Tankowanie w powietrzu. Ta osoba odpowiada za najważniejszą funkcję
Latające cysterny KC-135 stanowią kluczowy zasób umożliwiający ciągle utrzymywanie samolotów USAF bądź IAF w powietrzu nad Iranem i pozwalający na błyskawiczne reagowanie na rozwój sytuacji. Przedstawiamy kulisy pracy boom operatora.
Samoloty KC-135 Stratotanker stanowiące rdzeń amerykańskiej floty "latających stacji paliwowych" zaopatrują inne maszyny USAF bądź IAF. Na poniższym nagraniu widać, jak operatorka tzw. boom-a tankuje samoloty: F-16, F-15E Strike Eagle oraz szturmowego A-10 Thunderbolt II.
Boom operator to członek załogi latającej cysterny umieszczony w ogonie samolotu, którego zadaniem jest takie sterowanie boom-em, aby ten trafił do gniazda wlewu samolotu. Wymaga to ogromnej precyzji i niemalże idealnego zgrania zarówno samolotu KC-135, jak i tankującej maszyny.
Boom vs hose-and-drogue - każde z dwóch rozwiązań ma swoje wady i zalety
Tankowanie samolotów wojskowych w locie zostało w zasadzie zdominowane przez dwa systemy podawania paliwa. System oparty o wysięgnik (boom) jest popularny w USA, podczas gdy np. państwa europejskie preferują system wężowy (hose-and-drogue).
Zaletą sztywnego, ale zarazem ruchomego wysięgnika (boom) jest tankowanie w szczególności dużych samolotów w postaci bombowców strategicznych, ponieważ za korekty położenia wysięgnika podczas lotu odpowiada dedykowany członek załogi. Wykonywanie mikromanewrów przez duże maszyny jest bardzo utrudnione.
Ponadto boom umożliwia przekazanie znacznie większej ilości paliwa w tym samym czasie w porównaniu do przewodu elastycznego. Z minusów jednak należy wymienić skomplikowanie systemu oraz jego wysoki koszt.
Z kolei dla porównania system wężowy (hose-and-drogue) jest prostszy, ponieważ mamy tylko wąż i kosz, w który musi trafić sonda odbierająca paliwo. W tym systemie całość odpowiedzialności za udane tankowanie spada na pilota samolotu tankującego. Jednakże w przypadku maszyn myśliwskich tak delikatne manewry są łatwiejsze, niż ma to miejsce w większych maszynach.
Z kolei minusem systemu jest wolniejsze przekazywanie paliwa niż w stałym wysięgniku, ale z drugiej strony standardem dla latających cystern są dwa zasobniki z wężami zamontowane pod skrzydłami, co pozwala na tankowanie dwóch maszyn jednocześnie.