Weszli do "Studni Piekła". Wiedzą, co jest w środku
Po raz pierwszy zespół grotołazów dotarł na dno słynnej "Studni Piekła" w Jemenie. Eksploratorzy opisali wnętrze lejowatego zapadliska i zebrali próbki skał, gleby oraz zwłok zwierząt.
Na pustyni na wschodzie Jemenu znajduje się otwór nazywany przez miejscowych "więzieniem dla demonów" lub też "Studnią Piekła". Z samej dziury wydobywa się charakterystyczny zapach zwłok. Okoliczni mieszkańcy wierzą, że dziura jest otchłanią pełną dżinów i wejściem do zaświatów.
Lej zapadliskowy znajduje się w prowincji Al-Mahra na wschodzie Jemenu. Otwór ma ok. 30 m średnicy. Studnia sięga ok. 110 m w głąb ziemi. Szacuje się, że krater może mieć ok. miliona lat.
Na dno jaskini w 2021 r. zeszło ośmiu członków Omani Caves Exploration Team. Dwóch zostało na powierzchni. – Pasja popchnęła nas do tego, by zbadać otchłań - mówi Mohammed al-Kindi, profesor geologii na German University of Technology in Oman. – Czuliśmy, że to ujawni nowy cud i część jemeńskiej historii – dodaje.
"Studnia Piekła" w Jemenie: co znaleziono na dnie
Grotołazi wylądowali na nierównym podłożu z wysokimi stalagmitami, częściowo sięgającymi ok. 9 m. Z góry wpadało światło, dzięki czemu dostrzegli m.in. zielonkawe "perły jaskiniowe" (okrągłe obiekty przypominające skały, powstałe w wyniku nagromadzenia minerałów) oraz wodospady spadające z wysokości ok. 45 m.
Badaczom udało się znaleźć zarówno żywe, jak i martwe zwierzęta. Wśród nich znalazły się węże, żaby, chrabąszcze oraz ptasie szczątki. Al-Kindi zakłada, że ptaki wpadały do wnętrza i nie mogły się wydostać. Przyznał też, że rozkład powodował zapach, ale nie był on "przytłaczający".
Pierwsza taka wyprawa
Władze regionu zwracają uwagę, że wcześniej inne ekipy schodziły tylko na 50-60 m w głąb. – Zauważyliśmy w środku dziwne rzeczy. Czuliśmy też coś nietypowego – mówi Salah Babhair, dyrektor generalny służb geologicznych i zasobów mineralnych Mahry.
Nadal nie wiadomo, kiedy i w jakich okolicznościach powstał ten lej zapadliskowy. – Jeśli nie nastąpi to, gdy ludzie będą mieszkać w danym miejscu i udokumentują to zdarzenie, to jest to praktycznie niemożliwe – wyjaśnił Philip van Beynen z University of South Florida.
Eksploratorzy zabrali próbki wody, skał, gleby i szczątków zwierząt do analiz. Jak poinformował Al-Kindi, na dole była jeszcze czysta słodka woda. – Wypiliśmy nawet całą butelkę i nic nam się nie stało – dodał.