Ukraińcy pragną tych rakiet. Niemcy rozbudowali ich produkcję
Spółka Diehl Defence otworzyła w Nonnweiler nowy kompleks produkcyjny przeznaczony do produkcji pocisków rakietowych z rodziny IRIS-T. Są one niezbędne dla Ukrainy, która potrzebuje ich więcej, niż Niemcy są w stanie produkować.
Ukończony budynek o powierzchni produkcyjnej rzędu 3,4 tys. mkw to kolejny projekt w trwającym programie rozbudowy wszystkich lokalizacji spółki. Łączna kwota wszystkich inwestycji wynosi około 1,5 mld euro. Produkcja rakiet IRIS-T osiągnęła w 2025 roku wolumen 1000 sztuk rocznie, a do 2027 roku zakładane jest podwojenie tego potencjału.
Podczas uroczystości, po zakończeniu prac budowlanych, dyrektor finansowy Diehl Defence Thomas Bodenmüller przejął obiekt w obecności premier kraju Saara Anke Rehlinger. Nowy budynek będzie służyć głównie zwiększeniu zdolności produkcji pocisków, początkowo dla różnych wersji rodziny IRIS-T. Obiekt daje firmie dodatkową przestrzeń do realizacji zamówień dla klientów niemieckich i państw NATO.
Thomas Bodenmüller wskazał, że to pierwszy budynek ukończony w Nonnweiler w obecnej fazie wzrostu. - "Prace nad trzema kolejnymi nowymi budynkami już się rozpoczęły. Łącznie w tej lokalizacji realizowanych jest ponad 20 innych projektów budowlanych. Oprócz kolejnych hal produkcyjnych dla innych rodzin produktów planujemy także nowy budynek logistyczny w naszym zakładzie Mariahütte" - powiedział CFO Diehl Defence.
Pociski rakietowe IRIS-T - niemiecka tarcza wobec rosyjskich dronów i pocisków manewrujących
Początkowo pociski IRIS-T były rozwiązaniem powietrze-powietrze powstałym dzięki współpracy Niemiec, Grecji, Norwegii, Szwecji, Włoch oraz, przez pewien czas także Kanady mającym na celu zastąpić amerykańskie AIM-9 Sidewinder.
Z czasem jednak Niemcy podobnie jak uczynili to Norwegowie w przypadku systemu NASAMS zdecydowali się je zaadaptować także w naziemnym systemie przeciwlotniczym lotnicze pociski. Te są wykorzystywane przez system IRIS-T SLS, ale równocześnie opracowywane były odmiany o większym zasięgu dla systemu IRIS-T SLM, który wszedł do służby w 2017 roku.
Pociski IRIS-T w przypadku odpalania z lądu będą dysponować zasięgiem ponad 10 kilometrów, a ich powiększone wersje IRIS-T SL mogą już zwalczać cele na dystansie do 40 km i na pułapie do 20 km.
Naprowadzanie w końcowej fazie lotu opiera się o zaawansowaną głowicę optoelektroniczną działającą w podczerwieni widzącą termiczny obraz celu, co czyni pocisk odpornym na środki samoobrony, takie jak flary. Z kolei w przypadku pocisków IRIS-T SL dochodzi jeszcze moduł nawigacji GPS/INS oraz łącze komunikacyjne zapewniające łączność z wyrzutnią.
Co więcej, pocisk IRIS-T poza możliwością przetrwania przeciążeń ponad 60 G może pozorować ataki, co zmusza cel do utraty części energii przed właściwym uderzeniem ułatwiając jego zniszczenie.
Pociski IRIS-T świetnie radzą sobie ze zwalczaniem nawet najnowszych rosyjskich pocisków manewrujących, ale problemem zostaje kwestia wolumenu dostaw, który nie pokrywa w pełni potrzeb. Inną kwestią jest też strzelanie tego typu pociskami do tanich dronów, których Rosja potrafi produkować nawet 18 tys. sztuk w zaledwie pół roku.