerów znalazło się również mnóstwo dzieci poniżej czwartego roku życia, które nie musiały mieć biletów. Mnóstwo osób kupowało bilet dopiero po wejściu na pokład. Dokładne ustalenie liczby podróżujących jest z tego powodu niemożliwe.
"Azjatycki Titanic": tragedia Doña Paz
Wielu z pasażerów spało w momencie katastrofy. Z dostępnych relacji wynika, że ostatni kontakt radiowy ze statkiem miał miejsce ok. godz. 20. Inne relacje przekonują zaś, że załoga nie dysponowała radiem. Część załogi, w tym kapitan, miała zaś pić piwo i nie zważać na warunki.
Jeden z ocalałych twierdził, że światła na pokładzie zgasły kilka minut po zderzeniu. Część pasażerów nie mogła znaleźć kamizelek ratunkowych, a załoga nie podjęła próby zorganizowania ewakuacji pasażerów. Ludzie zmuszeni byli do skakania do wody i pływania wśród zwęglonych zwłok współpasażerów. Niektórzy używali walizek, jako prowizorycznych środków ratunkowych.
Dramatyczna noc na morzu
Szacuje się, że tej nocy zginęło 4386 osób, z których wiele spłonęło żywcem. Ocalało zaledwie 24 osoby. Wraki osiadły na głębokości ok. 545 m. Znaleziono z kolei ciała jedynie 21 ofiar. Tylko pięcioro z nich widniało na oficjalnej liście pasażerów.
Jeden z ocalałych, Paquito Osabel, relacjonował później: – Podszedłem do okna, żeby zobaczyć, co się stało, i zobaczyłem płonące morze. Krzyknąłem do moich towarzyszy, żeby się przygotowali, bo wszędzie był ogień.
Osabel płynął do Manili wraz z siostrą i trzema siostrzeńcami. Podobnie jak wielu innych na pokładzie, wracali do domu, by spędzić święta Bożego Narodzenia z rodziną w domu.