Chińskie manewry wokół Tajwanu. Tysiące statków rybackich w jednej formacji
Chiny od dawna nękają Tajwan manewrami morskimi czy lotniczymi prowokacjami. W arsenale środków, jakimi dysponuje Pekin, pojawiło się nowe narzędzie – statki rybackie. W krótkim odstępie czasu Chiny przeprowadziły dwukrotnie nietypowe manewry z użyciem tysięcy cywilnych jednostek. Jakie może być ich przeznaczenie?
Wraz z powitaniem 2026 roku świat obiegły filmy z Chin (nie wszystkie były prawdziwe), gdzie zamiast fajerwerków na niebie widać było formacje tysięcy dronów. Niewielkie bezzałogowce, latając w skoordynowanym roju i widoczne z oddali jako świetlne, kolorowe punkty, tworzyły w powietrzu imponujące, ruchome obrazy.
Podobne roje, tylko na wodzie, Chińczycy przetestowali w pobliżu Tajwanu. Zamiast niewielkich dronów wykorzystali jednak tysiące zwykłych statków rybackich, które utworzyły na Morzu Wschodniochińskim gigantyczne, precyzyjnie formacje o rozmiarach setek kilometrów. Dzięki publicznie dostępnym serwisom, w których widać położenie każdego statku wyposażonego w odpowiedni nadajnik, nietypowe działania Chińczyków mógł na żywo śledzić cały świat.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Pod koniec grudnia 2025 r. na obszarze pomiędzy Japonią, Koreą Południową, Chinami i Tajwanem dwa tys. statków uformowało gigantyczną literę "L" o długości 466 km. Nietypowa aktywność została powtórzona kilka tygodni później, 11 stycznia, gdy 1,4 tys. jednostek uformowało nieco mniejszą formację o długości 321 km.
Każdy ze statków zajmował w formacji nieprzypadkową, ściśle określoną pozycję i utrzymywał ją przez dłuższy czas. W jakim celu Chiny zebrały w jednym miejscu tak liczne, cywilne statki?
Pływająca zapora na morzu
Pekin na razie nie komentuje swoich działań, jednak analitycy cytowani przez "The New York Times", który jako pierwszy opisał chińskie manewry, jednoznacznie wiążą je z nieco wcześniejszymi ćwiczeniami chińskiej marynarki wojennej. Chińskie okręty zajmowały podczas nich pozycje na wodach otaczających Tajwan, testując możliwość przeprowadzenia morskiej blokady.
Ten właśnie cel jest wskazywany przez analityków także w przypadku statków rybackich. Są one zbyt małe, aby skutecznie zablokować duże okręty wojenne, ale występując w znacznej liczbie skutecznie komplikują żeglugę na określonym akwenie. W przypadku chińskiej inwazji na Tajwan takie pływające zapory mogłoby utrudnić działania amerykańskiej marynarki wojennej i zablokować próbę pomocy atakowanej wyspie.
Atak saturacyjny
Masowe wykorzystanie małych jednostek może mieć jednak również inne, bardziej agresywne zastosowanie. Amerykańskie okręty zazwyczaj nie działają samotnie – poruszają się w formacjach, zapewniających skuteczną obronę przeciwlotniczą, możliwość zwalczania okrętów podwodnych czy atakowania różnych celów.
Atak na taką formację jest bardzo trudny, jednak jeszcze na początku wieku Amerykanie przeprowadzili ćwiczenia MC02, w czasie których symulowali różne scenariusze walk. W jednym z nich gen. Paul Van Riper dowodzący siłami "czerwonych" (w symulacji odpowiednik Iranu) zdołał "zatopić" amerykański lotniskowiec, dziesięć krążowników i pięć z sześciu okrętów desantowych.
Wykorzystał do tego nietypową taktykę: utrzymywał łączność za pomocą sygnałów świetlnych, atakował okręty pociskami balistycznymi i wykorzystywał roje uzbrojonych motorówek, które – ze względu na swoją liczbę – nie mogły zostać w całości odparte przez systemy obronne okrętów.
Cywilne jednostki wsparciem marynarki wojennej
Zdaniem "The New York Times" nie można wykluczyć, że podobne rozwiązania testują także Chińczycy, którzy mogą rozważać użycie tysięcy małych, cywilnych jednostek do przeciążenia sensorów czy systemów obronnych okrętów wojennych, albo zakłócenia działania bezzałogowców.
Co więcej, chińska marynarka wojenna już wcześniej testowała możliwość użycia jednostek cywilnych w kontekście inwazji na Tajwan. Plan dotyczy uzupełnienia okrętów desantowych przez setki cywilnych promów. Jak wykazały testy przeprowadzone w 2021 r. z wykorzystaniem promu o nazwie Bang Chui Dao, jednostki te zyskały nowe możliwości.
Odpowiada za nie opracowana w Chinach rampa, pozwalająca na desantowanie z pokładu różnych pływających pojazdów prosto do morza.
Okręty na pustyni
Przygotowując się do konfrontacji z marynarką wojenną Stanów Zjednoczonych, Chiny zbudowały także w głębi lądu nietypowy poligon. Na pustyni Takla Makan powstały makiety amerykańskich okrętów, odwzorowanych w naturalnych rozmiarach – m.in. lotniskowca typu Gerald R. Ford czy niszczyciela typu Arleigh Burke. Makiety są otoczone licznymi antenami, które – prawdopodobnie – mają symulować sygnaturę radarową okrętów.
Tak szczegółowe odwzorowanie amerykańskich jednostek może służyć m.in. trenowaniu algorytmów odpowiedzialnych za rozpoznawanie celów i naprowadzanie na nie pocisków przeciwokrętowych.
Rozbudowa marynarki wojennej
Chiny, które przez dziesięciolecia nie dysponowały oceaniczną marynarką wojenną, konsekwentnie rozbudowują swoje zdolności, czego dowodem są coraz dalsze patrole chińskich okrętów czy demonstracja obecności w pobliżu Alaski czy Japonii.
Służy temu nie tylko budowa lotniskowców, okrętów desantowych czy dużych okrętów rakietowych, ale także prowadzone w pobliżu Tajwanu morskie ćwiczenia czy poszukiwanie nowych, nietypowych metod na skuteczne nawiązanie walki z amerykańską marynarką wojenną. Manewry z udziałem cywilnych statków rybackich mogą być kolejnym etapem tych działań.