Blisko 40 tys. monet wróci na dno. Wyłowili je z zabytkowej studni w Polsce
Na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Sanoku zakończyła się rewitalizacja XVI-wiecznej studni. Podczas prac wydobyto z niej tysiące monet nie tylko z różnych okresów w Polsce, ale także z całego świata. Po opisaniu mają wrócić na dno w specjalnej kapsule czasu.
Na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Sanoku odnowiono XVI-wieczną studnię i przywrócono jej wygląd znany z początku XX w. Jak podaje serwis PAP "Nauka w Polsce", to nie tylko prace konserwatorskie, ale też badania, które pozwoliły sprawdzić krążące opowieści wokół obiektu.
Studnia powstała w drugim ćwierćwieczu XVI wieku. Inicjatorem budowy miał być starosta sanocki Mikołaj Wolski, gdy zamek przebudowywano na renesansową rezydencję królowej Bony. W przekazach lokalnych pojawia się też wątek jeńców, którzy mieli ją drążyć ręcznie.
Tysiące monet z całego świata było wrzucane "na szczęście"
Największe wrażenie zrobiła skala znaleziska numizmatycznego. Z dna wydobyto 36,5 tys. monet.
- To głównie pamiątki po turystach, którzy wrzucali pieniążek na szczęście. Dominują monety z okresu PRL-u i współczesne, ale znaleźliśmy też okazy egzotyczne z Kuwejtu czy Kanady oraz najstarszą w zbiorze monetę z czasów króla Jana Kazimierza. Nie chcemy jednak zabierać właścicielom szczęścia, dlatego wszystkie te monety, po dokładnym opisaniu, trafią z powrotem w kapsule czasu na dno studni - powiedział PAP dr Piotr Kotowicz, archeolog z Muzeum Historycznego w Sanoku.
Pierwszy smartfon z takim ekranem
Wśród rzeczy wydobytych z mułu pojawiły się także inne przedmioty, które wpadały do studni przez dziesięciolecia, m.in. biżuteria, dewocjonalia, grzebienie, a także zabawki.
Jak podaje PAP, badacze natrafili również na ślady II wojny światowej: fragmenty radzieckiej haubicy, łuski artyleryjskie oraz niewybuchy. Ze względów bezpieczeństwa podczas prac obecny był patrol saperski, który wydobył niewypały.
Koniec legend o tunelu
Archeolodzy sprawdzili m.in. popularne historie o wyjątkowej głębokości i przejściu do miasta. - Przez długi czas studnia przetrwała w okrojonym stanie, jako kamienna cembrowina nieco wystająca ponad dziedziniec. Od dawna chcieliśmy przywrócić jej pierwotny, piękny wygląd. Postanowiliśmy ją zrewitalizować, ale przy okazji gruntownie przebadać, by zweryfikować narosłe wokół niej legendy - powiedział dr Kotowicz.
Badania nie potwierdziły opowieści o 37 m. - Dno odkryliśmy na głębokości dwudziestu kilku metrów. Tunel okazał się jedynie wnęką w cembrowinie, służącą dawniej do mocowania rusztowań podczas budowy. Choć nie znaleźliśmy skarbów, odkryliśmy masę fantastycznych przedmiotów - stwierdził.
Istotne dla samej rekonstrukcji okazały się odnalezione elementy wyposażenia. - Odkryliśmy koło obrotowe oraz dwa wiadra, które są widoczne na archiwalnych zdjęciach z 1900 roku. Zostały one zakonserwowane i dziś stanowią oryginalne części zrewitalizowanej studni - podkreślił dr Kotowicz.
Po zakończeniu robót studnia ma wyglądać tak jak w okresie przedwojennym: otrzymała dębową konstrukcję nadziemną oraz charakterystyczny miedziany daszek.