Operacja Crested Ice. Eksplozja amerykańskich bomb jądrowych na Grenlandii

Operacja Crested Ice to jeden z niezwykłych epizodów zimnej wojny. Zaczął się od wybuchu bomb jądrowych, które - choć eksplodowały bez reakcji łańcuchowej - skaziły lodowiec na Grenlandii. Rezultatem była niezwykła operacja, podczas której Amerykanie wycinali i przewozili do USA bryły skażonego lodu.

B-52G StratofortressB-52G Stratofortress - samolot tego typu spadł w 1968 r. w pobliżu amerykańskiej bazy Thule na Grenlandii
Źródło zdjęć: © Domena publiczna
Łukasz Michalik

Jak zapewnić Stanom Zjednoczonym zdolność do wykonania uderzenia odwetowego na Związek Radziecki? W czasie zimnej wojny jedną z metod było stałe utrzymywanie w powietrzu bombowców strategicznych z bronią jądrową na pokładzie. Pierwsze loty tego typu rozpoczęły się w 1959 r., a w latach 1961-1968 - w ramach operacji Chrome Dome - bombowce B-52 zaczęły prowadzić regularne, atomowe patrole.

Część maszyn przelatywała Atlantyk i zataczała krąg wokół Hiszpanii. Inne obierały kurs na północ, by przelecieć nad Grenlandią lub Alaską i zbliżyć się do północnych rubieży ZSRR. Nad Arktyką bombowce zawracały, wracały do swojej bazy, a ich miejsce w powietrzu zajmowały kolejne dyżurujące maszyny.

Polska ma czego szukać w kosmosie

W ten sposób Pentagon zabezpieczał swoje zdolności do uderzenia odwetowego. Obojętnie, co działoby się na świecie i jak bardzo terytorium USA byłoby zniszczone atomowym uderzeniem, Amerykanie zawsze mieli w powietrzu bombowce z bombami jądrowymi, zdolne do odpowiedzenia na potencjalny atak.

Od 1961 r. każdego dnia 12 bombowców strategicznych wyruszało na patrol z bombami jądrowymi na pokładzie. Przy tak dużej liczbie lotów i godzin spędzanych w powietrzu rosło jednak ryzyko, że – na skutek awarii sprzętu lub błędu człowieka – któryś z lotów zakończy się katastrofą. Doszło do niej 21 stycznia 1968 r.

Katastrofa Stratofortecy 58-0188

Tego dnia bombowiec B-52G Stratofortress o numerze seryjnym 58-0188 i znaku wywoławczym "HOBO 28" wyruszył na patrol nad Grenlandią. Sześcioosobowa załoga robiła wiele, by zmniejszyć niewygodę podczas wielogodzinnego lotu połączonego m.in. z tankowaniem w powietrzu. Jednym z niestandardowych działań było niezgodne z przepisami zabieranie na pokład samolotu dodatkowych, piankowych poduszek.

Pakiet czterech bomb jądrowych B28FI
Pakiet czterech bomb jądrowych B28FI © Domena publiczna

Badania katastrof lotniczych wskazują, że za wiele z nich odpowiada nie pojedynczy błąd, ale cały łańcuch wydarzeń. Tak było i tym razem. Choć poduszki umieszczono na wylocie powietrza ogrzewającego jedno ze stanowisk, nie było to groźne – nawiew nie rozgrzewał się bowiem tak bardzo, by stanowiło to problem.

Ten pojawił się wraz z awarią systemu odpowiadającego za schładzanie krążącego powietrza: po uruchomieniu ogrzewania załoga, poza przyjemnym ciepłem, poczuła swąd płonącego plastiku. Zanim zlokalizowano źródło pożaru, ogień był na tyle duży, że nie dało się go ugasić.

Samolot zbliżał się wówczas do amerykańskiej bazy na Grenlandii – Thule (obecnie Pituffik). Pilot zamierzał początkowo skorzystać z trzykilometrowego pasa startowego i wylądować płonącą maszyną, ale okazało się to niewykonalne. Załoga opuściła samolot na spadochronach (uratowało się pięciu lotników, jeden zginął), a płonąca Stratoforteca zatoczyła łuk i rozbiła się kilka kilometrów od lotniska.

Radioaktywne skażenie Grenlandii

Katastrofa spowodowała eksplozję czterech bomb B28FI, które znajdowały się na pokładzie. Każda z nich miała moc przekraczającą megatonę (milion ton trotylu), jednak nie była to eksplozja jądrowa – wybuchły konwencjonalne materiały stanowiące element zapalników.

Załadunek bomby B28 na pokład samolotu B-52
Załadunek bomby B28 na pokład samolotu B-52 © Domena publiczna | TSGT BOYD BELCHER

W praktyce wybuch był eksplozją tzw. brudnej bomby: stosunkowo słabej, bez inicjowania reakcji łańcuchowej, ale – poprzez rozrzucenie materiału radioaktywnego – powodującej skażenie na ograniczonym obszarze. Za silnie skażone uznano miejsca gdzie – obok paliwa lotniczego – zlokalizowano znaczne ilości pierwiastków promieniotwórczych

Operacja Crested Ice – usuwanie skażonego lodu

Natychmiast po katastrofie Amerykanie rozpoczęli akcję ratunkową, związaną z procedurą o nazwie Broken Arrow. Oznacza ona incydent z bronią jądrową, który jednak nie niesie ryzyka wybuchu konfliktu nuklearnego. Pośpiech był wskazany: chodziło o usunięcie skażeń w czasie zimy, zanim – na skutek podwyższonej temperatury – lód zacznie się topić i spływać do morza, w niekontrolowany sposób roznosząc promieniotwórcze skażenie.

Operacja usuwania skutków katastrofy otrzymała nazwę Crested Ice. Oznaczała konieczność działania w ekstremalnych warunkach, w czasie zimy i nocy polarnej. W ciemnościach, przy temperaturze przekraczającej minus 40 stopni Celsjusza i porywistym wietrze, w pobliżu Thule zbudowano drogę i specjalny obóz przeznaczony do prowadzenia akcji ratunkowej.

Operacja Crested Ice - załadunek skażonego lodu
Operacja Crested Ice - załadunek skażonego lodu © Domena publiczna

Z obszaru o wielkości 1,6 na 4,8 km Amerykanie usunęli wierzchnią warstwę lodu, który – po żądaniu duńskiego rządu – był następnie umieszczany w stalowych pojemnikach i ładowany na pokład statków, transportujących promieniotwórczy ładunek do USA. Już po stopieniu lodu przełożyło się to na 2,1 tys. metrów sześciennych skażonej wody.

Katastrofa ukryta przed opinią publiczną

Według źródeł amerykańskich udało się usunąć w ten sposób 93 proc. skażeń, jednak – na co wskazuje prowadzone dziesiątki lat później dziennikarskie śledztwo BBC – odnaleziono materiał radioaktywny odpowiadający ładunkowi trzech bomb, a jedna czwarta uległa rozproszeniu. Jednym z następstw katastrofy było również zakończenie operacji Chrome Dome.

Incydent był znany duńskiemu rządowi, jednak nie informowano o nim opinii publicznej. Radioaktywne skażenie Grenlandii zostało ujawnione dopiero w połowie lat 90. XX wieku, wywołując polityczny skandal, wraz z informacjami dotyczącymi m.in. zbudowania przez Amerykanów podlodowej bazy Camp Century, zasilanej mobilnym reaktorem jądrowym.

Cyfrowy Polak © Cyfrowy Polak

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
Gemini w samochodzie. Kierowcy wciąż czekają na nową funkcję
Gemini w samochodzie. Kierowcy wciąż czekają na nową funkcję
Uchodzą za mocarstwo. Ich lotnictwo ma amunicji na trzy dni walk
Uchodzą za mocarstwo. Ich lotnictwo ma amunicji na trzy dni walk
Nowa fala oszustw. Cyberprzestępcy uderzają w klientów PGE
Nowa fala oszustw. Cyberprzestępcy uderzają w klientów PGE
Saturn, jakiego jeszcze nie widziałeś. To dzieło Hubble'a i Webba
Saturn, jakiego jeszcze nie widziałeś. To dzieło Hubble'a i Webba
Od 50 lat to była zagadka bez rozwiązania. O co chodzi z tą gwiazdą?
Od 50 lat to była zagadka bez rozwiązania. O co chodzi z tą gwiazdą?
Robią dużo więcej, niż mówią. Prawda o wsparciu Iranu wyszła na jaw
Robią dużo więcej, niż mówią. Prawda o wsparciu Iranu wyszła na jaw
Tajemnicza dziura między Ziemią i Księżycem. To spore zaskoczenie
Tajemnicza dziura między Ziemią i Księżycem. To spore zaskoczenie
Łazik odkrywa rubiny i szafiry na Marsie? Jest tylko jedno "ale"
Łazik odkrywa rubiny i szafiry na Marsie? Jest tylko jedno "ale"
Meteoryt przebił dach domu w Teksasie. NASA o serii "ognistych kul"
Meteoryt przebił dach domu w Teksasie. NASA o serii "ognistych kul"
Pierwszy w historii transport antymaterii. Przełom naukowy w CERN
Pierwszy w historii transport antymaterii. Przełom naukowy w CERN
Pechowe zakończenie lotu. Boeing zjechał z pasa tuż po lądowaniu
Pechowe zakończenie lotu. Boeing zjechał z pasa tuż po lądowaniu
Atak na porty Rosji. Czy Bałtyk staje się nowym frontem?
Atak na porty Rosji. Czy Bałtyk staje się nowym frontem?
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥