Amerykańska "Kość" w operacji "Epicka Furia". Przenosi potężny arsenał
Amerykanie nie ustają w dewastowaniu potencjału militarnego Iranu, a jednym z najpotężniejszych środków, jakie mogą wykorzystać, są naddźwiękowe bombowce strategiczne B-1B Lancer nieoficjalnie znane jako "Kość".
Na profilu US CENTCOM na X pojawiły się zdjęcia i nagranie z nocnej misji bombowca strategicznego B-1B Lancer, który jest drugim najbardziej optymalnym środkiem przenoszenia najcięższych bomb lotniczych bądź pocisków manewrujących po B-52H Stratofortress.
B-1B Lancer — relikt z czasów zimnej wojny o ogromnym udźwigu
Bombowce B-1B Lancer, wprowadzone do służby w 1986 roku wciąż stanowią istotny element amerykańskiej siły powietrznej. Umożliwiają one przenoszenie pocisków manewrujących na duże odległości, co czyni je niezbędnym narzędziem w działaniach ofensywnych.
Bombowce B-1B Lancer są konstrukcją charakteryzującą się zmienną geometrią skrzydeł, co pozwala im na osiąganie prędkości do 1,25 Ma na wysokości do 18 km przy przenoszeniu aż 34 ton uzbrojenia mieszczącego się w trzech lukach bombowych. Te mogą pomieścić aż 84 bomby lotnicze typu Mk82 o masie 225 kg każda, 24 bomby Mk84 o wagomiarze 900 kg bądź aż 24 pociski manewrujące.
Samoloty operują z brytyjskiej bazy RAF Fairford w Wielkiej Brytanii oraz widać są tankowane w powietrzu, mimo iż ich teoretyczny zasięg około 10 tys. km powinien wystarczyć.
Poddźwiękowe pociski Amerykanów — główna broń bombowców strategicznych
Bombowce B-1B Lancer najpewniej przenoszą ładunek skrzydlatych pocisków manewrujących AGM-158 JASSM-ER, które charakteryzują się zasięgiem wynoszącym około 1000 km.
Pociski te, podobnie jak bazowy wariant AGM‑158 JASSM, charakteryzują się długością 4,26 m i rozpiętością skrzydeł 2,7 m przy masie nieco ponad 1 tony. Nowszy wariant także zachowuje głowicę penetrującą WDU-42/B o masie 432 kg, a większy zasięg jest efektem zastosowania oszczędniejszego silnika oraz wygospodarowania więcej miejsca na paliwo.
Z kolei deklarowana precyzja trafienia poniżej trzech metrów jest efektem zastosowania tandemu nawigacji satelitarnej i inercyjnej, wspomaganego w ostatniej fazie lotu głowicą optoelektroniczną widzącą termiczny obraz celu. Takie połączenie tworzy bardzo skuteczny system, z którym nawet państwa wyposażone w nowoczesne systemy przeciwlotnicze mają problemy.