Ostatni lot N1. Ta rakieta miała zabrać Rosjan na Księżyc
Przez długi czas Związek Radziecki dominował w eksploracji kosmosu, wyprzedzając NASA w szeregu kosmicznych "wyścigów". Ten najbardziej prestiżowy, na Księżyc, wygrali jednak Amerykanie. Rakieta, która miała zabrać Rosjan na Srebrny Glob, okazała się wielkim rozczarowaniem. 23 listopada minęła 53. rocznica jej ostatniego lotu.
Dlaczego Amerykanie jako pierwsi wylądowali na Księżycu? Popularna anegdota głosi, że osiągnęli to, ponieważ dzięki przejęciu inżynierów pracujących wcześniej w III Rzeszy, mieli lepszych Niemców niż Rosjanie. To krzywdzące uproszczenie – zwłaszcza dla tak utalentowanych amerykańskich inżynierów, jak Milton Rosen czy Robert H. Goddard
Jest w nim jednak ziarno prawdy. Za projekt rakiety Saturn V, dzięki której Amerykanie znaleźli się na Księżycu, odpowiadali Wernher von Braun i Arthur Rudolph – Niemcy oskarżeni o udział w czasie II wojny światowej w zbrodniach na robotnikach przymusowych, skierowanych do obsługi programu rakietowego III Rzeszy.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Rosjanie również budowali rakietę podobną do Saturna V. Kolos o nazwie N1 miał 105 metrów długości i ważył 2750 ton - tyle, co duży niszczyciel z czasów II wojny światowej. Rosyjska rakieta oferowała – teoretycznie – osiągi zbliżone do amerykańskiej rakiety, jednak w przeciwieństwie do niej okazała się wielkim rozczarowaniem. Cztery testowe starty N1 zakończyły się czterema katastrofami.
Sukcesy rosyjskiego programu kosmicznego
Sukcesy sowieckiego programu kosmicznego były – początkowo – rezultatem użycia do eksploracji kosmosu rakiet, które pierwotnie opracowano z myślą o zastosowaniach militarnych.
Na bazie pocisku R-7, pierwszego pocisku balistycznego o zasięgu międzykontynentalnym, zbudowano serię rakiet nośnych, które wyniosły w kosmos pierwszego satelitę, a następnie – rozwinięte do rakiet Wostok czy Woschod – zapewniły obsługę pierwszych załogowych misji kosmicznych. Na R-7 bazują także rakiety Sojuz, dzięki którym ZSRR wyniósł na orbitę setki satelitów i obsłużył niezliczone misje kosmiczne za pomocą załogowych statków Sojuz i bezzałogowych Progress.
Rakieta R-7 – odpowiednia do przenoszenia stosunkowo niewielkiej głowicy jądrowej – z punktu widzenia eksploracji kosmosu miała podstawową wadę: stosunkowo niewielki udźwig. O ile nie było to problemem przy misjach orbitalnych, lot na Księżyc wymagał wyniesienia w kosmos masy znacznie większej niż były w stanie udźwignąć pochodne R-7.
Rosjanie chcą lecieć na Księżyc
Dlatego właśnie Rosjanie postanowili opracować nową, potężną rakietę N1, zdolną do wyniesienia na orbitę nawet 90 ton (amerykański Saturn V miał nośność 118 ton).
Pomysł zbudowania rakiety N1 nie był oczywisty – myśląc o misji na Księżyc Rosjanie rozważali m.in. ekstremalną miniaturyzację kapsuły załogowej i lądownika, skazującą załogę na spędzenie wielu dni w bezruchu czy skomplikowaną misję z przystankiem na orbicie Ziemi i uzupełnianiem paliwa dostarczonego na nią innymi rakietami.
Ostatecznie zdecydowano się, aby – wzorem Amerykanów – misję księżycową zrealizować dzięki nowej, wielkiej rakiecie o bardzo dużym udźwigu. Prace nad nią rozpoczęły się w 1965 r., choć wcześniej od lat prowadzono wstępne studia nad budową ciężkiej rakiety nośnej, przeznaczonej do celów wojskowych. W tej kwestii Rosjanie byli zatem opóźnieni o pięć lat względem NASA, ale nie startowali od zera.
Wielka rakieta, małe silniki
Za opracowanie rakiety N1 odpowiadał czołowy rosyjski konstruktor rakiet Siergiej Korolow. Na projekcie – obok kwestii technicznych – zaważyły także relacje Korolowa z sowieckimi konstruktorami silników rakietowych.
Osobisty konflikt z projektującym udane silniki rakietowe Walentinem Głuszko sprawił, że za napęd nowej rakiety odpowiadał Nikołaj Kuzniecow – doświadczony twórca silników lotniczych, którego kompetencje w projektowaniu napędu rakietowego były jednak znacznie mniejsze. Kuzniecow zaproponował wykorzystanie niewielkich silników NK-15.
Zaważyło to na budowie napędu N1, który składał się z aż 30 silników, podczas gdy za start Saturna V odpowiadało zaledwie pięć ogromnych silników F-1. Choć współcześnie napęd rakiet takich jak Falcon Heavy czy Starship jest równie skomplikowany (odpowiednio 27 i 33 silniki), precyzyjna kontrola pracy 30-silnikowego zespołu okazała się dla Rosjan bardzo poważnym wyzwaniem.
Warto jednak podkreślić, że to nie sama komplikacja napędu była problemem. Na losach rakiety N1 zaważyło niedofinansowanie, pośpiech w jakim powstawała, a także śmierć głównego konstruktora – Siergiej Korolow zmarł w 1966 r.
Seria katastrof
Rezultat okazał się opłakany. Choć początkowo Rosjanie planowali przetestować N1 zaledwie rok po teście pierwszego Saturna, już w 1966 r., ostatecznie sowiecka rakieta wzniosła się w powietrze dopiero w roku 1969. Jej kontrolowany lot był bardzo krótki – trwał zaledwie 70 sekund, w czasie których wystąpiła seria problemów z pracą silników.
Drugi test N1 przeprowadzono w wielkim pośpiechu na początku lipca 1969 r., aby ograniczyć propagandowy wydźwięk planowanego przez NASA, pierwszego załogowego lotu na Księżyc - krótko po teście planowano wysłać na Srebrny Glob rosyjską misję załogową. Rakieta z makietą lądownika księżycowego co prawda wystartowała, ale wzniosła się zaledwie na 150 metrów, po czym runęła na ziemię niszcząc instalacje kosmodromu. Jako bezpośrednią przyczynę katastrofy wskazano "wrażliwość silników na ciała obce" – czyli na nakrętkę, zostawioną przez niedbałego członka obsługi naziemnej.
Podczas trzeciej próby w 1971 roku rakieta przeleciała w niekontrolowany sposób 20 km, a ostatni test – przeprowadzony 23 listopada 1972 r. – również zakończył się niepowodzeniem, wynikającym z niewłaściwej pracy napędu.
Przypieczętowało to los zarówno rakiety N1, jak i sowieckiego programu księżycowego – lata po pierwszym lądowaniu Amerykanów na Księżycu dalsze finansowanie prac, których ewentualny sukces ograniczałby się przede wszystkim do wymiaru propagandowego, uznano za bezcelowe. Rosjanie skupili swoje wysiłki na nowych, bardziej perspektywicznych wyzwaniach, jak budowa orbitalnych stacji kosmicznych czy prace nad statkiem kosmicznym wielorazowego użytku – wahadłowcem Buran.